Andrzej Duda w Sępólnie

Robert Lida, 01 marzec 2015, 00:15
Średnia: 0.0 (0 głosów)
W piątek Sępólno odwiedził Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta RP. Na spotkanie, które zorganizowano w hali targowej, przyszło około 200 osób.
Andrzej Duda w Sępólnie

Obok kandydata: Danuta Zalewska i Marek Witkowski. Za nim posłowie Tomasz Latos i Krzysztof Ardanowski. Fot. Robert Lida

Andrzej Duda powiedział :

O urzędzie prezydenta
– Kandyduję na urząd prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, bo chciałbym, aby ten urząd był inaczej wykonywany. Powtarzam - urząd, nie tytuł. Tytuł prezydenta to nie jest to, co mnie interesuje. Prezydent powinien wykonywać swoje konstytucyjne kompetencje. Jeśli spojrzymy na historię tego urzędu, to najważniejszą rzeczą jest to, że prezydent jest wybierany przez naród. Otrzymuje więc szczególny mandat. Nikt inny  w Polsce takiego mandatu nie ma. To jest wielki zaszczyt, ale przede wszystkim wielkie zobowiązanie. Rzeczą najważniejszą, jaką powinien realizować prezydent,  jest służenie państwu i narodowi. Dlatego prezydent powinien być kreatorem dialogu. Dzisiaj, kiedy protestują rolnicy, prezydent powinien być tym, który staje pomiędzy rządem i rolnikami. Prezydent powinien mieć taką odwagę dlatego, że jest wybrany przez naród. Co więcej, sam powinien wychodzić z inicjatywami. Z inicjatywami tych ludzi, którzy w Polsce są pokrzywdzeni, tych grup społecznych, które są traktowane w sposób niesprawiedliwy.

O problemach w rolnictwie
– Rolnicy od lat borykają się z różnymi trudnościami. Mamy kryzys na rynku rolnym, który od szeregu lat powoduje spadek cen produktów rolnych. To wszystko się nawarstwia. Jednocześnie trzeba sobie zadać pytanie. Jeżeli prezydent jest wybrany przez naród, to jest też wybrany przez rolników? Więc co prezydent zrobił, aby im pomóc? Co prezydent zrobił, aby wyrównać dopłaty bezpośrednie do poziomu takiego, jaki mają rolnicy w krajach starej Unii? Co zrobił prezydent, aby pomóc rolnikom w sprawie rosyjskiego embarga? Przecież  to nie jest wina polskich rolników. Czy w jakikolwiek sposób walczył w Brukseli o rekompensaty? One się polskim rolnikom należą. To, co rolnicy dostają, nie wszyscy zresztą, to są marne grosze. Co robi rząd i państwo polskie, żeby wyrównać te problemy, które rolnicy mają z tytułu ochrony przyrody? Są ograniczenia, które w sposób istotny zmniejszają wydajność produkcji. Państwo w jakiś sposób powinno im to zrekompensować. Niestety, od ośmiu lat w sprawach rolników nic nie zostało zrobione. Jest niby rząd koalicyjny, w którym jest partia, która obwołuje się jako partia chłopska. Czy Wincenty Witos nazwałby kiedykolwiek rolników frajerami? Czy takie słowo przeszłoby mu w ogóle przez gardło w odniesieniu do tych, którzy żywią i bronią? Minister z tej rzekomo chłopskiej partii tak rolników nazwał. Prezydent na to nie zareagował. Jedyne poważne spotkanie prezydenta z rolnikami to jest spotkanie na dożynkach w Spale. Dożynki w Spale to jest święto ciężkiej pracy rolników, ale to powinno być również święto ciężkiej pracy prezydenta.

O potrzebie zmian
– Polska potrzebuje zmian. Polacy potrzebują dzisiaj innego podejścia. My potrzebujemy z jednej strony troski o rolników, ale z drugiej strony potrzebujemy odbudowy polskiego przemysłu. Po to, żeby stworzyć perspektywy dla młodych ludzi. Po to, żeby w Polsce była praca, i po to, żeby ta praca była godziwie wynagradzana. Także po to, aby za zarobione pieniądze Polacy mogli kupić płody naszych rolników. To wymaga realizacji wielkiego planu. Wymaga odwagi i determinacji, chociaż w przeważającej mierze nie jest to rola prezydenta. Wypracowanie takiego planu należy przede wszystkim do rządu, ale prezydent może także w tym uczestniczyć. Deklaruję, że jeżeli zostanę wybrany przez moich rodaków na prezydenta, to zaraz po objęciu urzędu powołam narodową radę rozwoju. Będzie to grono ekspertów z wszystkich dziedzin życia publicznego, które są dzisiaj w Polsce ważne, a które dzisiaj w Polsce kuleją. Proces naprawy Polski musi się zacząć od przygotowania strategii. Ja tę strategię razem z ekspertami będę chciał wypracować. Nie tylko strategię na 5 lat. Potrzebna jest nam strategia długofalowa. W sprawach gospodarczych prezydent będzie nad nią trzymał pieczę. Musimy to zrobić. To jest warunek przyszłego rozwoju Polski. Jeżeli dalej młodzi ludzie będą wyjeżdżali z Polski, to państwo polskie zniknie w ciągu kilkudziesięciu lat. Ja tak pojmuję politykę i dlatego podejmuję się tego zadania z wykorzystaniem kompetencji, które daje prezydentowi konstytucja, a tych kompetencji jest wcale niemało. Prezydentura to nie jest, jak mówił Donald Tusk, pilnowanie żyrandola. Państwa oszukano. Prezydent ma wiele kompetencji. To chociażby prawo do inicjatywy ustawodawczej. To możliwość i obowiązek powoływania na ważne stanowiska państwowe, dawania nominacji. Chociażby nominacji sędziowskich. Prezydent nie musi się z każdą propozycją zgadzać. Powinien dać urząd temu, kto jest go godny. To jest jego odpowiedzialność przed narodem.

O polityce zagranicznej
– Ja nie będę takim prezydentem, który będzie się bał Brukseli. Nie będę takim prezydentem, który nie będzie miał odwagi czy ochoty pojechać do instytucji europejskich, aby walczyć o sprawy Polski. Ja będę prezydentem, który tam pojedzie, także w sprawach rolników. Nie widzę powodu, dla którego polscy rolnicy mają być gorzej traktowani  niż rolnicy niemieccy czy francuscy. Zasługujemy na takie samo traktowanie.


O rodzinie
– Dzieje się dzisiaj wiele złego. Idzie do nas wiele złego z zachodu Europy. Idą tendencje niszczące polską rodzinę. To właśnie chłopstwo przechowało polską tradycję przez wiele lat.  My jako naród wyrastamy z korzeni chrześcijańskich. To jest ważne, abyśmy tę tradycję zachowali. Nikt w Polsce nie powinien się godzić na przyjmowanie w Polsce takich aktów prawnych, w których wprost jest napisane, że mają być zwalczane stereotypy wynikające z tradycji kulturowych i z wiary, a taką jest ta słynna konwencja antyprzemocowa. To jest tak naprawdę lewacki akt prawny, który namawia nas do budowania czegoś, o czym się mówi ,,budowanie młodego człowieka”. To jest budowanie bez Boga, bez jego tradycji. Ja jako polityk i jako kandydat na prezydenta mówię tego typu rozwiązaniom kategoryczne ,,nie”. Dlatego wystosowałem do prezydenta Komorowskiego apel, aby tej konwencji nie ratyfikował. Oświadczam, że jeśli ja zostanę prezydentem, to żaden tego typu akt nie będzie w Polsce przyjęty. Nie wejdzie do polskiego systemu prawnego. Będę bronił polskiej rodziny, będę bronił jej tradycji. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby w szkołach zostało przywrócone wychowanie patriotyczne, aby wrócił kanon patriotycznych lektur, aby do szkoły wróciła historia.


O zrównoważonym rozwoju
– Zrównoważony rozwój oznacza, że w obszarach słabszych musi być więcej inwestycji. W tych obszarach władza musi dokładać większych starań , bardziej pomagać po to, aby one doszusowały do obszarów bardziej rozwiniętych. Między innymi dlatego Polska otrzymuje fundusze europejskie na rozwój, w ramach polityki spójności.  Po to, żeby nasz kraj doszedł do poziomu krajów zachodnich. Niestety, przez ostatnie 8 lat rząd koalicyjny PO i PSL prowadził politykę całkowicie odmienną. Nie ma inwestycji w infrastrukturę poza wielkimi ośrodkami, na peryferiach, w Polsce powiatowej. Wszędzie, gdzie jeżdżę, słyszę, że Polska powiatowa się zwija. Likwidowane są połączenia komunikacyjne, instytucje kultury, urzędy pocztowe, sądy, komisariaty policji. Wszystko to, co zawsze było. Ludzie tracą perspektywę życia i możliwość normalnego funkcjonowania. Ten proces musi być nie tylko zatrzymany, ale on musi być odwrócony. To jest warunek korzystania Polaków z całego szeregu praw konstytucyjnych, jak chociażby prawo do swobody wyboru miejsca zamieszkania. Jaką swobodę wyboru miejsca zamieszkania ma młody człowiek, jeśli w jego rodzinnej miejscowości nie ma dobrej szkoły, nie ma nowoczesnych środków, jak szerokopasmowy Internet, nie ma dobrych połączeń komunikacyjnych? Co on może w tym miejscu? Jedyną szansą jest wyjechać do wielkiego miasta albo za granicę. To jest cofanie się Polski, a nie rozwój. Aby to było możliwe, potrzebna jest dobra i uczciwa władza. W 2015 roku Polacy mogą zmienić władzę ustawodawczą i wykonawczą.


O podwyższeniu wieku emerytalnego
– Było wielką niesprawiedliwością wobec wszystkich Polaków podwyższenie wieku emerytalnego. Nie w ten sposób ratuje się budżet i finanse publiczne. Zwłaszcza wtedy, gdy wyrzuca się w błoto 20 miliardów przy budowie autostrad i dróg ekspresowych.  To jest absolutny skandal, że kobietom na wsi podwyższa  się wiek wiek  emerytalny o 12 lat, a pozostałym kobietom co najmniej o 7 lat. Tę zmianę trzeba cofnąć. Taki akt z ekspertami z narodowej rady rozwoju ja, jeżeli zostanę prezydentem, przygotuję i z całą pewnością złożę do laski marszałkowskiej.


O polskiej ziemi
– Będę bronił polskiej ziemi, ponieważ obrót ziemią zostaje uwolniony po 1 maja 2016 roku. Projekt ustawy, który został  w tej sprawie złożony przez posłów PiS i europosła Janusza Wojciechowskiego, trzymany jest u marszałka Sejmu w tak zwanej zamrażarce. Jeżeli  zostanę prezydentem, przygotuję własny projekt i jeśli Sejm nie będzie go chciał procedować, to wygłoszę orędzie do narodu. Powiem wszystkim Polakom, jak wygląda sytuacja i czego dzisiaj trzeba bronić. To nie jest tylko ochrona interesów polskich rolników. To jest także obrona interesu Rzeczpospolitej Polskiej. Jeżeli ziemia w Polsce przestanie być naszą własnością, to państwo polskie przestanie być nasze.