Autostradą po niebie II

Łukasz Jakubowski, 11 maj 2012, 23:35
Średnia: 0.0 (0 głosów)
No dobrze. Wiemy już, że wiele osób hobbistycznie śledzi samoloty. Wiemy też, że dzięki internetowi (zwłaszcza dzięki flightradar24.com i podobnym stronom) takie śledzenie stało się bardzo proste. Ale nadal nie wiemy, co to za samoloty na naszym niebie i według jakich zasad się poruszają. Czas to zmienić. Przeanalizujmy to na konkretnym przykładzie. Widzę przez okno, że jakiś samolot na południe ode mnie leci sobie właśnie z zachodu na wschód. Wchodzę na flightradar24.com i błyskawicznie odnajduję go na mapie. Klikam nań i okazuje się, że jest to airbus A319- 132 niemieckiej linii Germanwings, lecący z Kolonii (Niemcy) do Moskwy (Rosja). Niech on będzie naszym modelem. Airbus ten jest nową, zaledwie 2-letnią maszyną średniego zasięgu, zabierającą na pokład 124 pasażerów. W 2011 roku za nowe samoloty tego typu producent żądał 70 milionów euro, więc nasz bohater kosztował bardzo podobne pieniądze.
Autostradą po niebie II

Nasz airbus na stronie www.flightradar24.com. Na mapie fioletową linią wyraźnie zaznaczony jest tor lotu maszyny. Po lewej stronie znajdują się szczegółowe informacje na jej temat (aktualne: prędkość, wysokość, dokładna pozycja itp.)

Uwaga! Samolot na drodze

Zacznijmy od odpowiedzi na kluczowe pytanie - czy samoloty poruszają się po niebie w dowolny sposób? Oczywiście nie. Przestrzeń powietrzna nad każdym krajem zawiera specjalnie wytyczone i ponazywane drogi lotnicze oraz skróty (jednak skróty, żeby zbytnio nie komplikować, pominiemy). Wspomniane drogi dzielimy na dolne i górne. Każda z nich jest bardzo szeroka i wysoka. W zasadzie bardziej przypominają one tunel lub korytarz, ale spotterzy zżymają się na osoby używające podobnych określeń, gdyż według nich (i Kuby) „korytarze to są w szpitalu, a na nie na niebie”. Drogi lotnicze mają nieco ponad 18 kilometrów szerokości i znajdują się na wysokości 2900 do 8700 metrów w przypadku dróg dolnych, oraz 8700 do aż 14000 metrów w przypadku dróg górnych. Są więc „korytarzami” (wybaczcie, eksperci) o wymiarach około 18 na 6 i 18 na 5.5 kilometra. Gabaryty dróg sprawiają, że statki powietrzne mogą mijać się w nich (na przykład lecąc w przeciwnych kierunkach) bez ryzyka zderzenia. Oczywiście nad odpowiednim kursem samolotów czuwa nawigacja pokładowa, współpracująca z siecią naziemnych radiolatarni.
Drogi dolne służą przede wszystkim do obsługi tras krajowych. Drogi górne są zarezerwowane dla samolotów obsługujących trasy międzynarodowe, które obrały już właściwy kurs i osiągnęły zakładaną wysokość lotu. Jeżeli odniesiemy to do dróg kołowych, dolne drogi lotnicze odpowiadać będą zwykłym drogom (ekspresowym, głównym, lokalnym) i wjazdom na autostrady, natomiast górne drogi lotnicze byłyby typowymi autostradami. Większość samolotów cywilnych nad Krajną porusza się górnymi drogami, dlatego to na nich się skoncentrujemy.  
Dzięki flightradar24.com wiemy, że airbus z lotniska w Kolonii wzbił się w powietrze nieco po godzinie 8.00 naszego czasu. Około 8.25, po osiągnięciu zakładanego pułapu 11.272 metrów, znajdował się już w niemieckiej górnej drodze lotniczej („autostradzie”) i z prędkością ponad 750 km/h mknął w kierunku Berlina.
O 8.48 przeleciał przez bramę przelotową - jedno ze ściśle wyznaczonych miejsc, służących do przekraczania granic państwowych. Wlatując w polską przestrzeń powietrzną samolot przeszedł pod opiekę polskich kontrolerów ruchu lotniczego. Są oni w stałym kontakcie radiowym z pilotami samolotu (załoga i wieża rozmawiają ze sobą w języku angielskim). To na nich spoczywa obowiązek bezpiecznego przeprowadzenia maszyny przez podległą im przestrzeń. Stąd żaden manewr statku powietrznego nie powinien zostać wykonany bez wiedzy i zgody kontrolera. O ile piloci są panami samolotu, o tyle kontrolerzy są panami całej przestrzeni powietrznej. Tak będzie do momentu, gdy nasz airbus przez bramę opuści polskie niebo i powierzony zostanie litewskiej kontroli ruchu.
Tymczasem samolot po przekroczeniu bramy znalazł się na drodze oznaczonej jako UL 29 i pędził w kierunku radiolatarni w Grudziądzu, będącej bardzo ważnym punktem nawigacyjnym dla wielu samolotów lecących nad centralną i północną Polską. Bezpośrednio nad powiatem sępoleńskim przechodzą 4 drogi, natomiast w zasięgu naszego wzroku jest tych dróg co najmniej 2 razy tyle. A po nich, jak twierdzi Kuba, porusza się dziennie nawet kilkadziesiąt samolotów. Fani awiacji mogą zacierać ręce, gdyż jak mówi nasz planespotter: – Są to drogi na których można zobaczyć wiele ciekawych maszyn. Szczególnie ciekawa jest droga UL29, która nad Sępólnem przebiega niemal nad zenitem (W-E). Latają tu samoloty z Azji (Hongkong, Szanghaj, Pekin, Ułan Bator, Ałma Ata itd.) do londyńskiego lotniska Heathrow, czy paryskiego de Gaulla. Są to samoloty linii Air France, British Airways, Cathay Pacific, KLM, a od czasu do czasu zdarzy się nawet australijski Qantas. Ponadto w zasięgu wzroku jest droga UN195 (przebieg NW-SE). Można tu zobaczyć samoloty linii Singapore Airlines, Emirates, Qatar Airways, LOT. Czasem lata tędy największy na świecie airbus A380 z Dubaju do Nowego Jorku” (ten z barem i prysznicami- przyp. red.). Niektóre drogi odszukać łatwiej niż inne, ponieważ są jednokierunkowe. UL29 jest „autostradą” dwukierunkową, ale we wspomnianej też UN195 ruch odbywa się tylko z północnego zachodu na południowy wschód. 
A wracając do airbusa - o 9.02 przeleciał on nad Piłą, po czym skierował się na Krajenkę. O 9.06 był bezpośrednio nad Więcborkiem, a o 9.08, czyli po 6 minutach, opuszczał Krajnę na północ od Mąkowarska. Oczywiście wiem to dzięki flightradarowi. Na podstawie samej obserwacji nie byłem w stanie choćby w przybliżeniu ocenić, nad jakim miejscem znajdował się, gdy znikał. Dlaczego? Hmmm,
ciekawe...

Co mogą nasze oczy

Człowiekowi bardzo ciężko ocenić prawidłowo odległość do wyznaczonego punktu na niebie. Oczy, przyzwyczajone do nieodległej linii widnokręgu i wielu punktów odniesienia na ziemi, „głupieją” wtedy. Coś, co wydaje się nam przelatywać nad pobliskim lasem, w rzeczywistości wcale się nad nim nie znajduje. Im wyżej jesteśmy, tym większy jest zasięg naszego wzroku. To oczywiste, bo z dachu wieżowca widzimy dalej, niż z poziomu ulicy. Dla pasażera samolotu lecącego na wysokości 10 km, horyzont teoretycznie znajduje się w odległości ponad 350 km! To znaczy, że na 10 kilometrach, przy idealnych (czyli nie do spełnienia) warunkach atmosferycznych, znad Sępólna powinno się dostrzec Berlin. I na odwrót- gdyby samolot na tej wysokości był dostatecznie duży, powinien być widoczny dla obserwatora w stolicy Niemiec. Nasz airbus leciał nad Krajną na wysokości 11 km, a to oznacza, że znajdując się nad Więcborkiem, był dostrzegalny w promieniu co najmniej kilkudziesięciu km! Fascynujące, prawda? Ponieważ większość statków powietrznych w górnych drogach porusza się właśnie na wysokości 9-11,5 km, przy dobrej pogodzie możemy, tak jak ja ostatnio, oglądać samoloty mijające Poznań (100 km od Sępólna!), o Bydgoszczy nie wspominając.  Kto by pomyślał, że maszyny wydające się lecieć dość blisko, w rzeczywistości są tak oddalone. Trochę upraszczając - im wydają się one mniejsze, im „niżej” lecą (tzn. im bliżej widnokręgu wydają się być) i im krócej je widzimy, tym dalej się one znajdują.
Zresztą mówienie o samolotach jest tutaj nieco na wyrost  - nieuzbrojonym okiem często nie sposób ich dostrzec. Pozycję statku powietrznego zdradzają nam wtedy smugi kondensacyjne, zostawiane przez jego silniki. Smugi zaś to nic innego, jak... małe chmury, to znaczy kryształki lodu, tworzone dzięki kondensacji pary wodnej na cząsteczkach spalin, powstałych w trakcie pracy silników.
Mieszkaniec Więcborka mógłby wykonać jeszcze małą sztuczkę. Airbus leciał niemal bezpośrednio nad miastem. Dlatego łatwo byłoby obliczyć w przybliżeniu, jak daleko znajdował się on w chwili, gdy został zauważony. Wystarczyłoby stanąć w poprzek osi jego lotu i liczyć czas od pojawienia się go do momentu, w którym przeleciał nad nami i zniknął nam z oczu (albo na odwrót). Prędkość samolotów waha się od ok. 780 do 920 km/h. Jeżeli za średnią przyjmiemy 850 km/h wyjdzie nam, że w trakcie minuty samolot pokonuje 14,1 km. Mnożąc liczbę minut przez tę odległość, otrzymujemy przybliżony dystans do miejsca, w którym nawiązano kontakt wzrokowy i jednocześnie przybliżony zasięg naszego wzroku dla maszyn na tej wysokości. Pozostałym obserwatorom pozostają wyliczenia, jaką odległość przebył samolot podczas obserwacji, co też może być ciekawe. Albo zabawa innego rodzaju - ja porównując raz na żywo i na flightradarze lot airbusa z Paryża do Pekinu, wyznaczałem sobie kierunki na niektóre miasta. Gdy samolot na radarze dolatywał do Bydgoszczy, na niebie znajdował się nad kominem domu mojego sąsiada. Stąd wiem, że gdyby naszła mnie kiedyś myśl szalona marszu
w stronę grodu nad Brdą, komin ów wskazywałby mi początkowo drogę.  
Duże linie nie zmieniają rozkładów lotów ani zbyt często, ani zbyt mocno, dlatego pewne samoloty widujemy na naszym niebie bardzo regularnie i często. Potwierdza to Kuba: – Są trasy, którymi dany samolot przelatuje codziennie o danej porze. Przykładem mogą być linie Malaysia Airlines, które codziennie latają drogą UL980 z Kuala Lumpur do Londynu i na odwrót. Takich przelotów jest naprawdę wiele. Dzięki temu doświadczony planespotter potrafi określić linię lotniczą, kurs, a nawet model widzianego gołym okiem samolotu tylko na podstawie kierunku i godziny jego przelotu.
A nasz airbus? Dawno zniknął za horyzontem. Przeleciał przez skrawek Litwy i spory fragment Rosji, zanim dotarł na moskiewskie lotnisko Wnukowo. Jeszcze tego samego dnia wykona lot powrotny. Znowu zobaczymy go nad Krajną. A wraz z nim, w ciągu tego dnia, kilkadziesiąt innych maszyn z tysiącami ludzi na pokładzie.
A kto wśród nich? Turyści, biznesmeni, może znany pisarz albo wybitny naukowiec? Jakie sprawy lecą załatwić? Jakich historii są częścią? Czy patrzą przez okna? Ile Krajny obejmują wzrokiem? Paryż- Moskwa, Warszawa- Nowy Jork, Seul- Frankfurt; pożywka dla wyobraźni…
Pora, żebyśmy również wylądowali. Ale czy temat został wyczerpany? Skądże! Za nami dopiero pierwszy krok. Mam tylko nadzieję, że po lekturze artykułu niebo zrobiło się dla was bardziej... przejrzyste oraz interesujące. Z grubsza wiecie już teraz, czego wśród chmur szukają planespotterzy, jak latają samoloty nad Krajną i gdzie można się czegoś o nich dowiedzieć. Twardo stąpający po ziemi powinni dostrzec, że i wysoko w powietrzu sporo się dzieje.
Są tacy, co to w niebie - myśląc przewrotnie - znaleźli swój raj.A może i dla kogoś z was ten tekst będzie początkiem głębszego romansu z awiacją?