Człowiek gór w akademii sukcesu

Robert Środecki, 01 luty 2015, 00:33
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Kolejnym gościem Sępoleńskiej Akademii Sukcesu był Krzysztof Wielicki, piąty człowiek na ziemi, który zdobył koronę Himalajów i Karakorum, pierwszy człowiek na świecie, który zimą wszedł na Mount Everest. Podczas spotkania alpinista opowiadał o pasji i wartościach, którymi należy się kierować, aby osiągnąć sukces.
Człowiek gór w akademii sukcesu

Gościem Sępoleńskiej Akademii Sukcesu był Krzysztof Wielicki - piąty człowiek na Ziemi, który zdobył koronę Himalajów i Karakorum. Fot. Robert Środecki

Wartości
W górach liczy się pewność siebie i wiara we własne możliwości. Bariery można łamać dzięki uporowi  i ciężkiej pracy. Do osiągnięcia sukcesu potrzebny jest talent, który trzeba pomnożyć przez pracę i wiarę. Podczas wspinaczki liczy się partnerstwo i praca w grupie. O tym wszystkim musicie pamiętać. Porażki przekuwajcie w doświadczenie i znajdźcie w sobie niszę, w której będziecie mogli się realizować.

Malowanie kominów
Chcąc się wspinać, musieliśmy porzucić pracę zawodową. Mając taką pasję, trzeba było zostawić robotę i zacząć prace na wysokościach, po to, żeby zdobyć środki na wyjazdy i wyprawy. Wszyscy się przenieśliśmy do klubu wysokogórskiego, który miał uprawnienia do prowadzenia prac na wysokościach. Zarabialiśmy pieniądze nieopodatkowane i mogliśmy je wydawać zgodnie ze statutem, gdzie na pierwszym miejscu było wspinanie. Czasami z naszego jednego klubu ruszało rocznie po 10 wypraw w Himalaje. Stąd brały się sukcesy.    

Człowiek gór zimą na Evereście
Mój kolega, profesor medycyny ze Szwajcarii, nazwał mnie kiedyś profesorem fresh air, czyli profesorem od świeżego powietrza. Rzeczywiście, tam wysoko w górach świeże powietrze jest trochę czystsze niż u nas. W górach wysokich spędziłem 8 lat. Zanim pojechałem w Himalaje, to przez 10 lat wspinałem się w innych, niższych górach. W Himalaje trafiłem za sprawą Andrzeja Zawady. Na Mount Everest pojechaliśmy w 1979 roku. Naszym celem było pierwsze wejście zimowe na najwyższy szczyt świata. Do tego czasu nikt nie wspinał się zimą w Himalajach. Chcieliśmy pisać własną historię. W naszej grupie byli koledzy z całego kraju. Nieważne było, kto wejdzie na szczyt, ważne było, żeby ktoś wszedł. 17 lutego 1980 r. w ostatnim dniu zezwolenia wraz z Leszkiem Cichym weszliśmy jako pierwsi ludzie na świecie zimą na Everest. Zostawiliśmy tam krzyżyk i różaniec. Zabraliśmy do domu śnieg ze szczytu. Po naszym zimowym wejściu na Everest koledzy doszli do wniosku, że skoro udało się zdobyć najwyższy szczyt, to można również zdobywać niższe. W połowie lat 80.  jako pierwsi mieliśmy zdobyte zimą 5 szczytów ośmiotysięcznych. Otrzymaliśmy ksywę ice wariorrs, czyli lodowi wojownicy.  

Wanda Rutkiewicz
Miałem przyjemność wspinać się z Wandą Rutkiewicz. To przykład upartej, dążącej do sukcesu kobiety. Studiowaliśmy na tej samej uczelni. To Wanda wprowadzała mnie do klubu wysokogórskiego. Była śliczną kobietą. Wszyscy się w niej kochali, ale bez wzajemności. Wanda nikogo nie kochała, natomiast wszyscy kochali ją. Była świetnym wspinaczem i alpinistą, zawsze musiała być pierwsza. W dniu,  kiedy kardynał Wojtyła został papieżem, Wanda weszła na Everest. Nie mogła lepiej trafić. Dostała telegram od Jana Pawła II: ,,Dobry Bóg tak chciał, że tego samego dnia zaszliśmy tak wysoko”. Na Evereście była przed chłopakami. Na K2 również była przed chłopakami. Była pierwszą kobietą, która weszła na tę górę. Wandę zgubił brak partnera życiowego. W życiu nie miała pól zastępczych. W tamtych latach Wanda była bardzo popularna. Interesowała się nią telewizja i inne media. Ludzie pozdrawiali ją na ulicy i w tramwaju, a potem wracała do pustego mieszkania. Poświęciła wszystko: rodzinę, macierzyństwo, pracę. Była to wielka postać światowego alpinizmu. Zaginęła w 1992 roku. Miała na koncie 9 spośród 14 szczytów ośmiotysięcznych. Dopiero 3 lata temu pierwsza kobieta zdobyła koronę Himalajów i Karakorum. Gdyby Wanda nie zginęła, to w połowie lat 90. miałaby na koncie wszystkie szczyty. Mama Wandy nigdy nie przyjęła do wiadomości, że córka nie żyje. Żyła w przekonaniu, że Wanda żyje i mieszka gdzieś w klasztorze w Tybecie. Pamiętajcie o Wandzie Rutkiewicz i Jerzym Kukuczce, moich przyjaciołach, ikonach światowego alpinizmu.  

Największe wyzwanie
To zdobycia zimą zostały jeszcze dwa szczyty. Nanga Parbat i K2. Próbowaliśmy kilkakrotnie, ale się nie udało. Zdobycie K2 zimą jest największym wyzwaniem, jakie stoi przed alpinistami. Przypominam, że na 14 szczytów ośmiotysięcznych Polacy 10 zdobyli jako pierwsi.