Czy Toczko zwalniał ludzi wskazanych w treści porozumienia z Bracka? Zwalniał!

Piotr Pankanin, 23 listopad 2014, 23:58
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Burmistrz Więcborka ostatnie dni kampanii prowadzonej z pozycji nieurlopowanego urzędnika spędził wyjątkowo, jak na niego, pracowicie i w bezpośrednim kontakcie z głębokim stresem. Powód? Zaangażowanie w pozew w trybie wyborczym.
Czy Toczko zwalniał ludzi wskazanych w treści porozumienia z Bracka? Zwalniał!

Paweł Toczko. Fot. Robert Środecki

Po publikacji mojego autorstwa sprzed dwóch tygodni dotyczącej słynnego porozumienia z Tomaszem Bracka, Pawłem Toczką zakołysało. W te pędy jął więc  sporządzać pozew do sądu okręgowego w trybie wyborczym. Przy pomocy jakiego prawnika, czy własnego, czy zatrudnianego za nasze pieniądze niejakiego Hoffmana? - odpowiedzi będziemy szukać za jakiś czas. Szybkiej odpowiedzi nie da się znaleźć z prostej przyczyny - brak wiary w burmistrza, który niemalże nieustannie balansował na cienkiej linie łączącej prawdę z fałszem. Osobiście przypuszczam, że w swoją gierkę wyborczą angażował radcę, którego obowiązkiem jest służyć wyborcom, a nie działać przeciw nim. Wykorzystywanie radców prawnych, pozycji urzędniczej, sprzętu komputerowego, papieru, znaczków pocztowych, kilometrówki i delegacji w celach prywatnych, to odwieczny problem władzy samorządowej w całym kraju - od północy po południe i od wschodu po zachód. Z czym ma to związek? Ano z tym, że władzy ludowej zawsze łatwiej i bezwzględnie taniej zaatakować wyborców, niż odwrotnie. Co by nie powiedzieć, Toczko jest w tym mistrzem. Potwierdzeniem niech będzie prostacki atak na rodzinę państwa Fifielskich mający na celu pozbawienie ich własności prywatnej. W ub. czwartek zamiast w urzędzie, Toczko wysiadywał w sądzie. Czym się różni trwonienie czasu w urzędzie, a czym w sądzie? W zasadzie niczym, zwłaszcza jeśli dotyczy to kogoś, kto z natury nie garnie się do roboty. Nie warto tego rozwijać. Wystarczy skupić się na przesiadywaniu w sądzie. Doszło do tego w ub. czwartek, kiedy to Sąd Okręgowy w Bydgoszczy prowadził sprawę z wniosku Pawła Toczki o wydanie orzeczenia w trybie wyborczym. Toczko zażądał sprostowania, jego zdaniem, nieprawdziwych informacji o zignorowaniu 50-lecia Szkoły Podstawowej w Więcborku. Sprostowaniu miała też podlegać informacja o podpisaniu porozumienia z Tomaszem Bracka zawartym przed drugą turą wyborów sprzed ośmiu laty. Toczko zakwalifikował się wówczas do dalszego etapu rywalizując z Andrzejem Marachem i w każdym głosie wietrzył szansę na sukces. Na tę okoliczność zostało spisane porozumienie parafowane na stoliku cukierni „Staropolska” w Więcborku. Jak korzyść dla Toczki przekładała się na potęgę głosów oddanych przez fanów popularnego w miasteczku „Pytona” - trudno powiedzieć. Porozumienie takiej pewności nie dawało. Po latach widać, że nie o głosy chodziło. Te z całą pewnością zapewnił znacznie potężniejszy elektorat innego kandydata na burmistrza Więcborka - Dariusza Nawrockiego, który w pierwszej turze zgromadził ponad 698 głosów. Nawrocki zresztą odwołał się na naszych lamach do swojego elektoratu, który z całą pewnością pozwolił Toczce wygrać z Marachem. Warto podkreślić, że głosy Nawrockiego oddawano na Toczkę bezwarunkowo, bez jakiegokolwiek  porozumienia. Natomiast jego bezmyślność, a wręcz głupota uwieczniona została na wieki w porozumieniu z Bracką. O jego treść uwłaczającej kulturze, etyce, demokracji, a nade wszystko człowieczeństwu skruszyliśmy kopie przed sądem. Sędzia Rafał Szurka znany do niedawna z pracy w Tucholi głównie właścicielom kart pojazdów, nie miał wątpliwości: „Artykuł dotyczący uroczystości z okazji rocznicy szkoły i nieobecności na niej wnioskodawcy, nie miał związku z agitacją wyborczą”. W związku z tym sąd oddalił żądanie Toczki. Na marginesie warto zauważyć, że tekst o ignorowaniu przez burmistrza Więcborka jubileuszu więcborskiej „Dwójki” nie był artykułem, a jedynie informacją najskromniejszą ze skromnych. Sądy, jak widać także w trybie wyborczym, też się mylą. Szkoda tylko, że bez konsekwencji dla sędziów.
,,W  Wiadomościach Krajeńskich  zamieszczono tylko część porozumienia z Tomaszem Bracka, kończącą na punkcie dotyczącym zwolnień pracowników. Wnioskodawca nie podpisał porozumienia, akceptował wyłącznie te punkty porozumienia, przy których postawił swoją parafkę, to jest dotyczącą gazyfikacji i w tej sprawie występował do właściwych instytucji o poprowadzenie gazociągu, punktów dotyczących drogi krajowej Nakło-Mrocza, uruchomienia cmentarza, współpracy z Krajeńskim Porozumieniem Samorządowym, tworzenie corocznych budżetów gminnych i likwidacja Biuletynu Informacyjnego”. Tak Paweł Toczko bądź opłacany przez podatnika radca prawny, działający w prywatnym interesie Toczki, uzasadniał wniosek w punkcie kompromitującego porozumienia z T. Bracka.
Pytany przez sędziego Szurkę, czy rzeczywiście zwolnił ludzi wymienionych w artykule pt. „A jak dojdzie do dogrywki?” Toczko bez wahania odpowiedział szczerze - tak. Sędzia pytał po kolei: – Czy zwolnił pan wiceburmistrza? Toczko odparł – tak. – Czy zwolnił pan sekretarza? Zestresowany do granic Toczko odparł – tak. – Czy zwolnił pan dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury?  Płonący ze wstydu Toczko odparł – tak. – Czy zwolnił pan dyrektora oświaty samorządowej? Toczko odparł – tak. – Czy zwolnił pan dyrektora środowiskowego domu opieki? Upokorzony Toczko odparł – tak. – Czy dyrektor opieki społecznej zastąpiony został przez inną osobę? Wijący się Toczko przyznał – tak. Wprawdzie dramaturgia tych kilku pytań ewidentnie wstrząsnęła Toczką, jednak nie spowodowała widocznych refleksji. - Ot, zwolniłem, bo taką miałem władzę - dało się odczuć, zerkając na przyznającego się do winy burmistrza Więcborka. „Faktycznie Tomasz Bracka osiem lat temu po pierwszej turze wyborów samorządowych, spotkał się z wnioskodawcą, ówczesnym kandydatem na burmistrza Więcborka, wraz ze spisanym przez siebie porozumieniem, które składa się z trzech stron i siedmiu punktów, z których wnioskodawca zaakceptował jedynie niektóre z nich, składając przy nich swoją parafkę i podkreślając punkty, które zostały przez wnioskodawcę zaakceptowane. Zgoda wnioskodawcy nie dotyczyła punktu 1 porozumienia, lecz czterech innych punktów, dotyczących gazyfikacji, podniesienia standardu drogi i poczynani w celu uruchomienia linii kolejowej, likwidacji biuletynu i starań w założeniu cmentarza. Paweł Toczko nie złożył podpisu pod całością dokumentu, na jego ostatniej stronie” - pisze sąd w uzasadnieniu (pisownia oryginalna). Przynajmniej jedna uwaga: obaj kupczący przy stoliku „Staropolskiej” nie chcieli, a nawet nie mieli nic do, jak to sąd napisał, „założenia cmentarza”. Ta totalna bzdura sądowi okręgowemu naprawdę nie uchodzi! Bzdurą jest  też fragment zdania: „Zgoda wnioskodawcy nie dotyczyła punktu 1 porozumienia”… Tak się składa, że pod tym punktem dotyczącym sponiewierania ludźmi, co pokazaliśmy na fragmencie skanu pierwszej strony, swoje podpisy, nazwane przez sąd, zgodnie z  sugestią Pawła Toczki, „jedynie parafami” złożyli Tomasz Bracka i Paweł Toczko oraz świadek cynicznego porozumienia, nieżyjący Zygfryd Bloch. Skoro Toczko nie akceptował porozumienia, to dlaczego podpisywał kilka punktów? Czy tak niezwykle światłej i  bezgranicznie cenionej postaci nie łatwiej byłoby nakłonić mistrza pisowni i ortografii do sporządzenia porozumienia o zgodnej, nie budzącej zastrzeżeń, ostatecznej i przede wszystkim niekompromitującej go treści?
Toczko już w tym czasie energicznie rwał się do władzy, więc musiał mieć na uwadze dbałość o reputację i dobre imię człowieka stojącego na czele całej gminy, której zamierzał poświęcić się bez reszty. Jest jeszcze jedno ważne pytanie o to, czego sąd nie zdołał ustalić: Jeśli Toczko z T. Bracka podpisywali jakieś cztery punkty, to jakie? Warto by wiedzieć, czy czynili to nad czy pod tymi punktami? Na to podstawowe pytanie sąd nie udzielił odpowiedzi. Przyjmuje zatem sugestię broniącego się za wszelką cenę Toczki, który twierdzi, że podpisał „tylko punkty podkreślone”. Skoro tak, to może chodzić o dwa i tylko dwa: ,,Podjęte zostaną starania w celu gazyfikacji ziemnej Więcborka, uruchomienia przewozów pasażerskich PKP na trasie Poznań, Gniezno, Nakło, Więcbork, Chojnice, Tczew, Gdańsk, Gdynia. Podjęcie działań dotyczących przywrócenia drogi krajowej Nakło - Mrocza - Więcbork - Sępólno Kr.”
,,Podjęcie działań do uruchomienia cmętarza Parafialnego w Więcborku” (pisownia oryginalna akceptowana podpisem przez Pawła Toczkę, zatem nic dziwnego, że „cmętarz” nie został uruchomiony). To wszystkie podkreślone punkty. Nie zgadzają się one z ilością podpisów złożonych przez Toczkę i jego kompana. Sąd dał wiarę Toczce, ale jednocześnie nie odniósł się do trzech pozostałych podpisanych punktów. A przecież sędzia Rafał Szurka miał w dłoniach całe porozumienie. Miał w związku z tym obowiązek dostrzec i odróżnić punkty podpisane od podpisanych i podkreślonych. Sędzia Szurka w uzasadnieniu kłócącym się z logiką absurdalnego porozumienia, zarzucając publikacji nieprawdziwość, pisze tak: […] „ustalono, że wnioskodawca w części porozumienia, którą uwypuklono w artykule, dotyczącym zwolnienia ze stanowisk, nie akceptował jej. Wynika to z jego zeznań, a także z samej treści przedstawionego porozumienia, w którym są podkreślenia tych punktów, które wnioskodawca akceptował, co potwierdził swoimi parafkami podpisu. Co więcej, w samym artykule zawarto informację, że na zapytanie w tej sprawie wnioskodawca odpowiedział, że podpisał się jedynie pod kilkoma punktami, i pomimo tej informacji, uzyskanej jeszcze przed publikacją, uczestnik nie sprawdził jej, lecz dokonał publikacji, w której sposób przedstawienia sprawy nie jest zgodny z faktami”. Dalej sędzia Szurka twierdzi, że zamieszczenie najbardziej skrajnego punktu porozumienia „jest elementem, który wprowadza w błąd czytelnika i przedstawia nieprawdziwy obraz rzeczywistości”. Nie odbieramy sądowi prawa do tworzenia nierzeczywistych obrazów rzeczywistości. My mamy prawo i czujemy się upoważnieni do przedstawiania rzeczywistych obrazów rzeczywistości wynikających z porozumienia Bracka - Toczko. Wynika z niego jednoznacznie, że wyznaczone osoby funkcyjne zostały zwolnione. To jest fakt, który zmusza burmistrza Pawła Toczkę do tłumaczenia się przed sądem. On przyjmuje karkołomną argumentację sądu, ja ją  bezwzględnie odrzucam, ponieważ, jeszcze raz to podkreślę, Paweł Toczko zwolnił osoby uwzględnione w porozumieniu. Przez osiem lat nie potrafił się do niego odnieść. Przez osiem lat jako burmistrz Więcborka, nie wtajemniczył w ten fakt swoich wyborców, ani też zwalnianych osób. Żył w przekonaniu, że nic wielkiego się nie stało, że agitowany przez niego wyborca nie o wszystkim musi wiedzieć, że dokument nie ujrzy światła dziennego. Za naszą przyczyną ujrzał i nagle stał się przeogromny problem. Skoro burmistrza Pawła Toczkę stać było na podkreślenie akceptowanych i podpisanych punktów kompromitującego go porozumienia, to dlaczego nie skreślił tych punktów, których nie był w stanie akceptować ? Może wówczas łatwiej byłoby przekonywać sąd i mieszkańców Więcborka, że wprawdzie zwolnił z zapisaną kolejnością, ale wcześniej tego punktu nie podpisał, a na dodatek go przekreślił, czyli wyłączył z porozumienia. Jakiekolwiek i jakichkolwiek sądów zapadałyby postanowienia, to ówczesnej rzeczywistości nie da się w żaden sposób zakląć. Jednym słowem, zwolnień Piotra Węgrzyna, Anity Broszki, Aleksandry Wegner, Adama Ostrowskiego, Jarosława Łu-gowskiego oraz przesunięcia Zofii Mueller dokonał niezaprzeczalnie Paweł Toczko. Przyznał się do tego w ub. czwartek przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy. Zatem publikacja jest jak najbardziej prawdziwa. Jest nade wszystko przewidywalna, ponieważ w Więcborku dojdzie do drugiej tury wyborów. Historia sprzed ośmiu laty, co zakładaliśmy, znając, w przeciwieństwie do odległego sądu, lokalne realia. Zgadza się ilość kandydatów z pierwszych tur. Jednym z nich, upoważnionych do dogrywki, jest ten sam choć znacznie mniej wiarygodny Paweł Toczko. Przegranym, jak zawsze, jest ten sam Tomasz Bracka, który ma na podorędziu niecałe dwieście głosów swoich fanów, którymi może obdarzyć Pawła Toczkę. Pytamy zatem ponownie: Czy Toczko i Bracka znowu spiszą porozumienie i pobawią się losem kilku urzędników? Dla sądu w Bydgoszczy to pytanie jest naganne, dla nas żyjących tu i teraz jest jak najbardziej zasadne! A teraz najważniejsza informacja dla  sądu: spiszą a podpiszą, to dwa różne pojęcia. W spornej publikacji nie użyłem sformułowania jakoby Paweł Toczko podpisał porozumienie z Tomaszem Bracką, w związku z tym nigdy nie będę mógł go za to przeprosić. Pod porozumieniem rzeczywiście się nie podpisał, ale pod najbardziej znaczącymi punktami jak najbardziej. Tuż przed ciszą wyborczą Paweł Toczko i jego kompan Tomasz Bracka roznosili informacje sporządzone w niewyjaśnionych okolicznościach i nie podpisane przez jakikolwiek komitety wyborczy zawierające m.in. nieprawomocne postanowienie sądu. Wobec ewidentnego naruszenia prawa i Kodeksu wyborczego zadzwoniłem do Toczki z pytaniem, dlaczego działa bezprawnie? Odparł w tle ujadającego psa: – Mogę robić, co mi się tylko podoba. Owszem, to już ku powszechnemu zgorszeniu cynicznie pokazał. Zwolnił wyznaczonych w porozumieniu, zatrudniając w to miejsce naznaczonych przez siebie. Tej rzeczywistość nie stworzył autor.  Zanim jeszcze został burmistrzem, stworzył ją sam Paweł Toczko.