Dąb polityczny

Robert Lida, 29 luty 2016, 15:52
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Dąb rosnący na terenie Zespołu Szkół w Wałdowie poddano nieudolnemu i brutalnemu zabiegowi formowania korony. Uczyniono to niezgodnie ze sztuką i niezgodnie z decyzją administracyjną burmistrza. Teraz na szkolnym boisku straszy okaleczony kikut. Dzieci na lekcjach przyrody mogą uczyć się, jak nie należy traktować drzew.
Dąb polityczny

Okaleczony przez nieudaczników dąb w Wałdowie. Fot. Robert Lida

– Na terenie szkoły, niedaleko posesji przewodniczącego rady miejskiej, Kazimierza Jagodzińskiego rośnie, chyba jeszcze rośnie kilkudziesięcioletni dąb. Kilka lat temu (opisywaliście państwo to w swojej gazecie) pan Jagodziński chciał ten dąb usunąć. Do egzekucji drzewa nie dopuściła ówczesna dyrektorka szkoły, Halina Kozłowska. Złożyła nawet wniosek o objęcie go ochroną. Niedawno dąb „oberżnięto”, zostawiając tylko kikuty. W taki sam sposób postąpiono z dwiema malowniczymi lipami rosnącymi na boisku szkolnym. Wcześniej, testując reakcję mieszkańców, dokonano cięcia sanitarnego cisa, który rosnąc na boisku szkolnym zatruwał spokój panu radnemu – pisze do nas mieszkaniec Wałdowa. Pojechaliśmy zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości. Faktycznie, na granicy terenu szkoły i gminnej drogi rośnie dąb szypułkowy, który poddano jakimś bliżej nieokreślonym zabiegom oszpecającym. Widok jest po prostu fatalny. Zdjęcie drzewa pokazaliśmy specjaliście leśnikowi zatrudnionemu w starostwie powiatowym. – Nie chciałbym tego komentować. Być może poprawiło to bezpieczeństwo, ale ze sztuką prowadzenia drzew nie ma to nic wspólnego. Tak nie należy tego robić. Nie wiem, dlaczego gmina Sępólno na coś takiego zezwala – mówi inspektor Tomasz Sobiecki. Drzewo okaleczono na podstawie decyzji burmistrza Sępólna z dnia 11 stycznia br. Wnioskodawcą była Wanda Tuńska, dyrektor Zespołu Szkół w Wałdowie. Decyzja zezwala na usunięcie 13 modrzewi i jesionu oraz na przeprowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych w obrębie korony dębu. Zabiegi te miały poprawić statykę drzewa oraz bezpieczeństwo uczniów przebywających w pobliżu, a także bezpieczeństwo ruchu drogowego na drodze publicznej i budynku mieszkalnego posadowionego po drugiej stronie owej drogi, czyli domu przewodniczącego Jagodzińskiego. W uzasadnieniu decyzji burmistrza stwierdza się, że zamiast usuwać dąb, wystarczającym będzie przeprowadzenie specjalistycznych zabiegów w obrębie korony mających na celu usunięcie uszkodzonych gałęzi i konarów, a także poprawienie jego statyki. W punkcie 5 decyzji czytamy: „Wymienione zabiegi winny zostać przeprowadzone przez osobę legitymującą się posiadaniem zaświadczenia ukończenia kursu pielęgnacji drzew parkowych, pomnikowych i innych ozdobnych oraz kursu dla inspektorów nadzoru prac przy pielęgnacji drzew parkowych, pomnikowych i innych ozdobnych. Przy wykonywaniu cięć sanitarnych należy dążyć do zachowania naturalnego pokroju drzewa”. Problem w tym, że owe zabiegi wykonywali miejscowi strażacy, a nie wymieniony w decyzji fachowiec. Zatem byli to ludzie zupełnie przypadkowi, tacy, którzy nie mają zielonego pojęcia o sztuce pielęgnacji drzew. Rżnęli tymi strażackimi piłami, jak popadło. Dowód tej niekompetencji jest namacalny i widoczny z daleka. O zachowaniu naturalnego pokroju drzewa w ogóle nie wspominamy. Wniosek jest prosty: w istotny sposób złamano zapisy decyzji administracyjnej burmistrza i to przez jego bezpośredniego podwładnego, czyli dyrektora szkoły. Owszem, fachowiec życzyłby sobie za taką pracę określone pieniądze, ale miałaby ona ręce i nogi. Szkoła chciała zaoszczędzić i zaoszczędziła, ale nie oszczędziła drzewa. Dąb kojarzy nam się z majestatycznym, kształtnym i estetycznym drzewem. Ten w Wałdowie jest tego przeciwieństwem. Teraz na głupotę dorosłych muszą każdego dnia patrzeć uczniowie Zespołu Szkół im. Królowej Jadwigi.