Przedostatnia kolejka piłkarskiej ligi powiatowej

Józek się wkurzył w drugiej połowie

Jacek Grabowski, Robert Środecki, Robert Lida, Piotr Pankanin, 16 czerwiec 2013, 21:52
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Do ciekawego meczu doszło w Lubczy, gdzie miejscowy Time podejmował LZS Płocicz. Do przerwy obie drużyny strzeliły po golu, jednak w drugiej połowie znacznie więcej do powiedzenia mieli goście, w tym Józek Rękiewicz, który przepiękną akcję zamienił na cudowną bramkę.
Józek się wkurzył w drugiej połowie

Mecz TomDach Sitno - MTK Orzeł Dąbrowa nabrał rumieńców dopiero w drugiej połowie. Fot. Piotr Pankanin

 

Sosenka Sośno - Victoria Orzełek 4:2 (2:1)

Po dwudziestu minutach gry Ariel Stremlau wstrzelił się do bramki gości dwa razy z minutową przerwą. Gra toczyła się w równym tempie. Bardzo ruchliwy Wojtek Steinborn mógł wstrzelić się do bramki gospodarzy wielokrotnie lecz ta sztuka udała mu się tylko raz.

Fuks II Wielowicz- Fireman Zabartowo/Pęperzyn 2:1 (1:0)

Wynik meczu mimo jednobramkowej przewagi gości ustalili bracia Karol i Maciej Scheffler. Gra była bardzo wyrównana i mogła się podobać lecz niesportowe zachowanie braci Bronowickich pokazało,  że gra w piłkę to nie tylko zabawa lecz zwyczajna okazja do mordobicia. Mariusz Bronowicki faulując Macieja Szulca nie zdołał powstrzymać rąk przy sobie. Szulc chcąc zapobiec kolejnym atakom szybko podniósł się z murawy i  odepchnął napastnika, na co sędzia Wiesław Jarząb wyciągnął czerwony kartonik. Ku zdziwieniu zawodników i kibiców czerwoną kartkę otrzymał nie tylko Mariusz Bronowicki, ale także broniący się przed jego atakami Maciej Szulc. W tym samym czasie rozpętała się zadyma. Kolejny z braci Bronowickich z pięści uderzył w skroń Sławomira Szylinga. Sędzia Jarząb widząc słaniającego się na nogach Szylinga nic nie zrobił, aby to wyjaśnić i w ostateczności ukarać czerwonym kartonikiem Karola Bronowickiego. Bronowicki poczuł się
bezkarny. Jego zachowanie daje wiele do myślenia. Sędzia nie ma oczu dookoła głowy i każdy to rozumie, skoro jednak kibice, zawodnicy i sam poszkodowany zwracali uwagę, że taka sytuacja miała miejsce, to sędzia powinien wyciągnąć wnioski i zareagować, aby eliminować chamskie zachowania piłkarzy.

KS Kawle – Obrol Obkas 0:4 (0:1)

Gospodarze mieli duże problemy ze skompletowaniem składu i przystąpili do tego meczu w dziesiątkę. Do 40 minuty na boisku nie było widać absencji jednego z graczy. Przed przerwą graczom Obrolu udało się sforsować szczelną obronę gospodarzy tylko raz. Pierwszego gola w tym spotkaniu po podaniu Tomka Maculewicza zdobył Szymon Skiba. O losach pojedynku zdecydowała sytuacja z 45. minuty. W powietrznej walce o piłkę głowami zderzyli się Emilian Wilczek z Kawli i Damian Zawidzki z Obrolu. Na boisku pojawiła się karetka. Zawodnicy obu drużyn zostali przewiezieni do szpitala. W drugiej połowie gospodarze grali w dziewięciu. Obrol wykorzystał przewagę dwóch zawodników. Kolejne bramki dla nowego mistrza ligi powiatowej zdobyli: Wojtek Fertykowski, Dawid Wierzchucki i Patryk Miszewski.

LZS Piaseczno Mastel Lutowo 2:0 (1:0)

W wyrównanym meczu nie brakowało sytuacji bramkowych. Dobrze spisywali się obaj bramkarze. Najwięcej zimnej krwi pod bramką przeciwnika zachował Sławek Kurzyński, który zaliczył dwa trafienia.

LZS Lutówko HZ Zamarte 3:1 (0:0)

Gra na poważnie zaczęła się dopiero w drugiej połowie. Dwie bramki dla gospodarzy strzelił Mariusz Samonek po ewidentnych błędach bramkarza gości. Ozdobą meczu był przepiękny "rogal" Tomka Kabatha z 87. minuty. Goście, dla których boisko w Lutówku było zdecydowanie zbyt krótkie jedyną bramkę zdobyli z rzutu karnego.


Time Lubcza LZS Płocicz 1:3 (1:1)

Józek się wkurzył dopiero w 60. minucie oddając jeden z piękniejszych strzałów w jego karierze i od tej pory było już praktycznie pozamiatane, a wynik spotkania ustalił Arek Fridehl. W 35. minucie na prowadzenie gości przepięknym strzałem wysforował Dawid Kapałczyński. Wyrównał w 42. minucie Mateusz Tomasz. Lubczy, pomimo ogromnej ochoty do gry, już pod koniec pierwszej polowy zabrakło oddechu. Płocicz tryskał energią do końca spotkania.

TomDach Sitno MTK Orzeł Dąbrowa 3:5 (0:2)

W grze pod wiatr lepsi okazali się goście. Zgrany i rezolutny team z Dąbrowy w przekroju całego meczu przewyższał niezbyt rozumiejących się wzajemnie gospodarzy, na których sporo napsioczyli kibice, oczekujący zwycięstwa, a przynajmniej dobrej postawy. W 45. sekundzie prowadzenie dla Orła zdobył najszybszy z gości Kamil Rudziński, a powtórzył Bartłomiej Wojtasik. Po przerwie gospodarze zaczęli się podnosić dopiero po straceniu dwóch kolejnych goli po strzałach Kamila Rudzińskiego. Wtedy  do głosu zaczął dochodzić słynny „Hippek”, który z wielu okazji zdołał strzelić raptem dwa gole po jednym trafieniu Michała Niemczyka. Wynik ustalił Wojtasik.