stat4u

Karolewo 1939. Część VI

Tomasz Fiałkowski, 02 listopad 2017, 11:59
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Zbrodnie niemieckie w okupowanej Polsce to nie tylko obozy koncentracyjne czy obozy zagłady. W pierwszych miesiącach okupacji dziesiątki tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej zostało bestialsko zamordowanych przez swoich niemieckich sąsiadów służących w lokalnych formacjach Selbstschutzu. Najmniej znanym z głównych miejsc kaźni polskiej ludności cywilnej z jesieni 1939 r. jest Karolewo w powiecie sępoleńskim. Niespełna dwudziestu członków organizacji Selbstschutz Westpreussen w ciągu 82 dni zabiło tam w brutalny sposób co najmniej 1781 osób. Blisko 400 ofiar udało się zidentyfikować.
Karolewo 1939. Część VI

Tablica upamiętniająca ofiary obozu w Karolewie

Karolewo 1939. Część VI

Kaplica – pomnik na cmentarzu ofiar w Karolewie

Ekshumacje

Utworzony obóz w Karolewie najprawdopodobniej funkcjonował od 10 września 1939 r. do 15 grudnia 1939 r. Funkcję komendanta pełnił Herbert Ringel, a zastępcy Karl Friedrich Marquardt – Niemcy z Więcborka.
Przeznaczeni na śmierć Polacy byli wyprowadzani z zabudowań majątku Karolewo do pobliskiego lasu. W grupach zazwyczaj po kilkunastu pędzono ich biegiem, podczas którego kazano padać, leżeć w celu doprowadzenia do skrajnego zmęczenia i wyczerpania. Śmierć była zadawana często nie wskutek oddania strzału, lecz przez zadawanie silnych uderzeń w głowę, a także przez odrąbanie łopatą głowy. 
Po zakończeniu działań wojennych podjęto próbę odnalezienia ciał ofiar obozu w Karolewie. Powołano Powiatową Komisję Badania Zbrodni Niemieckich, na czele której stanął Wacław Urbański. Podjęto decyzję o przekopaniu lasu. Prace ekshumacyjne prowadzono w obecności milicji. Samym wydobyciem ciał zajmował się Komitet Uczczenia Ofiar Zbrodni Hitlerowskich. W pracach ziemnych brali udział żołnierze z Chojnic, okoliczni Niemcy oraz m.in. lekarz z więcborskiego szpitala - Adam Gaca.
Zagadkowa do dnia dzisiejszego jest liczba przeprowadzonych ekshumacji. Dane ze śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu podają, iż odbyły się dwie ekshumacje, pierwsza w 1945 r., druga w 1946 r. Według tych informacji podaje się, iż podczas pierwszej ekshumacji odnaleziono 951 ciał. Niestety, na potwierdzenie tego faktu nie ma żadnej dokumentacji. Natomiast w 1946 r. wydobyto 1781 zwłok. Niestety, z braku dokładnych danych nie sposób jednoznacznie stwierdzić liczby ekshumacji.
Precyzyjne określenie liczby ofiar obozu w Karolewie pozostaje w zasadzie niemożliwe. Nie zachowały się bowiem żadne dokumenty z obozowej ewidencji. Być może wraz z innymi dokumentami z archiwum Selbstschutzu spłonęła ona podczas zainscenizowanego wypadku samochodowego na drodze z Bydgoszczy do Gdańska (17 listopada 1939 r.).
W oparciu o opis cmentarza wojennego w Karolewie przyjęto, że w okresie od 10 września 1939 r. do 15 grudnia 1939 r. w Obozie Internowania Karolewo zostało zabitych - co najmniej 1781 Polaków. W oparciu o zeznania świadków, postępowania o uznaniu za zmarłego zidentyfikowano 298 osób zabitych w Karolewie, a 1483 zabitych pozostało niezidentyfikowanych.
Nie jest wykluczone, iż lasy wokół Karolewa wciąż kryją nieodnalezione szczątki ofiar niemieckiego terroru. Selbstschutzmani nie grzebali bowiem ofiar w jednym wyznaczonym miejscu, lecz zakopywali ich ciała w grobach rozsianych chaotycznie po całym lesie. Ponadto celem zatarcia śladów zbrodni mogiły starannie maskowano, a następnie sadzono na ich miejscu młode drzewka, a nawet urządzono boisko piłkarskie.
W podsumowaniu śledztwa prowadzonego przez pion prokuratorski IPN i umorzonego we wrześniu 2014 r., stwierdzono, że w Karolewie zostało zamordowanych „co najmniej 1781 Polaków”, uznając jednocześnie, iż jest prawdopodobne, że rzeczywista liczba ofiar była większa. Ogółem dr Izabela Mazanowska ustaliła imienną listę 395 osób, ofiar karolewskiego obozu. 
 

Ofiary 

W gronie ofiar znajdowali się mieszkańcy powiatów sępoleńskiego, tucholskiego, chojnickiego, bydgoskiego, wyrzyskiego i kościerskiego. Byli oni zaangażowani w latach międzywojennych w działalność polityczną, społeczną, oświatową, kulturalną i religijną. Zamordowano tam również wielu kupców, rzemieślników i rolników, w tym licznych osadników z centralnej i wschodniej Polski. W gronie zidentyfikowanych ofiar obozu znaleźli się m.in.:
nauczyciele: Jan Figurski (nauczyciel z Runowa Krajeńskiego), Leonard Dolewski (nauczyciel z Sępólna), Longin Łuczywek (nauczyciel z Sępólna), Bernard Rosiński (nauczyciel z Sypniewa), Zygmunt Mroz (nauczyciel z Więcborka), Walerian Affelt (nauczyciel z Wituni);
duchowni: ks. Sylwester Grabowski (proboszcz parafii w Sypniewie, podpułkownik WP)
kupcy: Teofil Oczkowski (kupiec z Sypniewa), Franciszek Tomas (kupiec z Sypniewa), Jan Affelt (kupiec z Więcborka), Józef Korpal (kupiec z Więcborka), Franciszek Kubiak (kupiec z Więcborka), Meiersohn Sali (kupiec z Więcborka), Onufry Ziarkowski (kupiec z Więcborka);
pracownicy służb mundurowych: Ignacy Balcerzak (listonosz z Sitowca), Walenty Głodowski (kolejarz z Dorotowa), Franciszek Tomaszewski (strażnik więzienny z Sępólna), Mikołaj Betański (listonosz z Sypniewa), Edmund Groszewski (kolejarz z Sypniewa), Jan Kuchta (strażnik graniczny z Sypniewa), Szczepan Szymczak (emerytowany policjant z Sypniewa), Stanisław Wilczura (oficer straży granicznej z Sypniewa), Leon Janas (gajowy ze Świdwia), Franciszek Wojciechowski (kolejarz z Więcborka);
urzędnicy i działacze społeczni: Wacław Bąkowski (sekretarz gminy Więcbork), Czesław Wojtkowiak (urzędnik miejski z Więcborka), Józef Sieradzki (sołtys wsi Jastrzębiec), Piotr Lindecki (burmistrz Więcborka);
prawnicy: Edwin Guski (sekretarz adwokacki z Więcborka), Leon Naftyński (sędzia z Więcborka), Wawrzyniec Trapacki (sekretarz adwokacki z Więcborka);
inni: Konrad Kaaz (organista kościoła w Sypniewie), Roman Nowicki (dentysta z Więcborka), Andrzej Prądzyński (ziemianin ze Skarpy).
 

Upamiętnienie ofiar

Mord karolewski został upamiętniony poprzez uroczystości żałobne mające miejsce 24 listopada 1946 r. Podczas nich dokonano m.in. poświęcenia kaplicy-pomnika oraz grobów pomordowanych. W uroczystościach żałobnych brał udział wojewoda pomorski, delegat biskupa chełmińskiego, władze powiatowe i niezliczona liczba osób.
Drugim miejscem upamiętniającym śmierć więźniów karolewskiego obozu jest postawiony w 1952 r. przez mieszkańców Jastrzębia głaz narzutowy na cokole z tablicą „Karolewo 1 km”. Trzecim miejscem upamiętniającym wydarzenia z jesieni 1939 r., jakie rozegrały się w Karolewie, jest tablica umieszczona na ścianie pałacu.
 
KONIEC
 
Literatura: I. Mazanowska, Karolewo 1939. Zbrodnie w obozie Selbstschutz Westpreussen, Gdańsk-Warszawa 2017; Zapomniani kaci Hitlera. Volksdeutscher Selbstschutz w okupowanej Polsce 1939-1940. Wybrane zagadnienia, red. I. Mazanowska, T. S. Ceran, Bydgoszcz-Gdańsk 2016; B. Bojarska, Obozy zniszczenia na terenie powiatu sępoleńskiego w pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej, „Przegląd Zachodni” 1965, t. 2.; „Ziemia Pomorska” 1946 r.
 
Artykuł wyświetlono 49 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
5 października 2013 r. w Gdańsku zmarł Henryk Napieralski, gorący...
Na początku 1945 r., kiedy front przekroczył linię Wisły, a wojska...
Była bardzo pracowita i kochała pomagać innym. Swoją dobrocią,...
Najwyżej oceniane
Była bardzo pracowita i kochała pomagać innym. Swoją dobrocią,...
Czasami trzeba czekać wiele, wiele lat, żeby poznać swoje prawdziwe...
5 października 2013 r. w Gdańsku zmarł Henryk Napieralski, gorący...