Kocham sport i młodzież

Robert Lida, 26 maj 2013, 01:12
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Nowym prezesem MLKS Krajna został Jarosław Bogdanowicz. Dla wielu osób postać zupełnie nieznana. Od poprzedników różni go to, że nie jest uwikłany w lokalną politykę i ma bardzo dużo czasu. O swojej przygodzie ze sportem i wizji klubu na najbliższe lata z Jarosławem Bogdanowiczem rozmawia Robert Lida.
Kocham sport i młodzież

Jarosław Bogdanowicz nowy prezes MLKS Krajna. Fot. Robert Lida

- Członkiem Krajny jesteś stosunkowo niedługo. Przyszedłeś tutaj za swoim synem, który gra w piłkę.
– Tak, to prawda, przyszedłem do klubu za swoim synkiem. To było chyba 10 lat temu. Myślę, że jest to już jakieś doświadczenie. Początkowo interesowałem się tylko drużyną juniorów, w której grał syn. Później Jarosław Tadych zaproponował mi, abym zaczął działać w klubie na innych zasadach. Za kadencji prezesa Krakowiaka zostałem wybrany do zarządu i jednocześnie działałem w sekcji piłki nożnej, opiekowałem się drużynami juniorskimi. Po rezygnacji Jana Lipińskiego zostałem kierownikiem sekcji.

- Bardzo długo członkowie byłego zarządu namawiali cię do kandydowania na funkcję prezesa. Cały czas się opierałeś tym prośbom. Co zdecydowało, że jednak uległeś?
– To była bardzo trudna decyzja i wymagała namysłu. Miałem trochę inne plany życiowe. Jeśli coś mam robić, to chcę to robić dobrze. Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć. Kocham sport i pracę z młodzieżą. Kiedy wręczaliśmy dresy najmłodszym piłkarzom i zobaczyłem ich radość, to coś we mnie pękło. Poczułem, że warto z tą młodzieżą pracować. To był przełomowy moment do podjęcia ostatecznej decyzji.

- Wywodzisz się z sekcji piłki nożnej, a klub ma siedem sekcji. Są obawy, że będziesz prezesem tylko dla piłkarzy. Czy to słuszne obawy?
– Na pewno nie będę prezesem piłkarzy. też czynnie uprawiałem sport i nie był to piłka nożna. Jak każdy chłopak z mojego pokolenia, grałem w piłkę na podwórku i w szkole, m. in. z Waldkiem Jaskólskim, późniejszym reprezentantem Polski. Wybrałem jednak siatkówkę. Gdyby wtedy w Krajnie była siatkówka, to na pewno byłbym w tej sekcji. Niektórzy uważali, że grałem całkiem nieźle. Kibicuję nie tylko piłce nożnej, ale tak sie składa, że to jest najbardziej popularna dyscyplina. Być może dlatego bardziej związałem się z tą dyscypliną. Podejmując decyzję o kandydowaniu wychodziłem z założenia, że będę prezesem wszystkich sekcji. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Mój poprzednik był czynnym piłkarzem i też nie patrzył tylko w jedną stronę.

- Trzech twoich poprzedników to byli ludzie ze świecznika lokalnej władzy. Ty z władzą nigdy nie byłeś związany i można powiedzieć, że jesteś całkowicie niezależny. Ten fakt będzie pomocny w twojej pracy czy może będzie przeszkadzał? W końcu największe pieniądze na działalność klubu daje gmina.
– Jestem człowiekiem niezależnym, niezwiązanym z żadną opcją. W takim duchu tutaj przyszedłem. Jestem tutaj dla sportu, a nie dla polityki. Chcę współpracować ze wszystkimi i na pewno do każdej osoby, która jest przychylna sportowi się zwrócę i będę prosił o wsparcie. Zadaniem prezesa jest kierowanie sportem. Nie zamierzam wiązać się z polityką, to nie jest mi potrzebne. Zawsze byłem przeciwnikiem politykowania w klubie. To prawda, że w dużej części jesteśmy uzależnieni od gminy. mam nadzieję, że burmistrz i rada miejska będą nam przychylni. Właściwie jestem o tym przekonany. To też zdecydowało o mojej decyzji. Jeśli na tym polu miałbym tworzyć jakieś spory, walki to moja obecność w tym miejscu nie miałaby sensu. Działanie klubu to nie wyciąganie pieniędzy od podatnika. My tutaj szkolimy młodzież, działamy też prewencyjnie wśród tej młodzieży. Zagospodarowując wolny czas młodzieży dajemy je szansę na wybicie się. Jeszcze nikomu sport w życiu nie zaszkodził. jest to ważne szczególnie dla ludzi z małych miejscowości. Sport dodaje pewności siebie i daje jakieś perspektywy oraz możliwość awansu społecznego. Jestem pełen podziwu dla Bartka Bonka. Znam go od dziecka. Teraz jest to facet, który skończył studia i można z nim o wszystkim porozmawiać. Gdyby został w tym środowisku, to nie wiadomo kim by dzisiaj był.

- Klub działa w oparciu o wypracowane struktury i schematy. Czy uważasz, że to są rozwiązania optymalne, czy masz też jakieś nowe pomysły?
– Na pewno rewolucji nie będzie. Działalność klubu ma tendencję zwyżkową i to należy podtrzymywać. Na pewno to. co dobre należy kontynuować. Mam kilka pomysłów związanych z rozwojem niektórych sekcji, które wymagają reanimacji. Mam na myśli sekcję podnoszenia ciężarów i sekcję lekkoatletyki, gdzie mamy medalistów mistrzostw Polski, reprezentantów kraju, ale nie mamy zaplecza. Będziemy działać w kierunku pozyskania młodzieży do tych dyscyplin, które przez lata przynosiły klubowi tyle sukcesów. Konieczna jest lepsza współpraca z nauczycielami w szkołach. Jeśli chodzi o piłkę nożną to moim zdaniem najeży ją opierać na młodzieży z terenu powiatu. Chciałbym pozyskać również nowych działaczy, ale również wrócić do tych starych, sprawdzonych, którzy z różnych przyczyn odeszli z klubu. Uważam również, ze dobrymi działaczami mogą być byli zawodnicy, którzy kończą czynne uprawianie sportu.

- Wydaje się, że dobrym pomysłem są rozwiązania praktykowane przez sekcję żeglarską i tenisa stołowego. Chodzi o wciągnięcie do pracy w klubie rodziców, którzy często mają swoje firmy i stają się cennymi sponsorami, ale również pomagają w załatwieniu drobnych spraw?
– Właśnie o tym chciałem powiedzieć. Zresztą sam jestem tego żywym przykładem. Jestem rodzicem, który stał się działaczem. Rodzice powinni wiedzieć, że oddanie dziecka na trening do Krajny to dobra inwestycja. Sekcje, które wymieniłeś robią to doskonale. Naszą rolą jest zachęcenie tych ludzi do głębszej współpracy. Każdego chętnego jesteśmy w stanie zagospodarować. Jeśli każda osoba zrobi tylko centymetr, to razem możemy zajść bardzo daleko. Bardzo się cieszę, że do zarządu weszli nasi przedsiębiorcy. To są ludzie sukcesu. Ich przedsiębiorstwa działają prężnie. Myślę, że mogę od nich otrzymać cenne wskazówki, jak dobrze prowadzić ten klub, który w pewnym sensie jest przedsiębiorstwem/ Ich obecność może ułatwić kontakty z innymi przedsiębiorcami. Klub nie kończy się na zarządzie. W każdej sekcji jest grupa ludzi, którzy działają we własnym zakresie. Wśród nich mile widziani są wszyscy, którym na sercu leży dobro młodzieży.

- Po wyborach jeden z członków zapytał czy w zarządzie będzie policyjna dyscyplina? Ma to oczywiście związek z pracą, którą wykonywałeś.
– Porządek w zarządzie musi być, jak wszędzie. Na pewno doświadczenie z zarządzaniu ludźmi mam, a że byli to policjanci? Myślę, że wychodziło mi to całkiem dobrze. Postaram się, aby w zarządzie klubu też tak było.

- Dziękuję za rozmowę.