stat4u
Powiat

Macie władzę, to rządźcie

Robert Lida, 04 czerwiec 2020, 08:47
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Dyskusja nad „Raportem o stanie powiatu” trwała ponad dwie godziny. Już po kilku minutach stała się powrotem do przeszłości i przybrała formę sporu politycznego. Taki jest właśnie powiat sępoleński: dużo jałowej dyskusji i nic do przodu.
Macie władzę, to rządźcie

Radni być może po raz ostatni debatowali, siedząc w okienkach

W powiecie, tak jak w gminach, władza wykonawcza musi przygotować i poddać dyskusji „Raport o stanie powiatu”. W gminach podpisuje się pod nim wójt lub burmistrz, a tutaj zarząd powiatu. Z założenia raporty miały stać się przyczynkiem do dyskusji nad tak zwanym całokształtem działalności wójta, burmistrza czy zarządu. Takiej możliwości nie daje instytucja absolutorium, które dotyczy wyłącznie wykonania budżetu za poprzedni rok.
Raport o stanie powiatu liczy 60 stron, ale to nie objętość decyduje o jego jakości. W pierwszej wersji, którą dostarczono radnym, zapomniano o dziale „zdrowie”, ale w porę się zreflektowano i dokument uzupełniono. Oczywiście najbardziej interesujący jest zawsze dział dotyczący finansów danego samorządu. W przypadku powiatu sępoleńskiego słowo „finanse” kojarzy się głównie z nieustającymi programami naprawczymi. Naprawiają te finanse, naprawiają i naprawić nie mogą.
Piątkowa sesja, tak jak poprzednia, odbywała się w trybie zdalnym. Miejmy nadzieję, że to już ostatni raz. Do sklepów od dawna wpuszcza się tłumy ludzi, a kilkunastu radnych boi się spotkać w jednym miejscu.
Raport, który odnosi się do 2019 roku, w godzinnym wystąpieniu omówił starosta Jarosław Tadych. Jeśli chodzi o najważniejsze liczby, to dochody ubiegłorocznego budżetu wykonano w 98 procentach i zamknęły się kwotą 61.857.036 zł, natomiast wydatki kwotą 60.914.631 zł. Jak widać, udało się osiągnąć nadwyżkę budżetową. Wydatki majątkowe czyli te, które przeznaczono na inwestycje i zakupy, to 17,57 procent wydatków ogółem, czyli 10.705.713 zł. Ponad 7.000.000 zł udało się przeznaczyć na inwestycje drogowe. Na ten cel udało się pozyskać środki zewnętrzne w kwocie około 6.000.000 zł. Spora część udziału powiatu w tych inwestycjach tak naprawdę pochodzi od samorządów gminnych. Było to w sumie 559.000 zł.
– Umówiliśmy się z samorządowcami, że od tej kadencji, jeśli inwestycja jest prowadzona na terenie danej gminy, to ona będzie do niej dokładała. W latach 2017 – 2019 na drogi wydaliśmy bardzo dużo środków, około 40 milionów. Za te pieniądze udało się wyremontować 33 kilometry dróg powiatowych. Owszem, powiat jest zadłużony. Państwo dobrze wiecie, że musieliśmy to zrobić. Taką decyzję podjęła poprzednia kadencja, a ta kadencja podjęła uchwałę o kredycie. Dzięki temu mogliśmy tyle zrobić. Niestety, w wielu przypadkach przekaz społeczny jest taki, że niesłusznie wydaliśmy te środki. Te środki nie zostały przejedzone. Zostały wbudowane w drogi, którymi jeżdżą nasi mieszkańcy. To byłby grzech, gdybyśmy nie sięgnęli po 28 milionów rządowej pomocy. Niejedni zazdrościli nam tego szczęścia w nieszczęściu. Mam na myśli nawałnicę. Do tego w 2018 roku ceny robót drogowych były kosmiczne. W 2018 roku cena kilometra drogi z przetargu kosztowała 2 miliony, a w 2019 milion. Niestety, nie mogliśmy tych inwestycji rozłożyć w czasie, ponieważ terminy były ściśle określone i krótkie. To byłby grzech, gdybyśmy musieli te pieniądze oddać. One zostały dobrze spożytkowane. Warto było podjąć to ryzyko – mówił starosta Tadych.
Oczywiście chodzi o gigantyczny kredyt zaciągnięty w Getin Banku, który był potrzebny do tego, aby uzyskać tak zwane środki ponawałnicowe z budżetu państwa. W tej chwili zadłużenie powiatu przekracza 30.000.000 zł, czyli stanowi połowę budżetu. Aktualnie powiat ma do spłaty kredyty w kwocie 24.454.924 zł. Ciąży też na nim wykup wierzytelności szpitala w kwocie 5.316.545 zł, które ciągną się za nim jeszcze po ucieczce Budopolu z budowy w Więcborku.
– Te zobowiązania spłacamy na bieżąco. Mimo takich obciążeń nie mamy żadnych zawirowań finansowych. Mało tego, kredyty spłacamy wcześniej, aby zaoszczędzić na odsetkach – dodał starosta.
W dalszej części swojego wystąpienia Jarosław Tadych omówił kolejne rozdziały raportu dotyczące wykonania uchwał rady powiatu, strategii, edukacji, pomocy społecznej, dróg, transportu zbiorowego, zdrowia, gospodarki nieruchomościami.
Już pierwszy dyskutant podniósł staroście ciśnienie do niebezpiecznego poziomu.
– Rok 2019 pod względem wykonania budżetu był bardzo dobry. Udało się zarządowi osiągnąć nadwyżkę przy planowanym deficycie. Podczas uchwalania budżetu miałem zaszczyt przedstawić stanowisko klubu radnych. W punkcie 4 znalazło się stwierdzenie, że oczekujemy działań zarządu zmierzających do wielomilionowych oszczędności – powiedział radny Andrzej Chatłas. Ta wypowiedź stała się przyczynkiem do 2-godzinnej, słownej przepychanki.
– Wszyscy jesteśmy w tej radzie i wszyscy ponosimy odpowiedzialność. Radny Chatłas na komisji nie zgłaszał żadnych pomysłów na oszczędności. Wszyscy mamy takie same prawa i obowiązki – mówiła radna Katarzyna Kolasa.
– Popieram moją przedmówczynię. My wszyscy wiemy, że te długi trzeba spłacić. Fajnie jest krytykować, ale wskazać gdzie te oszczędności jest trudniej. My jesteśmy jedną radą. Mówicie, że za małe oszczędności, ale wskażcie gdzie? Ja tego nie usłyszałam – dodała wiceprzewodnicząca Zofia Krzemińska.
– Każdy ma prawo do takich wypowiedzi i do takiego głosowania jak uważa. W przypadku kiedy była nawałnica, której sami nie spowodowaliśmy, pojawiły się pieniądze. To był prosty wybór – kontynuował dyskusję wicestarosta Andrzej Marach.
– Ja jestem z tej kadencji, w której zdecydowaliśmy, że bierzemy kredyt. Uważaliśmy, że to jest jedyna słuszna decyzja. Ja jestem dziś dumna z tego, że dziś mamy takie drogi – mówiła radna Barbara Bury.
Prędzej czy później w dyskusji musiało pojawić się słowo ,,polityka” i oskarżenie radnych PiS o działania polityczne.
– Oczekiwaliśmy od zarządu większych oszczędności. W programie naprawczym głównym źródłem oszczędności jest odejście 4 osób na emeryturę. Proszę nam nie zarzucać działań politycznych – oponowała radna Danuta Zalewska.
– Spróbujmy się cieszyć tym, co mamy w powiecie: domy dla dzieci, DPS-y, szpital, porządne drogi. Mówmy też o tym. Jesteśmy specyficznym powiatem, w którym jest tyle placówek pomocy społecznej – głos ponownie zabrała wiceprzewodnicząca Krzemińska.
– Zarząd i my jako radni musimy działać w warunkach ciągłych zmian prawa. Otrzymujemy nowe zadania bez zapewnienia środków – zauważyła radna, członek zarządu Iwona Sikorska.
– Dawano nam 80 procent dofinansowania, a środki z Unii Europejskiej to 50 procent. Dziś chcą nas za to zastrzelić, a gdybyśmy tych pieniędzy wtedy nie wzięli, to by nas zastrzelili – dodał wicestarosta Marach.
– Za mojej młodości było takie powiedzenie „ja o niebie, ty o chlebie”. Ja nie mówiłem o przyczynach zadłużenia, tylko o tempie jego spłaty. To jest kwestia odpowiedzialności. Kiedy konstytuowała się ta rada, to dla 5-osobowej grupy radnych zabrakło nawet stanowiska w prezydium. Macie władzę, to rządźcie. Ja wam będę kibicował. Na następnej komisji edukacji powiem, co należałoby zrobić w edukacji – bronił swojego stanowiska radny Chatłas.
– My nie budujemy basenów. Realizujemy tylko podstawowe zadania powiatu – powiedział radny Tomasz Fifielski.
– Milionowe oszczędności wymagają drastycznych działań. Ja nie wiem, czy wszyscy by się pod tym podpisali. Dotyczy to głównie oświaty i szpitala. Był czas brania pieniędzy teraz przyszedł czas spłacania – dodał wiceprzewodniczący Piotr Dobrzański.
– Rola 5-osobowej opozycji nie jest fajna. Nie taka jest jednak rola opozycji. Każda opozycja powinna mieć rolę motywującą – pouczyła kolegów radna Katarzyna Kolasa.
– Oprócz zadłużenia nie można powiedzieć, że zarząd źle funkcjonuje. Poza tym stara się, jak może. Ropy w tym powiecie nie odkryjemy i nie będziemy bogaci. Musimy działać w ramach tego, co mamy – głos w dyskusji zabrał przewodniczący Marek Chart.
– Nikt nie jest idealny. Ja też z pewnych rzeczy nie jestem zadowolony. Trzeba podejmować ryzyko. Dziwię się niektórym członkom zarządu poprzednich kadencji. Powinni wiedzieć, jaka była sytuacja. Dzisiaj mówią rzeczy, które nie są do przyjęcia. Ludzie, nie tędy droga – mówił już mocno zdenerwowany starosta Tadych, który zapewne miał na myśli Andrzeja Chatłasa, który po „przewrocie styczniowym” był jego zastępcą, i Danutę Zalewską, która w poprzedniej kadencji była członkiem zarządu.
– Mój głos dotyczył tempa spłaty kredytu, a nie pożytku z tytułu jego zaciągnięcia. Pan jest tutaj z woli wyborców i ja jestem z woli wyborców. Czy pamięta pan swoją pierwszą, krótką kadencję jako starosta? Pana poprzednik został zmieniony dlatego, że pakował powiat w długi. Zna pan moje poglądy na oszczędności, kiedy byliśmy razem w zarządzie – odpowiedział staroście radny Chatłas.
Po przydługiej dyskusji nad „Raportem o stanie powiatu” nastąpiło głosowanie nad wotum zaufania dla zarządu. W zdalnym i imiennym głosowaniu wzięło udział 15 radnych. Za wotum było 12 radnych, przeciwko Danuta Zalewska i Andrzej Chatłas, od głosu wstrzymał się Krzysztof Szymanowicz. W dalszej kolejności rada zapoznała się z materiałami dotyczącymi wykonania ubiegłorocznego budżetu powiatu i na tej podstawie udzieliła zarządowi absolutorium.
Powiat jaki jest, każdy widzi. Pewnie ilu mieszkańców, tyle opinii. Kiedyś użyliśmy sformułowania „powiacik” i nawet jeden z poprzednich starostów się z nim zgodził. Potencjał tego powiatu jest mały i nikt tego nie zmieni. Sytuacja w Radzie Powiatu Sępoleńskiego jest znana: „reszta świata kontra PiS”. W jednym z radnym Chatłasem trzeba się zgodzić. Pan radny mówił o odpowiedzialności. Przecież to starosta i przewodniczący zbudowali koalicję, która radnych PiS nie dopuściła do żadnego, choćby najmniejszego „stołka”. Pięciu radnych mogło to odebrać jako sygnał, że są niepotrzebni, a cała reszta sobie bez nich poradzi. To nie są przypadkowi ludzie, którzy nie mają pojęcia o funkcjonowaniu samorządu. Kiedy Jan Król i Andrzej Chatłas byli wiceburmistrzami, to część obecnych radnych biegała jeszcze w pieluchach. Część radnych dziś zarzuca im uprawianie polityki, a kto tak naprawdę rozpoczął tę wojenkę?
Niestety, kolejne rady powiatu, nie tylko sępoleńskiego, były i są odbiciem tego, co dzieje się na górze. Im wyższy szczebel samorządu, tym więcej polityki, a to nikomu nie służy, chyba że samym, lokalnym politykom.   

Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Sprawa lip rosnących przy ulicy Dworcowej w Kamieniu wciąż budzi...
Lidze powiatowej nareszcie towarzyszyło słońce. Wprawdzie jeszcze...
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...