Mieszkanie z widokiem na blaszak

Robert Środecki, 07 październik 2012, 10:20
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Na zlecenie dyrektora Placówki Opiekuńczo Wychowawczej Wielofunkcyjnej w Więcborku firma budowlana wzniosła blaszany garaż. Obiekt szpecący okolicę stanął kilka metrów od okien jednego z mieszkań. – Garaż ten całkowicie przesłonił mi widok. Z okien można dostrzec jedynie budynek administracyjny internatu, kotłownię, przepompownię ścieków i blaszany garaż – mówi nasz Czytelnik. – Od samego początku działamy zgodnie z prawem. Nie mamy sobie nic do zarzucenia – tłumaczy Beata Lida, dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej Wielofunkcyjnej w Więcborku, która za nic ma opinię sąsiadów.
Mieszkanie z widokiem na blaszak

Ten garaż urzędnicy próbują nazawć ,,pomieszczeniem gospodarczym”. Ale dlaczego przyczepili się tylko tego garażu? Czyżby wietrzyli w tym jakiś osobisty interes? Fot. Robert Środecki

W ubiegłą sobotę z samego rana na terenie należącym do Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Więcborku pojawiła się ekipa budowlana, która zaczęła przygotowywać grunt pod budowę blaszanego garażu. Mieszkańcy okolicznych domów, którzy nic nie wiedzieli o zamiarach inwestora, jakim była więcborska placówka opiekuńczo-wychowawcza, byli bardzo zdziwieni.
– Nikt nie konsultował z nami tej inwestycji. Byliśmy zaskoczeni tym, co się dzieje pod naszymi oknami. Interweniowałem w tej sprawiem u dyrektora szkoły. Obiecano mi, że garaż stanie w innym miejscu. Ostatecznie firma postawiła garaż pod moimi oknami w ciągu kilku dni  – mówi nasz rozmówca.
– To nie jest garaż, tylko pomieszczenie gospodarcze. Początkowo planowałam zupełnie inną lokalizację tego obiektu, ale po konsultacji z panem Fijasem, kierownikiem internatu, ustalono to miejsce. Działamy zgodnie z literą prawa. Wszelkie roboty zostały zgłoszone w starostwie powiatowym. Zachowaliśmy wszystkie wymagane prawem odległości. To prawda, że nie konsultowałam lokalizacji z mieszkańcami. Nie pomyślałam o tym, uznając, że to nie jest konieczne – mówi Beata Lida.
– Decyzję o lokalizacji tego obiektu podjęliśmy wspólnie. Ma on być niebawem przekształcony z pomieszczenia gospodarczego na garaż.
O ile wiem, musi to być konsultowane z sąsiadami. Dyrektor Lida złożyła w urzędzie wniosek o wydanie warunków zabudowy. To skomplikowana procedura. Dopiero po zapoznaniu się z opiniami wszystkich stron stosowny organ zdecyduje, czy w tym miejscu będzie stał garaż. Sprawa jest ciągle rozwojowa – mówi Leszek Fijas, kierownik internatu.   
Z posiadanych przez nas dokumentów wynika, że na początku czerwca w starostwie powiatowym zgłoszono zamiar wykonania robót budowlanych polegających na usytuowaniu pomieszczenia gospodarczego, które będzie służyło do przechowywania sprzętu. Pomieszczenie miało być wykonane z gotowych elementów blaszanych. Nie zmienia to jednak faktu, że w Więcborku pod oknami mieszkania nie wzniesiono pomieszczenia gospodarczego, tylko garaż. Wielką ,,ściemę” polegającą na kupnie garażu i nazwaniu go pomieszczeniem gospodarczym potwierdza inwestor. W piśmie do Sławomira Kulpińskiego, dyrektora Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Więcborku, Beata Lida pisze: „Oświadczam, że w najbliższym czasie placówka opiekuńczo-wychowawcza zwróci się z wnioskiem o zmianę sposobu użytkowania z pomieszczenia gospodarczego na garaż”. Beata Lida nabyła blaszany garaż, który nazwała pomieszczeniem gospodarczym. Ktoś jej doradził, że to najprostsza droga do zrealizowania zamierzonego celu. Pomieszczenie gospodarcze, które już stoi, łatwo przekształcić w garaż. Wystarczy złożyć wniosek i poczekać na pieczątkę od zaprzyjaźnionych urzędników. Do zgłoszenia robót budowlanych inwestor załączył szkic pomieszczenia gospodarczego, które miało mieć 6 metrów długości, 4 metry szerokości i 2,5 metra wysokości. Wydział budownictwa i architektury nie wniósł do zgłoszenia żadnych zastrzeżeń. Inwestor, korzystając z urzędniczej bierności, wzniósł obiekt o innych wymiarach. Jest on znacznie wyższy niż pierwotnie planowano. – Nie zamierzamy tego tak zostawić. Kupiliśmy na własność mieszkanie, które z dnia na dzień traci na wartości. Najpierw pod oknami pobudowano nam przepompownię ścieków, a teraz blaszany garaż. Nikt nie liczy się z tym, że tutaj mieszkają ludzie – mówi nasz rozmówca. Właściciel mieszkania wystosował zawiadomienie, które trafiło na biurko powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. „W bliskim sąsiedztwie naszej działki pani dyrektor zainstalowała bez jakiegokolwiek powiadamiania nas blaszany garaż. Garaż całkowicie przesłonił widok z okien mojego mieszkania, z którego widać tylko budynek administracyjny internatu, kotłownię, przepompownię ścieków i blaszany garaż. Dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego informuje, że pani dyrektor Lida prosiła o zgodę na garaż na samochód osobowy. Dzisiaj ten garaż nazywany jest budynkiem gospodarczym i aby prawdopodobnie ominąć przepisy prawa budowlanego, pani dyrektor dopiero teraz wystąpi o pozwolenie na postawienie garażu. Proszę o podjęcie właściwych działań i wyjaśnienie zaistniałej sytuacji” – czytamy w zawiadomieniu, które trafiło do nadzoru.
Trzymanie się w sposób ścisły i precyzyjny przepisów prawa to tylko jeden aspekt tej sprawy. Każdy nagina przepisy pod kątem własnych potrzeb. Pytanie gdzie się podziała zwykła ludzka życzliwość i dobre stosunki sąsiedzkie. Inwestor nie poinformował najbliższych sąsiadów o swoich zamiarach i nie zapytał, czy lokalizacja będzie dla kogokolwiek uciążliwa.
– Działka, na której postawiono ten garaż, jest tak olbrzymia, że bez problemu można postawić tam kilkanaście garaży w wielu dogodnych lokalizacjach – mówi nasz Czytelnik. Beata Lida nie chciała pokazać nam faktury za zakupiony obiekt, by rozwiać nasze wątpliwości, że nie kupiła ,,pomieszczenia gospodarczego”, tylko garaż. Nie zamierza też zmieniać jego lokalizacji . Uczyni to dopiero wtedy, gdy zmusi ją do tego któryś z urzędników decyzją administracyjną.

*  *  *  *  *
Takich urzędników, takich kombinatorów trzeba się bać! Czy wyobraża sobie chociaż jeden z naszych Czytelników, co by się stało, gdyby tak obrzydliwie kręcił, za przeproszeniem, zwykły mieszkaniec tego powiatu? Oczywiście, to nie jest  możliwe. Bo przecież od pokornych ludzi wymaga się zgodnej z prawem ścieżki działania. Od rozmaitych urzędasków - krętasków, pochodzących z tej samej drużyny, to już nie. Ot, jak to w tym peerelu bis bywa - jedni mogą wszystko, a inni nic!
Sądziliśmy, że takie obrzydlistwa tkwią tylko w Ambergoldzie i odsłoniętym częściowo ,,układzie gdańskim”, w którym szemrane towarzystwo ludzi z kręgów władzy i ,,wymiaru sprawiedliwości” funkcjonowało u boku oszusta. Ale ledwie się spostrzegliśmy, a już namiastka układu pojawiła się u nas.
Co to za urzędnik, co to za dyrektor, co to wreszcie za radny, który oszukuje, kręci i mataczy? Co to za człowiek, który dorywając się chwilowo do drobnej władzy zgorszonych ludzi własnym postępowaniem ma w głębokim poważaniu?
Kiedyś ktoś życzliwy doniósł, że na własnym gruncie sąsiad buduje kurnik. Niemalże z piskiem opon, prawie na sygnale, bramy starostwa przekroczyła niebieska skoda dowodzona przez szefową powiatowej ,,policyji budowlanej”. Budowę trzeba było wstrzymać, zapłacić karę i dostosować do wymogów prawa. ,,Zmiłuj” nie było także w wielu innych przypadkach. Ale teraz zanosi się na wyższy etap urzędniczego matactwa. Co na to pani inspektor nadzoru budowlanego? Liczymy, że nie wda się w kolesiostwo i rzelelnie zbada i zgodnie z prawem (oby nie naginanym) rozwiąże problem dzikiej budowy garażu. I jeszcze jedno, sklecona naprędce dokumentacja zawiera rysunek, na którym naniesiono nieprawdziwe wymiary. Prosimy więc, by kontrolujący inspektorzy zaopatrzyli się w dłuuugie calówki.
Piotr Pankanin