Pierwsze punkty Time

Robert Lida, Piotr Pankanin, Robert Środecki, Jacek Grabowski, 03 listopad 2013, 00:02
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Relacje z X kolejki Ligi Powiatowej.
Pierwsze punkty Time

Spotkanie Orzeł Seydak Dąbrowa – LZS Płocicz było bardzo emocjonujące. Fot. Robert Środecki

Orzeł Seydak Dąbrowa – LZS Płocicz 4:4 (2:3)
Bramki: Kamil Rudziński, Kamil Gbur, Patryk Kalla, Patryk Żukowski Dąbrowa, Józef Rękiewicz 2, Marek Betin, Michał Siódmiak Płocicz, Żk. Kamil Rudziński, Marcin Klimek (czwarta kartka), Kamil Gbur, Adam Kalla, Stanisław Stryszyk (trzecia kartka), Patryk Theuss - dwie (trzecia kartka) Dąbrowa - Przemysław Kalla, Józef Rękiewicz PłociczCzk. Patryk Theuss (za dwie żółte) oraz dwa mecze dyskwalifikacji za obraźliwe słowa pod adresem sędziego po otrzymaniu drugiej żółtej kartki Dąbrowa.Sędzia Marcin Lica.

Przed tym spotkaniem żadnego z zawodników nie trzeba było motywować. Gracze obu zespołów traktują derby bardzo prestiżowo. Mecz rozpoczął się od ostrej wymiany ciosów. W pierwszym kwadransie piłka pięciokrotnie lądowała w siatce. Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Już w 5. min  Kamil Rudziński urwał się obrońcom z Płocicza i z najbliższej odległości trafił do bramki.  Zawodnicy Orła nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo. Pierwszą akcję Płocicza na bramkę zamienił Józef Rękiewicz, który w pojedynku derbowym zagrał na napadzie. Józek wyprzedził obrońców i przelobował bramkarza gospodarzy. Dwie minuty później Marek Betin uderzył silnie zza pola karnego. Piłka przy samym słupku wpadła do bramki obok spóźnionego Bogdana Theussa. Orzeł wyrównał po upływie minuty. Dobrą okazję na gola zamienił Kamil Gbur. W 16 minucie tego emocjonującego pojedynku sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Józef Rękiewicz. Uderzył na siłę w sam środek bramki. Bodziu nie miał problemów z odbiciem piłki, ale przy dobitce Józka był bezradny.
W pierwszej połowie obie drużyny stworzyły sobie jeszcze kilka sytuacji, ale brakowało skuteczności. Na szczególną uwagę zasługuje fenomenalny strzał z półobrotu Patryka Żukowskiego, który z najwyższym trudem obronił ,,Łapa”. Druga połowa rozpoczęła się od huraganowych ataków gospodarzy. Wyrównująca bramka była jedynie kwestią czasu. Do remisu precyzyjną główką doprowadził Adam Kalla. Dąbrowa dominowała, a poczynania gości ograniczały się do wyprowadzania szybkich kontr i długich piłek granych na Józka Rękiewicza. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Patryk Żukowski, najlepszy strzelec ligi powiatowej. W 88. min awodnicy Orła powinni przypieczętować swoje zwycięstwo. Piłka po strzale Żukowskiego odbiła się od poprzeczki, dopadł do niej Kamil Rudziński, który z metra nie trafił do pustej bramki. Sędzia doliczył do regulaminowego czasu dodatkowych 5 minut. W 94. min goście wykonywali rzut rożny. Dokładne dośrodkowanie  spadło na głowę Michała Siódmiaka, który doprowadził do wyrównania i uszczęśliwił cały Płocicz.
Goście powinni ten mecz przegrać, ale pomagało im szczęście i świetnie spisujący się bramkarz. W niedzielę ,,Łapa” bronił jak natchniony. Kibice wracający do domu po tym meczu powinni być zadowoleni z poziomu emocji. Pojedynek obfitował w wiele starć i sytuacji podbramkowych. Efektem ambicji i zadziorności graczy obu zespołów było mnóstwo kartek pokazanych przez sędziego Marcina Licę. Niedzielne derby stały na dobrym poziomie. Oby więcej takich meczów w piłkarskiej lidze powiatowej.

LZS Piaseczno – KS Kawle 2:2 (0:2)
Bramki: Sławomir Kurzyński, Krzysztof Prasał Piaseczno, Kamil Nowaczyk, Mateusz Wójcicki Kawle, Żk. Kamil Zapalski Piaseczno - Andrzej Bardoński Kawle, Sędzia Wiesław Jarząb.

To był ciekawy pojedynek dwóch drużyn z gminy Sępólno. Po zamknięciu ostatniego okienka transferowego ich składy nieco się zmieniły i obu zespołom wyszły na dobre. Pochwalić trzeba bramkarza Kawli Wojtka Bettina, który jeszcze niedawno grał dla Lutowa. Już w drugiej minucie spotkania jego umiejętności sprawdził Sławek Kurzyński, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Bettin. W 9 minucie prowadzenie dla gości zdobył doświadczony Kamil Nowaczyk. Zakręcił trzema obrońcami w polu karnym i z bliska wpakował piłkę do bramki. 10 minut później było już 0:2. Zawodnicy gospodarzy nie wrócili do obrony po akcji ofensywnej i nadziali się na szybki kontratak. Mateusz Wójcicki mógł tylko zapytać Jędrzejewskiego, w który róg ma strzelać. Ten wynik nie odzwierciedlał tego, co działo się na boisku. Gospodarze mieli kilka znakomitych okazji do strzelenia bramki, ale Kurzyński, Bogdanowicz i Prasał fatalnie pudłowali. Wydawało się, że to będzie mecz z cyklu jedni atakują - drudzy strzelają bramki. Zespół z Kawli grał mądrą i rozważną piłkę. Jego akcje były przemyślane i przyjemne dla oka. Pech opuścił gospodarzy tuż po przerwie. Obrońcy Kawli odsłonili swoją bramkę i skorzystał z tego Sławek Kurzyński. Przymierzył z kilkunastu metrów. Piłka odbiła się jeszcze od nogi obrońcy i przelobowała brakarza. Jak wiadomo, Wojtkowi brakuje kilku centymetrów i tak było tym razem. Piłka zmieściła się między jego ręką a poprzeczką. Kawle po stracie bramki nie cofnęły się i nadal prowadziły wyrównaną, otwartą grę. Nieco słabszy mecz rozegrał Emilian Wilczek, ale w 78. min pokazał, co potrafi. Na 16 metrze wolnił się od obrońców, obrócił w kierunku bramki na 16 metrze i huknął prosto w poprzeczkę. To była filmowa akcja. Bardzo dobry występ zaliczył młodziutki Miłosz Kleista, który ma zadatki na dobrego gracza. W ekipie gospodarzy od zawodników o takich nazwiskach i takim doświadczeniu oczekujemy trochę więcej.  Jeden punkt uratował dla nich Krzysztof Prasał, który w 87. min przepięknym strzałem z kilkunastu metrów doprowadził do wyrównania. W ostatnich sekundach piłkę meczową miał „Cipa”, który z lewej strony, na pełnej szybkości wpadł w pole karne, zgubił już obrońców i z kilku metrów trafił piłką w słupek.

LZS Lutówko – Obrol Obkas 2:3 (1:2)
Bramki: Patryk Miszewski 2, Piotr Reca Obkas, Damian Raźny 2 Lutówko, Żk. Paweł Bettin Lutówko - Szymon Skiba ObkasCzk. Piotr Bettin (pięć meczów dyskwalifikacji) Lutówko - Jacek Kołtonowski (dwa mecz dyskwalifikacji) Obkas.Sędzia Kazimierz Linke.

To był mecz obfitujący w wiele brzydkich starć i fauli z obu stron. W drugiej połowie sędzia Kazimierz Linke wyrzucił z boiska dwóch zawodników. Najpierw Jacek Kołtonowski został uderzony w twarz przez Piotra Bettina i stracił ząb. Kilka minut po tym wydarzeniu sam musiał opuścić boisko za ostry faul. Decyzją zarządu ligi Bettin będzie pauzował przez 5 kolejek. Goście jako pierwsi wychodzili na prowadzenie. Dwie bramki dla Obrolu strzelił Patryk Miszewski. Dwoma trafieniami odpowiedział Damian Raźny. Wynik spotkania ustalił Piotr Reca. Na boisku i poza nim było bardzo nerwowo. Ogromne emocje udzielały się zawodnikom i kibicom. Na szczęście kilka osób potrafiło zachować zimną krew.

Fuks II Wielowicz – HZ Zamarte 0:10 (0:5)
Bramki: Błażej Odyja 3, Grzegorz Landowski 2, Arkadiusz Szulc 2, Arkadiusz Reaszka, Dariusz Synak, Paweł Mazurkiewicz, Czk. Krzysztof Mazurkiewicz (jeden mecz dyskwalifikacji) Zamarte.Sędzia Kazimierz Linke.

Mecz, jak się spodziewano, nie zachwycał. Pierwsza bramka padła już w pierwszej minucie. Jej autorem był Grzegorz Landowski.  Mimo tego że sędzia Linke zaserwował czerwony kartonik bramkarzowi przyjezdnych za zagranie a dokładniej za zatrzymanie piłki ręką poza obrębem pola karnego, Fuks nie zdołał wbić się do bramki gości. Gdyby nie zagranie ręką przez bramkarza Krzysztofa Mazurkiewicza, Szymon Zamojski zdobyłby honorowego gola dla miejscowych. Gra w dziesiątkę pozwoliła przyjezdnym wedrzeć się do bramki Fuksa aż dziesięć razy. Hattricka zaliczył Błażej Odyja. Dwa razy w siatce wielowiczan futbolówkę zostawił Grzegorz Landowski i Arkadiusz Szulc. Arkadiusz Reszka, Dariusz Synak i Paweł Mazurkiewicz ujście do bramki gospodarzy znaleźli tylko raz. Mimo że ten mecz nie był wysokich lotów, chwilami ukazywał dobre predyspozycje młodych piłkarzy Fuksa. Za rok, a może, kto wie, już wiosną pokażą pazur i z lekkością motyla będą wznosić się na wyżyny ligowej tabeli.

Fireman Zabartowo/Pęperzyn – Victoria Orzełek 0:12 (0:7)
Bramki: Mateusz Nowacki 6, Marcin Szreder 4, Krzysztof Myszkowski, Dawid Chmill , Żk. Paweł Radkowski, Karol Bronowicki, Łukasz Maciejewski (czwarta kartka) Zabartowo, Czk. Karol Bronowicki (trzy mecze dyskwalifikacji).Sędzia Arkadiusz Gnaś.

Skąd tyle bramek w tym meczu, który wcale nie był do jednej bramki? Otóż na życzenie gospodarzy. Wydawało się, że po kilku dobrych spotkaniach Fireman będzie w stanie nawiązać walkę z liderem. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna. Nie dość, że pomiędzy słupkami bramki gospodarzy podobno chorego „Melona” musiał zastąpić Paweł Radkowski, to na dodatek obrona gospodarzy szwankowała na całej linii. Ani Mateusz Nowacki, ani Marcin Szreder nie byli tego dnia do upilnowania przez obrońców Firemana, chociaż ci starali się jak tylko mogli. Koncert strzelecki w 10. min rozpoczął Mateusz Nowacki, który na przemian z Marcinem Szrederem podwyższali prowadzenie. W tę rywalizację symboliczne włączyli się Krzysztof Myszkowski i Dawid Chmill.
Po raz kolejny okazało się, że niedyspozycja piłkarzy Firemana zamienia się w totalną pyskówkę z użyciem wulgarnego języka wobec sędziego, za co czerwona kartkę ujrzał Karol Bronowicki ciągle nie potrafiący powściągać języka i niesportowych zachowań. Przy tej okazji warto zaapelować do działaczy Firemana, zanim boisko w Pęperzynie stanie się najgorszym w lidze powiatowej, o pełniejszą  kontrolę nad piłkarzami.      

Sosenka Sośno – Time Lubcza 0:1 (0:1)
Bramka Andrzej Wilczyński, Żk. Karol Scheffler (trzecia kartka) Sośno.Sędzia Stanisław Żekiecki.

Gwiazdą popołudniowego meczu na boisku w Sośnie był Andrzej Wilczyński - zdobywca jedynej bramki tego spotkania. – Czy będzie dwucyfrówka? – pytali kibice Sosenki przed wydawałoby się łatwym meczem ze słabiutką Lubczą. – Ja wam dam dwucyfrówkę! – odparł „Łeb” –  Andrzej Wilczyński do spółki z bramkarzem Wojciechem Splittem. Pierwsza połowa w wykonaniu miejscowych nie zachwycała. Ku ogromnemu zaskoczeniu przyjezdni zagrali naprawdę dobry mecz. Gra ukazała ich znakomite umiejętności. Sosenka zaś nie istniała - kto by powiedział że ulegnie ekipie z dołu tabeli? Druga odsłona to częste ataki Sosenki, która zapomniała, że w piłkę nożną gra się zespołowo, a nie indywidualnie. Ariel Stremlau nie miał wsparcia wśród swoich kolegów z drużyny.  Mimo tego że był wszędzie i w każde miejsce potrafił wcisnąć nogę, nie zdołał zniwelować efektów porażki. Tego dnia także Arkadiusz Grochowski nie potrafił zaserwować kibicom brawurowej akcji zakończonej celnym strzałem. Mimo tego, że gospodarze wiedli prym w drugiej części meczu i często bywali tuż przed bramką przyjezdnych, nie poradzili sobie z obrońcami i z dobrze dysponowanym Wojciechem Splittem, który na chwilę zawitał w progi Lubczy. Dzięki jego znakomitym predyspozycjom, gospodarze nie zdołali zmienić wyniku. Tuż przed ostatnim gwizdkiem przed bramką Lubczy zrobiło się bardzo tłoczno. W obrębie pola karnego gości znalazł się nawet bramkarz Sośna Dariusz Ziegert. Mimo ogromnych chęci gospodarze nie zdołali zmienić wyniku i w ostateczności Lubcza wyjechała z Sośna z trzema punktami.



Najlepsi strzelcy
23 bramki Patryk Żukowski Dąbrowa,
17 bramek Kamil Rudziński Dąbrowa,
16 bramek Mateusz Nowacki Orzełek,
14 bramek Arkadiusz Grochowski Sośno, Błażej Odyja Zamarte, Sławomir Kurzyński Piaseczno.