Trwa zacięta walka o tytuł mistrza

Robert Lida, Bartłomiej Pankanin, Robert Środecki, Jacek Grabowski, 08 czerwiec 2014, 01:36
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Relacje z XXII kolejki Ligi Powiatowej.
Trwa zacięta walka o tytuł mistrza

Spotkanie na szczycie pomiędzy dwiema drużynami aspirującymi do tytułu mistrzowskiego dostarczyło wiele emocji. Najpierw cieszyli się goście, a na końcu gospodarze. Fot. Robert Środecki

Orzeł Seydak Dąbrowa – Victoria Orzełek 3:2 (0:1)
Bramki: Kamil Gbur, Kamil Rudziński oraz samobójcza Dąbrowa, Mateusz Nowacki, Przemysław Czapiewski OrzełekŻk. Bogusław Theuss, Łukasz Stryszyk, Wojciech Kiełkowski (czwarta kartka) - Dawid Chmill (czwarta kartka) OrzełekSędzia Kazimierz Linke.

W pojedynku na szczycie emocji nie brakowało. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando gości. Swoją przewagę Victoria udokumentowała golem. Mateusz Nowacki wbiegł za plecy obrońców w pole karne, dopadł do dokładnego podania z rzutu wolnego i skierował piłkę do bramki z najbliższej odległości. Kilka minut po stracie gola gospodarze zmarnowali idealną sytuację do wyrównania. Sędzia Kazimierz Linke podyktował rzut karny dla Orła. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kamil Rudziński, najlepszy snajper ligi powiatowej. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wyszła w pole. Do przerwy rezultat się nie zmienił.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do bramki chytrym strzałem skierował Przemysław Czapiewski. W tym momencie wydawało się, że jest już po meczu, jednak gospodarze wzięli się do roboty. W ciągu ostatnich 30 min zadali Victorii 3 nokautujące ciosy. Najpierw do bramki gości trafił Kamil Gbur, który wykorzystał kardynalny błąd obrońców gospodarzy, potem gracze z Orzełka strzelili gola samobójczego. Wynik tego zaciętego spotkania ustalił Kamil Rudziński, dobijając piłkę, którą bramkarz Victorii wybił przed siebie.
Wszystkie gole zawodnicy Victorii podarowali gospodarzom w prezencie. W pierwszej połowie goście mający w składzie Bartosza Burkiewicza kontrowali spotkanie. W drugiej odsłonie, gdy Burkiewicz opuścił plac, gra Victorii kompletnie się rozsypała. To dowód na to, ile znaczy jeden zawodnik kreujący grę i rozdzielający najważniejsze piłki. To był bardzo ważny mecz dla końcowego układu tabeli. Victoria musi oba ostatnie spotkania wygrać, aby marzyć o końcowym triumfie w rozgrywkach. Podobnie jest z Dąbrową. Dla obu drużyn będzie to zadanie bardzo trudne, ponieważ będą się spotykać z zespołami ze ścisłej czołówki. O tytule mistrzowskim może zadecydować ostatni mecz pomiędzy drużynami Zamartego i Orzełka. Jeszcze nigdy liga powiatowa nie była taka ciekawa i emocjonująca jak w tym sezonie.

Obrol Obkas – LZS Lutówko 2:0 (0:0)
Bramki: Filip Szmytkowski, Dawid Wierzchucki Żk. Szymon Skiba (trzecia kartka), Filip Szmytkowski Obkas - Mateusz Twardy Lutówko Sędzia Arkadiusz Gnaś.

Bardzo przyjemny dla oka, obfitujący w wiele podbramkowych spięć i strzeleckich sytuacji mecz obejrzeliśmy w Obkasie. Wynik mógłby być zgoła inny, ale nad Lutówkiem ciagle wisi jakieś fatum i strzelecka niemoc. Już w 5. min najmniejszy w zespole gości Adrian Gola sprawdził umiejętności bramkarza Obkasu. Ten wyszedł jednak obronną ręką z sytuacji sam na sam. Goście w pierwszej połowie toczyli wyrównany pojedynek, a momentami mieli widoczną przewagę. Podobały się zwłaszcza ich strzały z dystansu i to w wykonaniu kilku graczy. Szafrański na brak pracy w bramce Obrolu nie mógł się nudzić. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry znakomitej okazji nie wykorzystał popularny „Byku”. Dosłownie z metra zamiast do bramki, trafił w bramkarza. W piłce nożnej trzeba mieć też trochę szczęścia. Przekonali się o tym zwłaszcza gospodarze, dwukrotnie trafiając piłką po znakomitych strzałach Landowskiego i Wierzchuckiego w poprzeczkę. Do 71. min utrzymywał się bezbramkowy remis. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Filip Szmytkowski. Precyzyjnym strzałem w okienko pokonał Patryka Janke, który do tej pory znakomicie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Chwilę później szczęście wreszcie uśmiechnęło się do „Edka”. Huknął z całej siły w stronę bramki. Piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła do bramki. W tym momencie było już po meczu. Goście, mimo ambitnej postawy, nie zmienili wyniku, choć przynajmniej jedna bramka im się należała. Niestety, za wrażenie bramek nie dopisują. Obrol nie zachwycił, ale choć na chwilę potrafił się skoncentrować i to wystarczyło, aby odnieść zwycięstwo.

HZ Zamarte – LZS Piaseczno 4:0 (0:0)
Bramki: Arkadiusz Szulc 2, Błażej Odyja, Andrzej Grzegórski Żk. Arkadiusz Szulc (trzecia kartka) Zamarte - Krzysztof Prasał (trzecia kartka) Piaseczno Sędzia Maciej Giłka.

Gospodarze nie pokazali swoich wielkich walorów. Po pierwszej połowie, którą przespali, był bezbramkowy remis. Zamarte nie radzi sobie z teoretycznie słabszymi zespołami. Tak było również w meczu z Firemanem. Jednak jest to zespół, który posiada w swoich szeregach wybitne indywidualności. Wystarczy, że Szulc z Odyją wspomagani przez nieocenionego kapitana Grzegórskiego na chwilę podkręcą tempo i już jest po meczu. Tak było w spotkaniu z Piasecznem, którego drużyna na domiar złego wystąpiła w rezerwowym składzie, praktycznie bez zmienników. Potworny upał  szybko odbierał siły, a bez rezerw daleko zajechać nie można. Mimo to goście widząc słabsza postawę miejscowych, próbowali coś zdziałać. Skutecznie przerywali akcje przeciwnika. Do obrony Piaseczna w pierwszej połowie nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Podobnie do bramkarza. Niestety, w polu dały znać o sobie stare bolączki, czyli brak kreatora gry. Akcje zaczepne wynikały bardziej z chaosu niż z przemyślanej gry. Wynik otworzył w 47. min „Żwirek”, który głową wykończył fantastyczne dośrodkowanie Odyi , 10 min później najskuteczniejszy strzelec Zamartego wykorzystał sytuację  sam na sam z bramkarzem Piaseczna. Tuż po wznowieniu gry Andrzej Grzegórski nie niepokojony przez obrońców Piaseczna znalazł się w polu karnym  i strzałem z 11 metrów podwyższył wynik na 3:0. Z kolei 10 min przed końcem spotkania „Żwirek” zatańczył z piłką na końcowej linii boiska, zostawiając za sobą kilku obrońców i strzałem z kilku metrów ustalił wynik spotkania. Wynik jak najbardziej sprawiedliwy. Niestety, o grze gości niewiele dobrego można powiedzieć.

Fuks II Wielowicz – LZS Płocicz 0:8 (0:3)
Bramki: Arkadiusz Fridehl 3, Dawid Chmarzyński 2, Dawid Warmke, Dawid Kapałczyński, Marek BettinŻk. Maciej Szulc (szósta kartka), Krystian Budnik (trzecia kartka) WielowiczSędzia Wiesław Jarząb.

Pierwsza połowa to bardzo aktywna gra obu drużyn. Dwa kwadranse ukazały znakomite predyspozycje piłkarzy. W dziesiątej minucie Dawid Chmarzyński, zaskakując bramkarza miejscowych, zdobył pierwszą bramkę. Fuks, uprzedzając przyjezdnych, mimo czujności bardzo aktywnego Józka, atakował ich bramkę. Minutę po stracie gola Karol Pacek zaliczył poprzeczkę.  Gra toczyła się na całej powierzchni boiska. Dopiero siedem minut przed końcem pierwszej części Arkadiusz Fridehl i Dawid Chmarzyński dodali jeszcze dwa trafienia. Mimo znakomitego zgrania ekipy z dołu tabeli, pierwsza część zakończyła się trzybramkową przewagą przyjezdnych. Po przerwie goście przeszli na większe obroty. Wielowiczanie nie byli w stanie okiełznać rozpędzonej ekipy z Płocicza.  Strata kolejnych pięciu bramek ukazała wyższość gości. Fuks walczył do samego końca, jednakże nie zdołał zdobyć honorowej bramki. Piętnaście minut przed ostatnim gwizdkiem na liście strzelców zapisali się Arkadiusz Fridehl, który tego dnia zaliczył hat-tricka oraz Dawid Warmke i Dawid Kapałczński, który siódmą bramkę zdobył po faulu w polu karnym Fuksa. Podczas jedenastki bramkarz miejscowych Zbigniew Napierski rzucił się w kierunku lotu piłki, jednakże nie zdołał wybić jej z bramki. Ostatniego gola w doliczonym czasie zdobył Marek Bettin, ustalając tym wynik meczu.  

Time Lubcza – Sosenka Sośno 10:0 (2:0)
Bramki: Łukasz Tomasz 4, Andrzej Twardowski 4, Krystian Pyszka, Michał BaumgartŻk. Krystian Pyszka, Paweł Rymon Lubcza - Radosław Ziegert (siódma kartka), Mateusz Waniak, Karol Scheffler (siódma kartka) SośnoSędzia Marcin Lica.

Do meczu z Lubczą słabo dysponowana Sosenka przystąpiła w mocno okrojonym składzie. Na boisko wybiegło tylko dziewięciu zawodników. Jakby tego było mało, drużyna z Sośna przyjechała na spotkanie bez strojów, przez co mecz zaczął się z piętnastominutowym opóźnieniem. Do drużyny gospodarzy po czterotygodniowej nieobecności powrócił lis pola karnego Łukasz Tomasz. Od pierwszych minut było widać znaczącą przewagę gospodarzy, którą w 18.  min ładnym strzałem w okienko bramki potwierdził Krystian Pyszka. Dziewięć min później było 2:0, kiedy to po błędzie obrońców gości najsprytniejszy okazał się Łukasz Tomasz i umieścił piłkę w siatce. W drugiej połowie worek z bramkami rozwiązał się na dobre, a gościom zdecydowanie zaczęło brakować sił. W 51. min na listę strzelców ponownie wpisał się Łukasz Tomasz. W 60. min sędzia podyktował rzut karny po faulu na napastniku gospodarzy, którego pewnie na bramkę zamienił stojący między słupkami Michał Baumgart. W 67. min do głosu ponownie doszedł Łukasz Tomasz, kompletując hat-tricka. Od 69. min pokaz indywidualnych umiejętności Andrzeja Twardowskiego, który co chwilę stwarzał sobie stuprocentowe sytuacje, które bezlitośnie wykorzystywał, co zaowocowało czterema trafieniami w jego wykonaniu. W końcówce spotkanie fantastyczną solową akcją popisał się Łukasz Tomasz, wpisując się po raz czwarty tego dnia na listę strzelców. Boiskowe kłótnie, niepełna kadra, różne poglądy dzielące piłkarzy z Sosenki, czyżby to początek końca tej drużyny w lidze powiatowej?

Najlepsi strzelcy
36 bramek Kamil Rudziński Dąbrowa
31 bramek Błażej Odyja Zamarte
28 bramek Mateusz Nowacki Orzełek
27 bramek Patryk Żukowski  Dąbrowa
25 bramek Arkadiusz Szulc Zamarte
22 bramki Sławomir Kurzynski Piaseczno
20 bramek Dawid Wierzchucki Obkas