Zalane pole i droga

Robert Lida, 21 kwiecień 2013, 08:20
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Pole Mariusza Wiśniewskiego z Lubczy zalała woda. Około hektar gruntu jest wyłączony z użytkowania. Woda stoi również na gminnej drodze, która przebiega w tym miejscu. Gmina zleciła oczyszczenie urządzeń melioracyjnych, ale okoliczni mieszkańcy twierdzą, że to nie rozwiąże problemu.
Zalane pole i droga

– Kto mi zwróci pieniądze za ten hektar? – pyta pan Mariusz. Fot. Robert Środecki

- Tak dzieje się od wielu lat. Woda nie odchodzi na teren należący do nadleśnictwa. Kto mi zwróci pieniądze za ten hektar? - pyta pan Mariusz.
Do ciągłych zalań dochodzi przy drodze Lubcza-Górowatki. Teren ten jest zmeliorowany, ale rurociąg drenarski, który przebiega przez teren leśny, jest zapchany i woda nie odpływa.
- Otrzymałem zgłoszenie w tej sprawie i byłem na miejscu. Problem dotyczy nie tylko rolnika, ale również gminy, ponieważ pod wodą stoi około 40 metrów drogi gminnej. Przejeżdżałem samochodem prze tę wodę. Jest tego kilkadziesiąt centymetrów. W porozumieniu z leśniczym zleciłem spółce wodnej oczyszczenie urządzeń melioracyjnych na terenie leśnym. Koszty poniesie nadleśnictwo - mówi Tomasz Fifielski z referatu rolnictwa Urzędu Miejskiego w Więcborku.
- Od razu przystąpiliśmy do pracy. Mamy do oczyszczenia 150 metrów rowu i 200 metrów rurociągu drenarskiego. Tereny leśne nie powinny być meliorowane rurociągami. Korzenie drzew niszczą je i nawet jeśli uda się taki rurociąg udrożnić, to za dwa lata problem i tak się powtórzy - przyznaje Adam Zawieja, kierownik Gminnej Spółki Wodnej w Więcborku.
– To nic nie da. Ludzie się z tego śmieją - mówi pan Mariusz.
Fachowcy od melioracji zgodnie przyznają, że najlepszym wyjściem byłoby odprowadzenie wody otwartym rowem, którego drożność łatwiej utrzymać. To wymaga jednak inwestycji i pieniędzy. Lasy Państwowe jako właściciel gruntu mają obowiązek tę wodę odprowadzić. Po co stosować półśrodki, skoro temat można załatwić raz na zawsze?