Sępólno

Zamach na szkolną stołówkę

Robert Lida, 03 marzec 2012, 21:12
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Po budynku przychodni przy ulicy Szkolnej, który zmienił najemcę, przyszedł czas na stołówkę szkolną w Zespole Szkół nr 3 w Sępólnie. Chytry plan przejęcia stołówki pokrzyżowało dziewięcioro radnych, członków komisji oświaty i komisji rewizyjnej.

Bożena Binkowska kiedyś uratowała tę stołówkę. Gmina nie potrafiła sobie poradzić z jej utrzymaniem, przynosiła ogromne straty, aż doszło do jej całkowitego zamknięcia. Binkowska wówczas zdecydowała się na odważny krok i założyła własną działalność polegającą na prowadzeniu szkolnej kuchni ze stołówką. Dziś to nie żadna sensacja, ale w latach 90. ubiegłego wieku było to pionierskie przedsięwzięcie na naszym terenie.

1 września 1998 roku gmina nieodpłatnie użyczyła Binkowskiej pomieszczeń na czas nieoznaczony. Warunkiem było przejęcie dotychczasowych sześciu pracowników kuchni oraz utrzymanie działalności stołówki dla uczniów. Raczkująca wówczas w biznesie pani Bożena w pełni wywiązała się z tych zobowiązań. Przez lata pracowała na renomę swojej jadłodajni. Wykarmiła wiele roczników uczniów i rozwijała działalność komercyjną (organizacja imprez, catering). Firma pani Binkowskiej nie była jednak przez ostatnie lata ukochanym dzieckiem lokalnej władzy. Przykładem mogą być opisywane przez nas kuriozalne rozstrzygnięcia przetargów na dostarczanie posiłków dla szkół z terenu gminy i miejskiego ośrodka pomocy społecznej. Cała Polska śmiała się z przetargowego rozstrzygnięcia, kiedy stwierdzono, że kotlet mielony nie jest daniem mięsnym. Sprawa trafiła na ogólnopolskie anteny radiowe i wzbudziła w narodzie ogólną wesołość. Jakby na przekór tym wcale niewesołym zdarzeniom, stołówka w „trójce” funkcjonowała wzorowo. Jest jeszcze jeden aspekt działalności tej małej firmy, o której głośno nikt nie mówi. Bożena Binkowska jak nikt inny wie, które dziecko w szkole chodzi głodne. Można powiedzieć, że jest specjalistką w tej dziedzinie. Przy pomocy apeli na łamach ,,Wiadomości Krajeńskich” przez lata karmiła dzieci, którymi nikt się nie interesował. Dla każdego dziecka znajdzie się u niej kromka chleba czy talerz zupy.

Jesienią ubiegłego roku Binkowska otrzymała wypowiedzenie umowy najmu wykorzystywanych pomieszczeń.

– W zaleceniach po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej jako nieprawidłowość wskazano wynajmowanie przez gminę pomieszczeń na czas nieoznaczony w trybie bezprzetargowym. W tym zakresie gminie udało się wszystko uporządkować, umknął właśnie ten jeden przypadek – mówi Marek Tymecki, dyrektor Zakładu Obsługi Oświaty Samorządowej w Sępólnie.

W tym przypadku właściciela pomieszczeń reprezentuje dyrekcja szkoły. Zatem wypowiedzenie umowy najmu podpisała dyrektor szkoły, oczywiście z polecenia burmistrza. Ta niewdzięczna czynność przypadła w udziale osobie, która jest najbardziej zadowolona z funkcjonowania stołówki w szkole nr 3.

Binkowska była dotąd, zgodnie z zapisami umowy, zwolniona z czynszu. Od 2000 roku płaciła podatek od nieruchomości zajętej na działalność gospodarczą. Burmistrz Stupałkowski polecił naliczenie czynszu dla powierzchni, co w sumie dałoby nieco ponad 700 złotych miesięcznie. Wymieniona stawka czynszu pochodzi z zarządzenia burmistrza, który reguluje czynsze na terenie gminy. Wicedyrektor szkoły Irena Hamerlik-Jaskulska przyznaje, że otrzymała zarządzenie, którego treść zajmowała jedną stronę kartki formatu A4. Tymczasem zarządzenie burmistrza ma również drugą stronę. Na tej stronie znajduje się pewien istotny zapis, który mówi, że w określonych przypadkach burmistrz może całkowicie zwolnić najemcę z czynszu. Działalność szkolnej stołówki spełnia co najmniej dwa warunki uprawniające do zwolnienia z czynszu.

Wypowiedzenie umowy najmu i widmo przegranego przetargu spadło na Binkowską praktycznie w połowie roku szkolnego. Dodatkowo jej firma jest w trakcie realizacji zamówienia polegającego na dostarczaniu posiłków do innych szkół na terenie gminy. To był dla burmistrza Stupałkowskiego argument do przesunięcia terminu wypowiedzenia umowy tak, że upływa on z dniem 31 sierpnia br.

Pewne działania władz miasta przypominały te, które miały miejsce w związku z przetargiem na dzierżawę budynku ośrodka zdrowia przy ulicy Szkolnej. Można się domyślać, że gmina chciała tam wprowadzić inny podmiot. W ten sposób zniszczono by coś, co dobrze funkcjonuje.

Binkowska poskarżyła się radnym. W krótkim piśmie opisała swoją sytuację i poprosiła o przyjrzenie się sprawie. Ten temat stanął na obradach połączonych komisji oświaty i rewizyjnej. Wiele do dyskusji wniosła opinia prawna radcy urzędu miejskiego odpowiadająca na kilka zasadniczych pytań, związanych z omawianym przypadkiem. Generalnie wynika z niej to, co było wiadomo od samego początku. Po pierwsze, decyzja o dzierżawie mienia gminnego na okres do 10 lat, i to w trybie bezprzetargowym, jest uprawnieniem rady miejskiej. Po drugie, burmistrz może zwolnić lub zmniejszyć czynsz dla najemcy.

Wypracowanie wniosków nie trwało zbyt długo. Komisje jednogłośnie podjęły inicjatywę uchwałodawczą, polegającą na przygotowaniu uchwały rady miejskiej.

W uchwale rada wyraża zgodę na wydzierżawienie pomieszczeń pani Bożenie Binkowskiej na okres 10 lat. Za takim rozwiązaniem głosowało 9 radnych, a więc kworum rady miejskiej.

Komisje stanęły również na stanowisku, aby naliczać czynsz od tych pomieszczeń, ale w mniejszym wymiarze, ze względu na to, że stołówka mieści się w pomieszczeniach piwnicznych, a najemca wykonał tam cały szereg remontów, które były obowiązkiem gminy.

Ilekroć Binkowska zwracała się o zwrot poniesionych nakładów na remonty, otrzymywała odpowiedź odmowną. Na jeden z takich remontów, o czym świadczy cały plik faktur, wydano 16.735,38 zł. Burmistrz Stupałkowski twierdzi, że tych remontów nie uzgadniano wcześniej z właścicielem. A co kobieta miała zrobić, kiedy zalało całą piwnicę szkoły, a ponad 40-letnie rury zarosły kamieniem?

Z opinii mecenas Dagmary Fabiszak wynika, że tego rodzaju naprawy są obowiązkiem właściciela, czyli gminy. Ta nie kiwnęła nawet palcem. Fakt zalania pomieszczeń piwnicznych potwierdza dyrektor Jaskulska i dyrektor Tymecki. Nie wspominamy tutaj o wyposażeniu, które zostało wymienione, ponieważ wartość księgowa tego należącego do gminy wynosi okrągłe zero. Kwestia płacenia lub nie czynszu jest dyskusyjna. Zasada równego traktowania podmiotów nakazywałaby płacenie jakiegoś czynszu. Z kolei nakłady poniesione na remonty, które były obowiązkiem gminy, z nawiązką zrekompensowały czynsz.

Prawdopodobnie gdyby nie czujność radnych, doszłoby do przetargu, a wtedy mogłoby być różnie. Jeśli rada miejska podejmie uchwałę o dzierżawie na 10 lat, burmistrz będzie musiał ją wykonać. Pozwoli to firmie Bożeny Binkowskiej, która zatrudnia 6 osób i szkoli 2 uczniów, na dłuższą stabilizację. Dlaczego to burmistrz nie zwrócił się o opinię do komisji rady? Kiedy komisja zakończyła obrady, z gabinetu Waldemara Stupałkowskiego wychodził jeden z sępoleńskich restauratorów. Może wpadł sobie na kawkę tak zupełnie przypadkowo...