stat4u
Wysoka (gmina Sępólno)

Złapcie tego podpalacza

Robert Lida, 23 sierpień 2018, 10:02
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Strażacy są niemal pewni, że na terenie powiatu grasuje podpalacz. Świadczy o tym zwiększona liczba pożarów, które nie mogły powstać same. Płoną zwłaszcza stogi słomy. Jak uczy nas doświadczenie, sprawcy najpewniej należy szukać wśród samych strażaków.
Złapcie tego podpalacza

Pożar w Wysokiej udało się szybko ugasić

Stóg słomy płonął w ubiegły wtorek w Witkowie. Ogień zauważono o godzinie 21.45. W jego gaszeniu wzięły udział cztery zastępy strażaków. – Akcja trwała ponad 9 godzin. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, cały stóg był objęty pożarem. Właściciel straty wycenił na 30 tysięcy złotych – mówi st. kpt. Robert Liss, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sępólnie.
Dzień później niemal o tej samej godzinie palił się stóg słomy w Wysokiej. Tym razem błyskawiczna akcja strażaków i mieszkańców sprawiła, że ogień nie narobił wielkich szkód. Stóg o długości 50 metrów, wysokości 8 metrów i szerokości 8 metrów znajdował się tuż przy drodze wiodącej przez wieś. – Ogień obejmował 10 metrów stogu. Pozostałe 40 metrów udało się uratować. Przyczyną obu pożarów było zaprószenie ognia przez osoby nieznane – mówi kapitan Liss.
Akcja w Wysokiej była bardzo sprawna. Bardzo pomogli mieszkańcy, którzy użyczyli swoich ładowaczy czołowych. Gaszenie balotów słomy nie polega wyłącznie na zalaniu ich wodą. Trzeba je rozgarnąć i przelewać wodą. Ładowacze bardzo to ułatwiły.
Kolejny pożar, który powstał na skutek podpalenia, miał miejsce w piątek o godzinie 16.34 na terenie Pęperzyna. Palił się drewniany budynek gospodarczy, jednak najpierw zapaliła się słoma, która przed nim leżała.
Tego samego dnia o godzinie 21.33 dyżurny powiatowego stanowiska kierowania otrzymał zgłoszenie pożaru lasu w okolicach Wilczych Jarów. – Do zdarzenia wyjechali strażacy z komendy w Sępólnie i ochotnicy z Sypniewa. Wspólnie ze służbą leśną przeszukali okolicę, ale pożaru nie znaleźli. Traktujemy to jako fałszywy alarm – mówi kapitan Liss. Dyżurny zidentyfikował telefon zgłaszającego i próbował się do niego dodzwonić, ale ten nie odbierał.  
Zwiększoną ilość zdarzeń odnotowano najpierw na terenie gminy Więcbork. Nie były to wyłącznie pożary, ale także inne tak zwane zagrożenia miejscowe, czyli na przykład niebezpieczne plamy oleju na jezdni. Zdarzało się, że takich zdarzeń było kilka dziennie. Teraz mamy do czynienia z pożarami także na terenie innych gmin. Strażacy są przekonani, że ktoś przyłożył do nich rękę. Tutaj przypomnimy historię sprzed kilku lat, kiedy na terenie gminy Kamień podpalaczem był strażak. Tym razem może być podobnie. Wszelkie stogi i ich okolice polecamy patrolom policji i czujnym mieszkańcom.
 

Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...
Prawo serii rządzi Fuksem Wielowicz. Kolejny remis drużyny z...
Lidze powiatowej nareszcie towarzyszyło słońce. Wprawdzie jeszcze...