stat4u
01:26 08-06-2014

Nowa skarbnik powiatu sępoleńskiego Weronika Grabowiecka po siedmiu tygodniach pracy w starostwie złożyła rezygnację ze stanowiska. – Ja tę rezygnację przyjąłem – mówi starosta Jarosław Tadych. Główną przyczyną jest konflikt z podległymi pracownikami wydziału finansów, zwłaszcza Barbarą Myślińską. Starosta określa to jako niezgodność charakterów.

Komentarze do artykułu "Burdel w starostwie, czyli ucieczka skarbniczki".

Weronika Grabowiecka
16:23 16-11-2020

Z uwagi na to, że Właściciel portalu www.krajna.com.pl, dwukrotnie usunął moje Oświadczenie do artykułu „Burdel w starostwie, czyli ucieczka skarbniczki”: po raz pierwszy zaraz po jego ukazaniu i po raz kolejny w październiku 2020 r. - poniżej po raz trzeci, ponownie zamieszczam swoje stanowisko względem nieprawdziwych treści zawartych w artykule, a dotyczących mojej osoby. Autorzy artykułów nie skontaktowali się ze mną, abym mogła przedstawić swoje stanowisko wskazujące na rzeczywiste fakty i okoliczności, dementujące nieprawdziwe i nierzetelne informacje oczerniające moją osobę.

Gazeta: Wiadomości Krajeńskie z dnia 5 czerwca 2014 r. Nr 23
Artykuł pt. „Burdel w starostwie, czyli ucieczka skarbniczki” Autorstwa RŚ (Li)

Gazeta: Wiadomości Krajeńskie z dnia 12 czerwca 2014 r. Nr 24
Artykuł pt. „Niezgodność charakterów” Autorstwa (Li)

OŚWIADCZENIE
w sprawie sprostowania w odniesieniu do zamieszczonego materiału

SPRZECZNOŚĆ INTERESÓW I ODEJŚCIE SKARBNIKA
W odniesieniu do nieprawdziwych informacji dotyczących powodu mojego odejścia z Urzędu Miejskiego w Głogowie, powiązanego z moimi byłymi pracownikami nadmieniam, że mój zespół był tak zadowolony ze współpracy ze mną, że najpierw byłam proszona o pozostanie, a kiedy moja decyzja była już ostateczna i nieodwołalna (gdyż wyjeżdżałam do Poznania i tam miałam już wszystkie sprawy załatwione), to z płaczem odbyło się nasze pożegnanie i na pamiątkę otrzymałam przejmujący list z podziękowaniami oraz piękny prezent, żebym dobrze naszą współpracę wspominała. Do CV składanego do konkursu na skarbnika Powiatu Sępoleńskiego, przedstawiłam również opinię Prezydenta Miasta Głogowa; obydwa te dokumenty są rzetelne i zgodne ze stanem faktycznym zwłaszcza, że wiele osób prosiło mnie o pozostanie, jednak decyzję o odejściu podjęłam w związku z wyjazdem do Poznania, a inne spekulacje w tej sprawie są zupełnie pozbawione uzasadnienia, ponieważ to ja złożyłam prośbę o rozwiązanie umowy o pracę, a nie odwrotnie. Oczywiście zawsze znajdą się osoby, które taką sytuacją starają się wykorzystać poprzez przekazywanie niepochlebnych opinii choćby ze względu na to, że byłam wymagająca. Jednak na takim stanowisku, żeby wywiązać się z wszystkich terminów muszą być spełnione określone - wymagane przepisami prawa - obowiązki. Oczywiście osoby merytoryczne świetnie to rozumieją i wówczas współpraca układa się rewelacyjnie.

Natomiast w odniesieniu do nieprawdziwych informacji związanych z moją pracą w Starostwie Powiatowym informuję, że powodem jakichkolwiek dysonansów był konflikt i sprzeczność interesów osoby prowadzącej sprawy finansowe w Powiecie i Spółce NOVUM-MED. Już na moim pierwszym zarządzie została złożona obietnica, że ta sprawa od dawna nieuporządkowana, będzie niezwłocznie rozwiązana (poza mną) – czego nie uczyniono. Natomiast na zarządzie w dniu 13 maja br. przedstawiałam analizę sytuacji finansowej Powiatu i wskazywałam na konieczność zastosowania dużych oszczędności oraz braku możliwości zaciągania zobowiązań. Tymczasem na tym samym posiedzeniu zarządu analizowany był wniosek Spółki w sprawie poręczenia w wys. 500.000 zł, na które nie wyrażałam zgody i od tej pory zaczął się zmasowany atak na moją osobę poprzez pomówienia i przekazywanie nieprawdziwych informacji i komentarzy (osoby życzliwe mówiły mi, że P. Barbara Myślińska bardzo mi szkodzi). Ja jednak zajmowałam się pracą i analizami w celu doprowadzenia zaszłości do zgodności z przepisami prawa i nie mam nic wspólnego z zamieszaniem dotyczącym moich pracowników, które wywoływała P. Barbara Myślińska, żeby mi nadal szkodzić.

Zatem, na jakiej podstawie autor artykułu twierdzi, że sytuacja z Głogowa powtórzyła się w Sępólnie zakładając, że list pochwalny i dziękczynny wszystkich pracowników Wydziału i nie tylko oraz opinia najwyższego przełożonego, to jest właściwie taka fikcja?
Oczywiście powtarzam, że gdybym wiedziała o konflikcie interesów (co zostało przede mną ukryte) nigdy nie przyszłabym tutaj do pracy, zważywszy na moją przeszłość zawodową związaną z kontrolą wewnętrzną i zewnętrzną organów JST.

Jednocześnie nadmieniam, że od momentu jak zaczęłam pracę w Starostwie, Pan Wicestarosta poprosił mnie pierwszego dnia do swojego gabinetu i oznajmił mi, że Pani Barbara Myślińska jest trudna we współpracy i ma „ciężki” charakter i żebym na Nią uważała, cokolwiek to miało znaczyć. Natomiast po zakończeniu zarządu w dniu 13 maja osoba ta wywierała na mnie naciski w sprawie poręczenia mówiąc do mnie, żebym zgodziła się na jego udzielenie „to P. Basia będzie zadowolona. Nota' bene, Spółka na następny dzień znalazła rozwiązanie, a gdybym ja wówczas zgodziła się na poręczenie dla Spółki, to już mielibyśmy przekroczone dopuszczalne wskaźniki zadłużenia i weszlibyśmy w program naprawczy.
Tym bardziej jestem zdziwiona stwierdzeniem zamieszczonym w drugim artykule ,że wypowiedzi starostów mogły być dla mnie niepochlebne, gdyż nie usłyszałam od swojego przełożonego jakichkolwiek upomnień, uwag i błędów - zajmowałam się pracą, a o wszystkich swoich posunięciach informowałam przełożonego i konsultowałam z Nim wszystkie swoje wykonywane czynności, włącznie z upoważnieniem do kontaktów zewnętrznych.
Zatem proszę ocenić, jak dalece niesprawiedliwie zostałam przedstawiona, mając na uwadze również ten „wymyślony płacz i łzy” moich pracowników (rzekomo z mojego powodu), którzy cały czas kontaktowali się ze mną, żebyśmy razem pracowały (bez udziału P. Myślińskiej i jej buntowania) – w celu osiągnięcia już jakiegoś spokoju dla konstruktywnej pracy, którą dokładnie dobrze rozdzieliłam, co spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem.

Opisane domniemane sytuacje rzutują na moje dalsze życie zawodowe i naukowe. Ponadto podważane są moje cechy dotyczące sprawowania funkcji publicznej, co ogranicza możliwość znalezienia pracy zgodnie z moimi kwalifikacjami i doświadczeniem zawodowym tym bardziej, że już przeżywałam taki okres w związku z ciężką chorobą mojej Mamy i wówczas musiałam całkowicie poświęcić się sprawom rodzinnym i opieką ciężko chorej Mamy – to był ten wątek niesprawiedliwie i bez jakiejkolwiek empatii opisany w pierwszym artykule. W tym właśnie 4. letnim okresie – kiedy musiałam wyjechać z Poznania i poświęciłam się opiece nad Mamą – wykonywałam również pracę w Spółce gminnej, gdzie tworzyłam kontrolę wewnętrzną, w administracji rządowej jako Gł. Księgowa, pracowałam na uczelni i pisałam publikacje oraz książkę w zakresie rachunkowości i gospodarki finansowej JST – zatem nie była to 4. letnia luka zawodowa w moim życiorysie (tak, jak to zostało przedstawione w artykule).

Opisana sytuacja (przy wykorzystaniu informacji niesprawdzonych szkalujących moją opinię) w sposób nierzetelny, niesprawiedliwy i krzywdzący dla mojej osoby, przedstawiona została w materiale „pełnym sprzeczności i niespójności”, gdzie np. najpierw opisuje się mnie jako osobę będącą w konflikcie z pracownikami, poniżaniu, przez którą pracownicy płaczą po kątach, a następnie jako tę, która miała pomysł i plan na uzdrowienie sytuacji, właściwy podział obowiązków i dobrą atmosferę. Jeżeli poproszenie pracownika o dane niezbędne do pracy skarbnika, w tutejszym urzędzie można nazwać poniżaniem, to co jest tą właściwą pracą?. Ze względu na trudności ze zdobywaniem jakichkolwiek informacji, to ja właśnie sama pracowałam po 12 h dziennie włącznie z niektórymi sobotami, aby wykonać polecenia przełożonego na czas.
Ze względu na brak od początku normalnych warunków do pracy (włącznie z utrudnianiem mi dostępu do dokumentów), jak i wykonywanie jej po 12 godzin dziennie (gdyż znikąd nie miałam pomocy), mam obecnie problemy ze zdrowiem. Kłopoty moje spotęgowane są również rozważaniem podjęcia przeze mnie decyzji w sprawie zawiadomienia o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych na osobę sprawującą zastępstwo przed objęciem przeze mnie stanowiska skarbnika, która to osoba poprzez znikomą wiedzę nt. przepisów prawa finansowego, a zwłaszcza czynów naruszających dyscyplinę finansów publicznych, wykonywała obowiązki księgowej w Starostwie oraz spółce powiązanej z Powiatem, co powodowało wiele sprzeczności w odniesieniu do respektowania przepisów prawa finansów publicznych. Ja wykonując pracę w JST oraz jednostkach podległych JST, jak również w kontroli zarówno wewnętrznej i zewnętrznej, ponadto przez ostatnie lata (2010-2014) prowadząc zajęcia - z „Finansów publicznych”, „Finansów JST” oraz „Kontroli finansowej w jednostkach sektora finansów publicznych”- poparte doświadczeniem zawodowym oraz blisko 40. publikacjami i 300 s. książką w zakresie finansów - mam tego pełną świadomość. Jest mi tym bardziej przykro, że powinnam takie zawiadomienie złożyć, gdyż jeżeli ja tego nie uczynię, to sama będę wzywana w tej sprawie (po swoim odejściu) zważywszy na to, że na polecenie P. Starosty przeprowadziłam szczegółową i wnikliwą analizę sytuacji Powiatu, w celu „uzdrowienia” jego sytuacji finansowej wraz z przedstawieniem propozycji w zakresie wszystkich tytułów dłużnych i niestety – skoro powzięłam takie informacje związane z naruszeniem dyscypliny finansów publicznych – to będę zobowiązana dokonać zgłoszenia stwierdzonego przeze mnie naruszenia. Oczywiście pozyskiwanie informacji od momentu objęcia przeze mnie stanowiska, wiązało się z ogromnymi trudnościami, gdyż osoba będąca niejako moją zastępczynią utrudniała mi ich uzyskanie i wówczas zdobywałam potrzebne dane od instytucji obsługujących tytuły dłużne (i dość szybko zorientowałam się dlaczego tak się dzieje?). Wniosek mój jest prosty:
- padłam ofiarą własnej uczciwości i chęci ratowania Powiatu podczas, gdy
- osoba skupiająca w „swoich rękach” finanse Powiatu i spółki szpitalnej chciała przede wszystkim trzymać „łapę” na tym, co do tej pory robiła, co robi i nadal ma nadzieję, że poprzez moje odejście, będzie dalej to wykonywać.
Moje prośby zwłaszcza o nieudzielaniu poręczenia dla Spółki Novum-Med, spowodowały „zmasowany” atak na moją osobę zmyślonymi pomówieniami, czego się wtedy spodziewałam, ale jednak nie w tak absurdalnym wymiarze, jak to ma miejsce. Jednak mając na uwadze moją uczciwość i dbałość o finanse Powiatu nie mogłam postąpić inaczej – w przeciwnym przypadku to byłby już program naprawczy. Zresztą niektórym osobom, jak się zorientowałam nawet na tym zależało, gdyż wtedy na likwidowanie jednostek, zwalnianie ludzi byłoby jedno wytłumaczenie – program naprawczy.

W świetle powołanych faktów, nie rozumiem odpowiedzi wyrażonej w drugim artykule, że „nie ma czego prostować”; zatem uznaję, że szkalujące moją osobę bezpodstawne, nierzetelne i wymyślone komentarze i zarzuty – dla autorów szukających sensacji i rozgłosu nie mają znaczenia – natomiast dla mnie mają znaczenie ogromne i będę zmuszona skierować sprawę do innych instytucji, co potwierdziłam u Naczelnika Wydziału Przestępstw Gospodarczych w Głogowie oraz w tutejszej Komendzie Policji w Wydziale Kryminalnym w Sępólnie Krajeńskim.
W związku z powyższym skieruję sprawę na wyższy szczebel, włącznie z zawiadomieniem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie, w zakresie niezachowania etyki zawodowej według wymogów Kodeksu etyki dziennikarskiej oraz szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza w zakresie sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości (według wymogów przepisów Rozdziału 2 - Prawa i obowiązki dziennikarzy z ustawy o zawodzie dziennikarza).

Ponadto (jak już wcześniej pisałam), zważywszy na wykorzystanie opinii niesprawdzonych, które są nieprawdziwe i tendencyjne ze strony „informatorów” autorów materiału, a zwłaszcza ich wiarygodności i rzetelności w zakresie przekazywanych informacji, zwrócę się również do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych o udostępnienie danych tych osób, które mnie zniesławiają, a który to jest uprawniony w sprawach wydania decyzji o ujawnieniu danych o źródłach informacji.

Wiem, że ogromną sensacją i satysfakcją jest pozycjonowanie tych „zlepków” donosów „informatorów” przy moim nazwisku, ale ja na pewno tej sprawy tak nie pozostawię - w celu poszanowania mojego dobrego imienia i godności osobistej, na które zasłużyłam sobie w życiu ciężką pracą i nauką. Sytuacja ta rzutuje bardzo mocno i dotkliwie na moje życie zawodowe i naukowe, co zresztą było zachowaniem zamierzonym.
Ponadto, kiedy już wyzdrowieję i wezmę udział w sesji, na której zostanę odwołana, to będę miała prawo głosu i wówczas wypowiem się publicznie w zakresie mojej pracy, oceny sytuacji Powiatu oraz paszkwili niepopartych żadnymi dowodami na mój temat.
Moja determinacja jest ogromna, ponieważ nie pozwolę na „poniewieranie” mojego nazwiska, na które tak ciężko przez całe życie pracowałam włącznie ze zdobyciem tytułu naukowego.
Mogę mieć jedynie nadzieję, że osoby żądne sensacji i pławiące się w cudzych problemach (na pewno mające za mało pracy i zbyt dużo czasu) zrozumieją, jak bardzo ich zachowanie może być krzywdzące dla innych, doznają jakiegoś opamiętania i się wycofają – to przecież ja złożyłam prośbę o rozwiązanie umowy o pracę. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie są tak nieżyczliwi? – przecież ja po ciężkiej chorobie Mamy i Jej odejściu przyjechałam – spokojna, pogodna, otwarta, życzliwa, pełna zapału – tylko do pracy, a nie na wojnę, w którą zostałam wplątana i stałam się „kozłem ofiarnym”, bo nikt nie umiał do tej pory poradzić sobie z „konfliktem i sprzecznością interesów”. Jednak ten konflikt interesów ma też swoje – niestety – konsekwencje.
Można się tylko zapytać retorycznie, czy Powiat potrzebował nowego skarbnika?

Dr Weronika Grabowiecka

Odpowiedz