Felieton Radka Skórczewskiego
Berlińska procesja
W czerwcu przywykliśmy, iż przez nasze miasta przechodzą procesje z okazji Bożego Ciała. Tego samego należałoby się spodziewać po katolickich landach w Niemczech. Owszem, tak było w Bawarii. Tymczasem w teoretycznie „katolickim” Berlinie procesji nie było.
Boże Ciało w Berlinie nie jest dniem wolnym od pracy. Ale pewne zmiany wiatru nadchodzą od zachodu. W sobotę 27 czerwca przez centrum stolicy Niemiec od okolic katedry (Berliner Dom) do Placu Gandarmenmarkt przeszła, podobnie jak to miało miejsce w wielu angielskich miastach, „procesja” berlińskich szyitów z okazji święta Aszury.
Święto Aszury jest najważniejszym świętem islamu szyickiego. Upamiętnia męczeńską śmierć imama Husajna ibn Alego w bitwie pod Kerbalą w 680. roku. Rytuały związane z tym świętem obejmują zarówno śpiewy i muzykę, jak i krwawe samobiczowanie. Coraz częściej jest ono jednak wykorzystywane przez islamistów do celów propagandowych.
Według berlińskiej policji marsz został zgłoszony jako demonstracja solidarności - rzekomo ze wszystkimi uciskanymi ludźmi na świecie. Tymczasem było inaczej. Podczas marszu, demonstracji islamistów dzieci zostały przebrane w zielone uniformy samobójców i prowadzone w szeregu ulicami miasta. Na ich nadgarstkach momentami przewiązane były liny, przez co sprawiały wrażenie skrępowanych. Zostały wykorzystane do islamistycznego spektaklu - inscenizacji łączącej przesłanie polityczne, symbolikę religijną i estetykę zastraszania. Musiały maszerować w temperaturze sięgającej niemal 40 stopni Celsjusza. I tylko to obudziło w popularnej prasie niemieckiej oburzenie... Bo to nieludzkie... w 40 stopniach... Nic więcej, ani o zagrożeniu islamskim fanatyzmem, ani o wypieraniu tradycyjnych niemieckich symboli religijnych.
Na nagraniach z marszu widać, jak kilkaset osób przemierza ulice miasta, niosąc flagi Turcji, Iranu, Libanu oraz Państwa Islamskiego. Tak przez centrum Berlina szli goście ubrani w czarne stroje, niosący flagi Państwa Islamskiego. Uczestnicy wykrzykiwali także imiona ikon islamskich przywódców, takich jak Ali Chamenei - najwyższy mułła Iranu, który zginął pod koniec lutego w wyniku ataków USA i Izraela. Padało również imię Hassana Nasrallaha, przywódcy organizacji terrorystycznej Hezbollah, który zginął w 2024 roku podczas ataku na siedzibę tej organizacji w Bejrucie. Co będzie za rok... Oficjalnie było około 600 osób. Będzie podobnie, z tym tylko, że będzie jeszcze więcej uczestników. Za rok będzie ich 1000, za kilka lat kilka tysięcy. Raz dasz palec, zabiorą ci rękę.
W berlińskich szkołach podstawowych są klasy, w których nie ma już niemieckich dzieci. Poziom nauczania jest bardzo niski. Kto tylko może, oddaje dzieci dom prywatnych szkół bądź wyprowadza się z Berlina. Sam znam kilka takich przypadków. Społeczność Berlina powoli zatraca swój tradycyjny katolicyzm, a staje się muzułmańska. Widać to dobitnie w danych Federalnego Urzędu Statystycznego, gdzie populacja 16-latków o korzeniach migracyjnych sięga w Berlinie ponad 50%.
Będzie podobnie jak w Anglii, gdzie już od kilku dobrych lat w wielu miastach z większymi skupiskami społeczności szyickiej odbywają się manifestacje i uroczyste procesje z okazji święta Aszury. Widok chlastających się po nagich torsach szyitów jest już normą. Główne obchody odbywają się m. in. w Londynie, gdzie największa parada w kraju przechodzi corocznie przez centrum miasta (okolice Marble Arch i Oxford Street), gromadząc tysiące uczestników. Dodatkowo mniejsze, lokalne marsze odbywają się w dzielnicach takich jak East London (Newbury Park). Innymi dużymi miastem, gdzie odbywają się te procesje to Birmingham, Manchester, Bradford oraz Luton. Muzułmanie w Wielkiej Brytanii kilkukrotnie wysuwali postulaty, aby święto Aszury jak i zakończenia ramadanu były oficjalnym państwowymi dniami wolnymi od pracy. Jeszcze tego nie osiągnęli, ale kto wie...
Dlatego nie możemy pozwolić, aby doszło do tego naszym kraju. Imigracja imigracją, ale tylko dla tych, którzy chcą się integrować i przyjąć naszą kulturę. Cała reszta niech wraca tam, skąd pochodzi. Dziś widziałem fajny niemiecki filmik o Polsce.
Czym jest dziś Polska? – Tym czym były Niemcy przed 30 laty – czystym i bezpiecznym krajem.
W sobotę jedna z moich sióstr, jadąc wieczorem rowerem, musiała cisnąć na pedały, kiedy z dwóch stron zaczęły ją gonić śniade zakapturzone postacie na rowerach. Zgubiła ich, klucząc w alejkach znanego jej parku. Sama przyznała, że zrobiła głupotę, bo przejechała na skróty koło Asylantenheim.

