Felieton Radka Skórczewskiego
Bezrobocie a Kuba
Z życia (przez duże Ż)
Podczas badania zwykle pytam pacjentów o styl życia, poziom stresu w pracy, używki, w szczególności o palenie papierosów, itd, itp. W zeszłym tygodniu na badaniu była bardzo sympatyczna, elegancka pani, tak na oko 60 wiosen plus. Tak tu gadu-gadu, pytam o stres w pracy, a ona, że jeszcze trochę, bo idzie na emeryturę. – To gdzie pani pracuje? – pytam. W urzędzie pracy odpowiada. – No ale przecież to spokojna praca – rzucam… – Czyż nie?
– Pan doktor by się zdziwił… mamy na głowie w dodatku tych wszystkich migrantów, jeszcze jak na początku byli Syryjczycy, co uciekali przed Assadem, to jeszcze byli ludzie wykształceni, i po części mieli chęci do pracy… teraz... Ta cała Afryka... Nie ma dla nich pracy… bo nic nie potrafią… Niczego! A przed nami stawiają wymagania, że musimy tyle a tyle ofert zrealizować. A jak mam pracę dla technika sprzętu AGD, to nikt z nich się do tego nie nadaje… bo nawet czytać nie potrafią, a na kursy językowe chodzą, bo muszą… I mają to gdzieś… Ręce zaczynają kobiecie latać…. Wie, że jestem z Polski, wyczuwa, że może wreszcie się wygadać… Zamieniam się w słuch... Mówi dużo... Ja też swoje wiem, ale o wielu sprawach słyszę po raz pierwszy... Co to są UMAS (o tym jeszcze napiszę)... Czeczeni... Somalijczycy... Wiem, że inni pacjenci czekają, ale to, co słyszę, powoduje, iż moje oczy zmieniają się w spodki do filiżanek.
– A wie doktor, że oni (azylanci) mają prawo do odwiedzania swoich dzieci raz w roku? Na nasz koszt!
– Nie…
– No to mamy Kubańczyka. Raz w roku lata na Kubę… odwiedzić dzieci. Ma prawo. My za wszystko płacimy...
– Wszystkie loty?
– No...
– A jak weryfikujecie te dowody rodzicielstwa?
– Dostajemy tłumaczenia z centrali...
– A skąd wiecie, że one są prawdziwe? – Moje pytanie retoryczne, wiem jak to funkcjonuje...
– Panie doktorze… niech pan nie będzie naiwny...
Niemiecka administracja opublikowała właśnie kluczowe zestawienie, które podsumowuje miniony rok pod kątem fali migracyjnej. Wiele osób zastanawia się obecnie, skąd najwięcej wniosków o azyl w Niemczech wpłynęło w 2025 roku. Z raportu Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) wynika jednoznacznie, że presja na granice naszych zachodnich sąsiadów wciąż utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Warto zatem zauważyć, że o ochronę międzynarodową zwróciło się łącznie aż 168 543 osób. Liczba ta budzi spore emocje, ponieważ systemy kwaterunkowe w wielu landach są już niemal całkowicie przeciążone. A to poszczególne miasta wydają z budżetów kasę na migrantów. Więc im więcej migrantów nieskorych do pracy, tym mniej na np. remonty dróg. Dlatego też zrozumienie skali tego zjawiska wymaga głębszego spojrzenia na konkretne kraje pochodzenia uchodźców. Analizując najnowsze dane statystyczne, możemy dostrzec pewne stałe trendy, które kształtują obecną sytuację w Europie. Na samym szczycie listy niezmiennie znajduje się Afganistan. To właśnie obywatele tego państwa złożyli blisko 40% wszystkich podań o ochronę prawną. Nie dziwi mnie to, bowiem obserwując ruchy rządu w Pakistanie wobec uchodźców z Afganistanu, spodziewałem się tego i opisałem to w felietonie „Afgańczycy”. Zaraz za nimi plasują się Syria oraz Turcja. Poniżej prezentujemy szczegółowe zestawienie dziesięciu państw, z których napłynęło najwięcej wniosków:
Afganistan – 64 104
Syria – 24 240
Turcja – 14 686
Irak – 4 907
Somalia – 4 713
Rosja – 3 943
Iran – 2 873
Erytrea – 2 572
Gwinea – 2 238
Wietnam – 1 993.
Chociaż kraje Bliskiego Wschodu dominują w zestawieniu, to jednak lista państw jest znacznie bardziej zróżnicowana. W pierwszej dziesiątce pojawiają się bowiem również państwa afrykańskie oraz azjatyckie. Co więcej, w zestawieniu tym znalazła się także Rosja oraz Wietnam. To zjawisko pokazuje, że kierunki współczesnej migracji są niezwykle złożone i wielowymiarowe. Nie ma w tej dziesiątce krajów Sahelu, inżynierowie z tych krajów bowiem lądują na Wyspach Kanaryjskich bądź na włoskiej Lampeduzie. Złożone masowo wnioski o azyl w Niemczech stanowią dla tamtejszych urzędników ogromne wyzwanie logistyczne oraz finansowe. Warto podkreślić, że w 2025 roku BAMF rozpatrzył łącznie ponad 310 tysięcy spraw, co obejmuje również wnioski z lat poprzednich. Jednakże statystyki pokazują, że uzyskanie ochrony nie jest wcale oczywiste. Średni wskaźnik uznawalności spadł bowiem do poziomu około 27%. W praktyce oznacza to, że status uchodźcy lub ochronę uzupełniającą przyznano niespełna 80 tysiącom osób.
Sytuacja ta zmusza rządy do intensywnej dyskusji o tym, jak skutecznie zarządzać granicami zewnętrznymi strefy Schengen. Zatem statystyki te mają ogromny wpływ na nastroje społeczne w całych Niemczech. Wiele gmin zgłasza oficjalnie, że nie dysponuje już wolnymi miejscami w ośrodkach dla uchodźców. Po prostu brakuje kasy w urzędach gmin. W rezultacie debata o limitach przyjęć staje się z każdym miesiącem coraz bardziej gorąca. Nic więc dziwnego, że populistyczne partie, takie jak AFD zdobywają coraz więcej głosów. Czas pokaże, jak te dane zmienią politykę migracyjną w nadchodzącym czasie.
Fakty w pigułce: Azyl w Niemczech 2025
Ogólna skala: W 2025 roku złożono 168 543 nowe wnioski o azyl.
Lider zestawienia: Afganistan dominuje z liczbą ponad 64 tysięcy wniosków.
Główne kierunki: Najwięcej osób przybywa z Afganistanu, Syrii oraz Turcji.
Zaskakujące pozycje: W pierwszej dziesiątce utrzymała się Rosja oraz Wietnam.
Problemy systemowe: Niemieckie samorządy alarmują o braku miejsc w ośrodkach i przeciążeniu budżetów.
Tymczasem patrząc na statystyki Bundesagentur für die Arbeit, liczba bezrobotnych imigrantów w Niemczech wystrzeliła w górę. Najnowsze dane niemieckiego rządu nie pozostawiają złudzeń: nasi zachodni sąsiedzi mają poważny problem. Liczba osób długotrwale bezrobotnych (czyli takich, które nie pracują od co najmniej roku) przekroczyła milion. Jednak najbardziej szokujące są statystyki dotyczące cudzoziemców. W ciągu ostatnich 10 lat liczba bezrobotnych przybyszów z krajów azylanckich wzrosła niemal pięciokrotnie! Obecnie co trzecia osoba długotrwale bezrobotna w Niemczech nie posiada niemieckiego obywatelstwa...
A ile z tych osób bezrobotnych, które posiadają niemiecke obywatelstwo, jest Niemcami, tego nie ma w statystykach :)
Koszty tego zjawiska są gigantyczne. Tylko w 2024 roku państwo wypłaciło 3,26 miliarda euro zasiłku (Bürgergeld) samym tylko bezrobotnym cudzoziemcom. Co ważne, kwota ta obejmuje tylko „gołą” gotówkę – nie wliczono tu opłat za mieszkania, ogrzewanie czy ubezpieczenie zdrowotne, które również pokrywa podatnik. Czyli ja też...
Mimo że Niemcy narzekają na brak rąk do pracy, statystyki pokazują smutną prawdę o kwalifikacjach przyjezdnych. Aż 60% długotrwale bezrobotnych nie ma żadnego wyuczonego zawodu, a ponad 23% nie skończyło nawet szkoły podstawowej… Mit o napływie wykwalifikowanych specjalistów propagowany przez rządy pani Merkel zderzył się z twardą rzeczywistością.
Nie ma dnia bez noża
Według danych policji niemieckiej od początku roku odnotowano 171 zgłoszeń ataków nożem w niespełna trzy tygodnie. To tylko wierzchołek góry lodowej?
Wydarzenia z ostatnich dni wstrząsnęły opinią publiczną za naszą zachodnią granicą. Media obiegły informacje o atakach nożowników w Ulm (znowu personel Media Markt, coś pecha mają), Bremie czy Aulendorfie. Jednak te głośne sprawy to jedynie wycinek rzeczywistości. Policyjne rejestry z początku 2026 roku pokazują znacznie szerszą skalę problemu.
Zaledwie w okresie od 1 stycznia do 19 stycznia wpłynęło co najmniej 171 oficjalnych zgłoszeń dotyczących użycia niebezpiecznych narzędzi. Oznacza to, że średnio każdego dnia policja otrzymuje niemal dziewięć takich zawiadomień. Dlatego mieszkańcy niemieckich miast coraz głośniej wyrażają swoje obawy o bezpieczeństwo.
Należy jednak pamiętać o bardzo ważnym aspekcie. Ponieważ mówimy wyłącznie o sprawach zarejestrowanych przez służby, rzeczywista liczba takich sytuacji może być znacznie wyższa. Tajemnicą poliszynela jest, iż społeczności Afgańczyków czy Czeczenów załatwiają sprawy w swoim własnym gronie, policji do tego nie mieszają. Wiele gróźb czy mniejszych starć w ogóle nie jest zgłaszanych organom ścigania. W rezultacie oficjalna statystyka może nie oddawać pełnej skali zagrożenia na ulicach, dworcach czy w sklepach.
Podsumowując
No cóż, nasz premier, ten, którego w Europie nikt nie ogra, a do Kijowa jeździ w drugim wagonie, podpisał pakt migracyjny... Ciekawe, czy pozwoliłby, aby jego wnuczka mieszkała w akademiku, w którym są ulokowani migranci z Senegalu…
A wiesz, Drogi Czytelniku, że jak Raszidek będzie chciał odwiedzić swoje dziecko, dajmy na to w Rawalpindi, to będziesz ze swoich podatków partycypował w kosztach odwiedzin jego dziecka? Poleci sobie Lufthansą, hotel też musi wynająć... No to już wiesz...
– Hej, brygada! Uśmiechnijcie się!
