Sępólno

Gmina ma się rozwijać, a nie zwijać

Robert Lida, 22 październik 2026, 13:10
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Zgodnie z przewidywaniami wniosek blisko 90 sępoleńskich przedsiębiorców o ustalenie podatku od nieruchomości w wysokości 50 procent maksymalnych stawek określonych przez ministra finansów nie zyskał akceptacji radnych i zamiast obniżki podatków będzie podwyżka. Wzrośnie również o 5 zł przyszłoroczna stawka opłaty śmieciowej.
Gmina ma się rozwijać, a nie zwijać

Ta czwórka radnych była przeciwna podwyżce podatku dla przedsiębiorców

Gmina ma się rozwijać, a nie zwijać

Andrzej Sołtysiński też jest za rozwojem gminy

Dwa tygodnie temu opublikowaliśmy na naszych łamach wniosek silnej grupy przedsiębiorców działających na terenie gminy Sępólno skierowany do przewodniczącego Rady Miejskiej w Sępólnie. Właściwie jego adresatem byli wszyscy radni. Swoje podpisy pod wnioskiem złożyli tak zwani mikroprzedsiębiorcy i szefowie największych zakładów pracy stolicy powiatu. Sygnatariusze tego pisma wnosili o ustalenie stawek podatku od nieruchomości zajętych pod działalność gospodarczą na stałym poziomie odpowiadającym 50 procentom maksymalnych stawek podawanych corocznie przez ministra finansów. W uzasadnieniu podano rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej, które mogą skutkować problemami z utrzymaniem miejsc pracy, trudną sytuacją rynkową, a także niewłaściwą ich zdaniem polityką finansową gminy. Data napisania tego wniosku nie jest przypadkowa. Aktualnie trwają prace nad przyszłorocznym budżetem gminy, a podatki lokalne to jedno ze źródeł jego dochodów. Wprowadzenie zasady ustalania wysokości podatku od nieruchomości w praktyce oznaczałoby jego obniżenie. W tej chwili wynosi on około 70 proc. ministerialnych stawek. Zamiast obniżki burmistrz Waldemar Stupałkowski zaproponował radnym podwyżkę o 2,5 proc., czyli o wskaźnik inflacji, choć sam twierdzi, że to nie jest podwyżka. Ostatecznie o wysokości lokalnych podatków i opłat na przyszły rok zdecydują radni podczas sesji plenarnej rady miejskiej, ale ich opiniowaniem gminni rajcy zajęli się w ubiegły czwartek podczas posiedzenia komisji gospodarki komunalnej i porządku publicznego z udziałem pozostałych radnych. W sumie w posiedzeniu wzięło udział 12 radnych. W sali obrad pojawiła się także 4-osobowa delegacja przedsiębiorców. Opinia komisji to wymóg proceduralny, ale tak naprawdę decyzje w tej sprawie zapadły już 3 dni wcześniej podczas spotkania klubu radnych Przymierza Społecznego dla Krajny, który ma samodzielną większość w radzie. 

– Od lat staramy się ustalać podatki wskaźnikiem inflacji. Chcemy aby pieniądz, którym dysponujemy, w kolejnym roku nie stracił na wartości. Chcemy, aby podatki w gminie Sępólno były na jak najniższym poziomie, ale aby jednocześnie zapewniały rozwój gminie. Po tej regulacji będziemy oscylować wokół 75 procent stawek ministerialnych. Minister swoje stawki podwyższył dużo wyższym wskaźnikiem. Podatki w naszej gminie są najniższe w regionie. Gmina ma się rozwijać, a nie zwijać. Aby tak się działo, każdego roku na zadania inwestycyjne staramy się przeznaczyć w budżecie gminy co najmniej 10 procent wydatków. Proponowane 2,5 procent jest regulacją podatkową, która pozwoli zbilansować stronę dochodową budżetu. W tej chwili wpłynęło już 130 wniosków do budżetu na ponad 40 mln zł, a cały budżet gminy to 140 mln – rozpoczął dyskusję burmistrz Waldemar Stupałkowski, po czym przekazał głos skarbnikowi gminy i gdzieś się oddalił. 
Anna Buchwald przedstawiła wyliczenia, z których wynika, że podwyżka podatku od nieruchomości płaconego przez przedsiębiorców przyniesie budżetowi gminy dodatkowe 250 tys. zł. Natomiast jego obniżka do 50 proc stawek ministerialnych uszczupli dochody o 2 mln zł. Dodała również, że tylko w związku z wybudowaniem nowych hal przez fabrykę MDD i oddanie do użytku galerii handlowej przy ulicy Kościuszki przybyło około 10 tys. metrów kwadratowych nowej powierzchni do opodatkowania.
– Czyli bez podwyżki mamy więcej pieniędzy – słusznie zauważył Andrzej Sołtysiński, prezes Stowarzyszenia Forum Gospodarcze CSE z siedzibą w Sępólnie.
Anna Buchwald przypomniała, że obniżka podatku obejmie wszystkie podmioty działające na terenie gminy, bez względu na wielkość i siedzibę „centrali”, a stawek podatków nie można różnicować. 
– Jakie jest uzasadnienie ekonomiczne, aby zmniejszać podatek od sklepów wielkopowierzchniowych?– pytała skarbnik gminy.
– My cały czas staramy się inwestować. Chcemy zwiększać powierzchnie hal i zwiększać zatrudnienie. Jeśli będziemy mniej wydawać na podatki, to będziemy mieli więcej pieniędzy na kolejne inwestycje. Zatrudnimy nowych pracowników i gmina będzie miała dodatkowe dochody także z podatku PIT – słusznie zauważył Bartosz Łangowski reprezentujący firmę MDD, która dysponuje ponad 40 tys. metrów kwadratowych powierzchni pod dachem.
– Dla takich firm jak wasza jest ulga podatkowa z tytułu uchwały rady miejskiej. Czekamy na wniosek. Poza tym jeśli firma jest w trudnej sytuacji finansowej, to burmistrz może indywidualnie jej udzielić ulgi czy zwolnienia z podatku albo prolongować należności podatkowe. Natomiast nie ma możliwości różnicowania stawek podatkowych. Gdybyśmy zrealizowali wasz wniosek, to byłby ewenement w skali kraju. Uważam, że ta dyskusja ma charakter polityczny, a nie ekonomiczny – mówiła minister finansów gminy Sępólno.
To byłoby bardzo dobre posunięcie. Po Polsce rozniosłaby się wieść, że tutaj szanują przedsiębiorców, a podatki są niskie. To przyciągnęłoby nowych inwestorów, co w konsekwencji przełożyłoby się na wzrost dochodów podatkowych. W tej chwili jedyne nowe inwestycje w Sępólnie to kolejne markety, które nie dość, że zabijają nasz mały, rodzinny handel, to jeszcze wysysają z niego ogromne pieniądze. Te pieniądze nigdy tutaj nie wrócą. Radość nieświadomych konsumentów cieszących się z kolejnego marketu nie potrwa długo. Ich wpływ na tak małe środowiska jest zabójczy. 
– Co z oszczędnościami? Co zrobiliście, aby zaoszczędzić nasze wspólne pieniądze? My twardo stąpamy po ziemi. Jeśli nie mamy pieniędzy w portfelu, to nie inwestujemy. Niech każdy z was zaryzykuje własny kapitał. Niech zatrudni 10 pracowników i niech poprowadzi działalność przez 10 lat. Wtedy zabierajcie głos i powiedzcie, co robimy źle – mówił Dariusz Latzke, właściciel Farbryki Mebli Latzke.
Z kolei prezes firmy Lemarck Rafał Leonhard pokazał radnym swoje wydruki z rachunków za energię elektryczną. Od kwietnia cena jego kilowatogodziny rośnie miesiąc w miesiąc, a warto wiedzieć, że cena prądu zużywanego do celów przemysłowych jest wielokrotnie wyższa od ceny prądu zużywanego przez nas w domach. 
– Ja jako rolnik też mam coraz wyższe koszty: drożeje prąd, paliwo, nawozy. Co takiego się stało, że składacie taki wniosek? – pytał radny Dariusz Pieczywek i natychmiast otrzymał kontrę ze strony swojego imiennika. 
– Pan jako rolnik korzysta z dopłat bezpośrednich i może ubiegać się o zwrot akcyzy za paliwo – odpowiedział mu Dariusz Latzke, który zapomniał dodać, że rolnik nie płaci składek na ZUS, tylko wielokrotnie mniejsze składki KRUS.
– My jako gmina też mamy coraz większe wydatki. My chcemy rozwijać gminę – wygłosiła swój manifest radna Anna Miczko- -Gierakowska.
Niestety tocząca się dwie godziny jałowa dyskusja nie mogła zmienić postanowień grupy trzymającej władzę, które zapadły w poniedziałek. 
– Jako klub radnych „Nasz Powiat – Nasze Gminy” składamy wniosek o pozostawienie stawek podatku od nieruchomości na dotychczasowym poziomie – zaproponował radny Marcin Gulka.
Ostatecznie za podwyżką i nieuwzględnieniem wniosku przedsiębiorców głosowało 8 radnych Przymierza Społecznego dla Krajny, a radni Marcin Gulka, Karolina Kubijk, Jacek Kapsa i Kajetan Wiese wstrzymali się od głosu. Uchwały dotyczące stawek podatkowych będą głosowane na najbliższej sesji rady miejskiej. 
*
*     *
Na posiedzeniu komisji, o którym piszemy wyżej, radnego Roberta Czerechowskiego nie było, ale jego pisemna interpelacja złożona w dniu 6 października czyli dwa dni wcześniej wyraźnie koresponduje z jej tematyką. Wiceprzewodniczący zauważa, jak Sępólno się zwija, a nie rozwija. Dostrzega, jak zgubny jest wpływ wielkich marketów na tak małe środowisko. Pisze też o tak zwanym lokalnym patriotyzmie, który w wielu krajach jest czymś oczywistym i nadrzędnym. Mało tego, składa pewne propozycje, aby ratować mały biznes, który w mieście jeszcze pozostał, a za chwilę go nie będzie. Dlatego postanowiliśmy tę interpelację opublikować w całości jako głos w dyskusji o stanie sępoleńskiej gospodarki.
*
*     *
Poprosiliśmy przedstawicieli sępoleńskich przedsiębiorców o komentarz w tej sprawie. Oto co zanotowaliśmy:  
„Szczerze? Przedstawienie się odbyło, role odegrane według ustaleń poczynionych wcześniej, reżyser dla pewności rozpoczął komedię i po wygłoszeniu orędzia oraz miernej jakości żartu sytuacyjnego opuścił salę widowiskową w milczeniu i bez usprawiedliwienia.” 
Kolejny przedsiębiorca dał się namówić na większy komentarz w tej sprawie: 
„Szanowny Panie redaktorze. Poranna prasówka i Pana artykuł z informacją, że Radni Klubu Przymierze Społeczne dla Krajny już w miniony poniedziałek zdecydowali o strategii działania, potwierdził w stu procentach prawdę i sposób podejścia do całej sprawy. Nie da się opisać tej groteskowej sytuacji w normalnych słowach. Wystrojony w ciemny garnitur Burmistrz Waldemar Stupałkowski, wchodząc do sali sesyjnej, całkowicie zlekceważył nas, przedstawicieli przedsiębiorców. Nie przywitał się, tylko z pogardą spojrzał w naszą stronę. To, co chciał powiedzieć, powiedział. Na pytania nie zamierzał odpowiadać, tylko scedował wszystko na Panią Skarbnik Annę Buchwald i Przewodniczącego Komisji Pana Piotra Warmińskiego. W trakcie pozornej debaty i omawiania naszego wniosku nikt z przedstawicieli klubu Przymierze Społeczne dla Krajny nie poruszał drażliwych tematów. Żadnych pytań, żadnych propozycji zastępczych, żadnych prób wypracowania wspólnego stanowiska, które byłoby ukłonem w naszą stronę. Tym bardziej że Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Artur Juhnke w lokalnym radiu sam osobiście się wypowiedział, że nasza propozycja uszczupliłaby budżet gminy o około DWA miliony złotych, a my przedsiębiorcy moglibyśmy wskazać lub pomóc wskazać kierunki, miejsca czy inwestycje, z jakich radni mieliby zrezygnować. Skoro potrafił to powiedzieć przed kamerą i mikrofonem przed posiedzeniem komisji, to dlaczego tego nie wyartykułował w trakcie posiedzenia komisji i w trakcie debaty? Trzeba przyznać, że ten wyczyn trzeba zaliczyć do ogromnej hipokryzji Pana Artura Juhnke. Czyżby obleciał go strach przed nami i naszymi argumentami? Czyżby już tak daleko wrósł w skostniałą strukturę urzędniczą, pracując w Starostwie Powiatowym na eksponowanym stanowisku, i zapomniał, na czym polega twarda gra rynkowa i prowadzenie działalności gospodarczej? Jakie ryzyko się z tym wiąże i jak nieprzewidywalne są dochody przedsiębiorców? Był wcześniej menadżerem w prywatnej firmie, to ma lub miał jakieś pojęcie na ten temat.
Kolejna sprawa. Pani Skarbnik Anna Buchwald opowiada o wskaźnikach, kierunkach rozwoju, zadaniach statutowych gminy, narzucanych przez rząd dodatkowych obowiązkach związanych z obroną cywilną i ludności, a sala w tym czasie milczy i patrzy po sianach lub w sufit, dając wyraz swojej obojętności i braku zainteresowania sprawą. Szanowny Panie Redaktorze. DWA miliony złotych do planowanej sumy budżetowej w wysokości 133 mln złotych to około 1,5 procenta (słownie: półtora procenta) całkowitych dochodów gminy. TYLKO!!! Czy takiej sumy nie można zaoszczędzić? Owszem można i to było wyartykułowane na posiedzeniu, a wszyscy obecni na sali radni to słyszeli – obniżka wynagrodzenia dla burmistrza i innych wysoko postawionych urzędników, kontrola wydatków, przede wszystkim na media i energię elektryczną, konsolidacja spółek komunalnych i wreszcie zbadanie nieprawidłowości, bo gmina cały czas udziela poręczeń kredytowych dla ZTiU na bieżącą działalność, aż wreszcie coś pęknie i wszyscy lokalni podatnicy za tę zabawę władzy zapłacą z własnej kieszeni.
A nasi wielce Szanowni Radni? No cóż. Przewodniczący prowadzący komisję Piotr Warmiński dzielnie walczył o prymat nad zgromadzeniem. Bagatelizował wszelkie niewygodne pytania. Radny Dariusz Pieczywek prowadzący działalność rolniczą próbował współczuć przedsiębiorcom, nie biorąc pod uwagę tego, że wszyscy rolnicy korzystają z dopłat rolniczych i zwrotów podatków akcyzowych. Więc nijak ma się to do twardych reguł wolnego rynku konkurencyjnego. A odważna emerytka Anna Miczko-Gierakowska próbowała zwrócić uwagę na strach jej znajomych mieszkańców, że co to będzie, kiedy podatki zmaleją. Przyzna Pan, że to jest jakaś paranoja!
Mało tego. Osoby decydujące o wysokości stawek podatkowych w naszej gminie wykazują brak elementarnej wiedzy na temat prowadzenia działalności gospodarczej. Kolokwialnie mówiąc, BIZNES to nie tylko pieniądze. To relacje międzyludzkie, to wzajemna pomoc, nauka, wyrozumiałość, ale przede wszystkim pasja, wypływająca z serca przedsiębiorcy i głównego realizatora swoich zamiarów, marzeń czy myśli racjonalizatorskich. Nikt z radnych przed ślepą akceptacją wersji urzędniczej stawek podatkowych nie raczył się z nami spotkać i porozmawiać. Próby ustalenia spotkania całego gremium przed posiedzeniem komisji spełzły na niczym. Zastraszeni radni unikali za wszelką cenę kontaktu z nami, czemu jasny i czytelny sygnał dał Przewodniczący Artur Juhnke, który chętnie wypowiada się w mediach, ale twarzą w twarz już miał problem. Trzeba to sobie jasno i dobitnie powiedzieć, że każda osoba prowadząca działalność gospodarczą na terenie naszej gminy jest prawdziwym CHLEBODAWCĄ, a nie urzędnik. Przede wszystkim należy mu się pełny szacunek i pomoc w trudnych sytuacjach. A co mamy w naszym magistracie i nie tylko? Butę i arogancję, połączoną z brakiem perspektywicznego myślenia i demotywacją. To żenujące posiedzenie komisji lokalni pracodawcy określają jako STYPĘ po wyparowaniu resztek zdrowego rozsądku z głów decydentów. Boją się nowoczesnego zarządzania, bo nikt tego jeszcze nie zrobił. Pani skarbnik Buchwald stwierdziła, że nie jest hazardzistą, ale z drugiej strony nie zaproponowała ograniczenia podstawowych wydatków gminy. W czasach kryzysu gospodarczego obowiązkiem jest racjonalne wydatkowanie środków publicznych oraz zapewnienie lokalnej wspólnocie stabilizacji i spokoju w podejmowaniu codziennych wyzwań. Być może nasi lokalni urzędnicy tego nie widzą, nie słyszą, lub po prostu wylogowali się z otaczającej nas rzeczywistości. Prosimy zapytać o to przedstawicieli drugiej strony.”
 
                                                                                                                                                                                   *      *     *
Być może te mocne, ale prawdziwe słowa dotrą do radnych i na najbliższej sesji podejmą właściwą dla lokalnych przedsiębiorców uchwałę. Sprawdzimy i poinformujemy o tym naszych Czytelników.