Felieton Radka Skórczewskiego

Gracias, Sanchez!

Radek Skórczewski, 12 luty 2026, 10:03
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Półwysep Iberyjski nie interesuje mnie zbytnio. Ale ponad 10 lat temu zauważyłem w internecie wysyp ofert zakupu nieruchomości w Hiszpanii. Za cenę małego mieszkania w bloku w Polsce oferowano mieszkania w słonecznej Hiszpanii. Ki czort? Kiedyś przy okazji poszukałem w internecie i trafiłem na interesujące artykuły Hiszpanki z polskimi korzeniami. Renata Acosta na stronie wszystkoconajwazniejsze.pl opublikowała bardzo ciekawy artykuł o dzikich lokatorach, znanych jako „okupas”, którzy nielegalnie zajmują nieruchomości w Hiszpanii. Aha, tu leży pies pogrzebany… Od tego czasu zacząłem obserwować tę panią na Twitterze, gdzie dość kąśliwie opisuje politykę hiszpańską.
Gracias, Sanchez!
Otóż tydzień temu pojawiła się informacja, iż lewicowy rząd hiszpański zamierza zalegalizować 500 000 nielegalnych imigrantów. 
A zalegalizowanie 500 000 migrantów w Hiszpanii, to nie tylko pozwolenie na pracę... to też perspektywa otrzymania oficjalnych zasiłków, opieki itp., itd. Spowodowało to już w Afryce „efekt przywołania” - „chcą nas/zajmą się nami -> płyniemy!” Więc od kilku dni nasila się presja migracyjna na hiszpańskie enklawy w Afryce, Ceutę i Melillę.
 
Na osłodę lewicowy rząd Sancheza podaje, że migranci nie będą mieli prawa do głosowania w wyborach parlamentarnych, tylko w samorządowych. Co wydaje się niegroźne, ale właśnie to jest groźne, bo Hiszpania jest krajem związkowym. Więc jeżeli się pojawi w danym rejonie wyborczym dużo takich nowych obywateli, to będą oni mogli forsować swoje projekty (tak jak robią to obecnie muzułmanie w połączeniu z lewicą we Francji!). Z drugiej strony, można zrozumieć, dlaczego rząd próbuje to przeforsować. Rzeczywistość jest prosta. Migranci bez prawa do pracy, bez rejestracji, bez zasiłku to hodowla potężnej przestępczości zorganizowanej. Jakoś się muszą wykarmić. Każdy kto miał do czynienia z migrantami z Afryki, wie, że Hiszpania nie jest ich krajem docelowym.
Oni prą na bogate kraje: Francję, Holandię, Belgię i Niemcy.
Po zalegalizowaniu bedą się mogli swobodnie przemieszczać po Europie. Więc raczej po legalizacji nie zostaną w Hiszpanii, gdzie po roku traci się prawo do zasiłku. Będzie afrykański Drang nach Osten i problem w Hiszpanii może częściowo sam się rozwiąże. 
Premier Sanchez w empatycznym przemówieniu podkreślał, iż dotyczy to „tych ludzi, obok których funkcjonujemy każdego dnia, tych, których spotykamy na bazarach, w autobusach, w szkołach, do których chodzą nasi synowie i nasze córki; tych, którzy troszczą się o naszych seniorów; tych, którzy przyczyniają się do rozwoju naszego kraju. Ludzi obecnych tutaj i kształtujących po części nasze życie, a do dziś nie mogących się cieszyć pełnią tych samych [co my] praw”. I dalej już mówił o samej decyzji rządu hiszpańskiego w sprawie migrantów: 
„Firmy jej potrzebują, Kościół ją wspiera, społeczeństwo - jej żąda.” To wszystko w imieniu Hiszpanii, która jest „bogata, różnorodna i oczywiście gościnna”.
 
Cała treść tego przemówienia jest oczywiście nieprawdziwa i budowana na potrzeby tępego ludu, dodatkowo stawia sprawę na głowie, pokazując, że łamanie prawa (nielegalna migracja) może się po prostu opłacać. Ciekawe, czy to przejdzie w Cortezach (parlamencie hiszpańskim). 
 
Jeszcze lepiej się odpaliła Irene Montero, obecnie europosłanka lewackiego Podemos, a w latach 2020-2023 minister równouprawnienia:
„Chcę prosić osoby imigranckie i należące do mniejszości etnicznych: nie zostawiajcie nas samych z tyloma faszystami. Oczywiście, że chcemy, żeby głosowali. Zdobyliśmy dla nich papiery, daliśmy im legalizację, a teraz idziemy po obywatelstwo lub zmianę prawa, żeby mogli głosować. Oby teoria podmiany populacji się ziściła! Obyśmy mogli pozbyć się faszystów i rasistów z tego kraju dzięki imigrantom!”
Totalny odlot… ciekawe, co bierze, bo towar dobry jest…
 
A co w Rajchu…
Pamiętacie, jak Berlin przymusił całą Europę do rezygnacji z pieców gazowych w domach i mieszkaniach, bo już nie są „eko”? Choć jeszcze 10 lata temu „eko” jak najbardziej były, dopóki Niemcy mogły sprzedawać w Europie kupowany po taniości ruSSki gaz. A Angela M. elektrownie atomowe wyłączyła i teraz trzeba ratować tyłek w inny sposób, aby wysokie koszty energii z ekoźródeł nie wykończyły niemieckiej gospodarki. Na zewnątrz zimno i mglisto... wiatraki się nie kręcą, a fotowoltaika skrzy się na mrozie… W zeszłym tygodniu po negocjacjach z Brukselą niemiecka minister gospodarki Katherina Reiche ogłosiła „porozumienie w sprawie budowy nowych elektrowni gazowych” w… Niemczech. To będzie kilka wielkich elektrowni gazowych o mocy 10 gigawatów. To mało czy dużo? To jakieś 40% całego zapotrzebowania sytemu elektroenergetycznego Polski. A skąd gaz… W Niemczech nadal liczą, że wojna ukraińsko-rosyjska się skończy i będzie można robić znowu dale z Władimirem. Tak wynika nawet z ostatniej przemowy kanclerza Merza. 
A ty z domu będziesz musiał się pozbyć pieca gazowego, ale za to Niemcy - w tym samym czasie - wybudują u siebie gigaelektrownie gazowe. Logiczne? A jak! I zgodne z solidaryzmem europejskim i europejskimi wartościami. I najlepiej jak kupisz pompę ciepła renomowanej europejskiej firmy… np. Vissman albo Bosch…
 
Odnośnie ostatniego mojego artykułu dotyczącego napływu emigrantów do Niemiec. Statystyki za rok 2025 z Nadrenii Północnej - Westfalii (NRW) pokazują ogromną bezradność niemieckiego systemu azylowego. Okazuje się, że w tym landzie częściej nie udawało się wydalić migranta, niż faktycznie doprowadzić deportację do skutku.
Liczby mówią same za siebie: skutecznie przeprowadzono 3496 deportacji, podczas gdy aż 4020 prób zakończyło się fiaskiem. Dlaczego służby odchodziły z kwitkiem?
Powody mogą zaskakiwać swoją prostotą. Najczęstszą podawaną przyczyną (aż 882 przypadki) był fakt, że... „nikogo nie było w domu” lub nikt nie otworzył drzwi (buhahaha). W systemie odnotowano to jako nieobecność pod wskazanym adresem. A jak już się zapukało, a nikt nie otworzył, to i tak robota w rejestrze odhaczona. Kolejne 417 osób po prostu się ukrywało, a w 232 przypadkach zastosowano tzw. „azyl kościelny”, który chronił przed wydaleniem. Te dane wywołały w Niemczech dyskusję na temat skuteczności prawa i tego, jak łatwo jest uniknąć przymusowego powrotu do kraju pochodzenia… Znając życie, te dyskusje do niczego nie doprowadzą… 
 
Niemiecka opinia publiczna nadal jest w szoku, po tym jak w zeszłym tygodniu na hamburskim dworcu metra Wandsbek Markt 25-letni Ariop z Sudanu Południowego pociągnął ze sobą przed nadjeżdżające metro 18-letnią dziewczynę stojącą na peronie. Dziewczyna nie miała szans... Zginęła razem z mordercą. Jak się okazało na niecałe dwa dni przed tym morderstwem, Ariop zrobił rozróbę w hamburskim burdelu, raniąc przy tym policjantkę… Czemu nie trafił za to do aresztu… hamburska polizei nabrała wody w usta. 
 
A… w nowym filmie Nolana o Odyseuszu podobno piękną Helenę będzie grała Lupita Nyonga… Cholera… miałem inne wyobrażenie greckiej urody…