Felieton Radka Skórczewskiego

Instytut fizyki stosowanej i biotechnologii w Getyndze

Radek Skórczewski, 08 styczeń 2026, 10:20
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Getynga (niem. Göttingen) – to słynne akademickie miasto powiatowe w Niemczech, nad rzeką Leine, na południowym krańcu kraju związkowego Dolna Saksonia, siedziba powiatu Getynga. W roku 2013 miasto liczyło 116 891 mieszkańców. Jeden z głównych ośrodków naukowych kraju (ponad 30 tys. studentów), siedziba Dolnosaksońskiej Akademii Nauk. Ogólnie jest to liczące się centrum turystyczne oraz kulturalne.
Instytut fizyki stosowanej  i biotechnologii w Getyndze

Efekty „badań” nad zasadami dynamiki Newtona

Symbolem miasta jest niewielka fontanna - figura Gęsiareczki z 1901 r. oraz Uniwersytet Georga-Augusta w Getyndze. Decyzja o założeniu uczelni zapadła w 1732 r., lecz za rok jej powstania uważa się 1734. Pierwszym kuratorem został Gerlach Adolph von Münchhausen. Nazwa uniwersytetu pochodzi od imienia króla Jerzego II, który był jego założycielem. Z uniwersytetem było lub jest związanych ponad 40 (!) laureatów Nagrody Nobla, m.in. Otto Wallach (1910), Walther Hermann Nernst (1920), Gustav Ludwig Hertz i Richard Zsigmondy (1925), Adolf Windaus (1928), Max Born (1954), Manfred Eigen (1967), Erwin Neher (1991), Herbert Kroemer (2000) i cała masa innych. Uniwerek w Getyndze znajduje się w czołówce uczelni niemieckich. W ostatnim czasie w centrum miasta powstał nowy ośrodek naukowy, który zajmuje się głównie fizyką stosowaną oraz nowymi formami biotechnologii. Instytut Fizyki Stosowanej i Biotechnologii im. Angeli Merkel umiejscowiono w centrum miasta, w pobliżu dworca kolejowego, niedaleko głównej siedziby powszechnej kasy oszczędności (Sparkasse) w kompleksie kilku budynków z późnych lat 70. Głównym budynkiem jest kilkupiętrowy blok górujący nad pozostałymi 2-, 3-piętrowymi budynkami kompleksu. W ramach nowoczesnej architektury zadbano o miejsca postojowe dla samochodów międzynarodowej kadry inżynierskiej w podziemiach gmachu. Obecnie z dostępnego materiału fotograficznego parkingów można podejrzewać zaawansowane prace nad antyrefleksyjną powłoką polimerową aut europejskich. Cel? Prześcignąć Chińczyków. 
To nic, że miejsca postojowe otoczone są rzeźbami z brązu w różnych formach i różnej konsystencji. Rozwój biotechnologii pochodzenia saharyjskiegio nade wszystko! I wymaga wielu poświęceń. Nawet jeżeli śmierdzi. Ostatnio takie rzeźby w brązie widziałem koło Dworca Centralnego w Warszawie w latach 90. Wszystko się toleruje, aby nic nie zakłócało rozwoju nowych kierunków nauki. Stojąc przed budynkiem dworca kolejowego (Hauptbahnhof), można zaobserwować poranne wędrówki kadry inżynierskiej wędrujące do pobliskiego Starbucksa po spienioną latte za jedyne 8 eurosków za kubeczek. Jest to niezbędne w celu ożywienia komórek mózgowych pracujących nad rozwojem cywilizacji. Ona tak codziennie! A ja sobie kupuję kawkę w automacie na dworcu za 2 euroski. O... właśnie idzie pani inżynier, smukła sylwetka schowana pod szlafrokiem... tak na moje oko to przyjechała tu z Mogadiszu w Somalii w ramach wymiany kadry naukowej. Różowe klapki futrzaki wybijają rytm w kierunku pobliskiego Starbucksa. Kolorowy ręcznik osłania świeżo umyte włosy. Papierosik w kąciku ust dopełnia obraz i nadaje mu inteligentnego posmaku. Przecież rozwój nauki wymaga dostarczenia neuronom energii! Kofeina w zasięgu ręki! Obserwując budynek, mogę odnieść wrażenie, iż ostatnio kadra inżynierska z Czarnego Lądu zajmowała się zagadnieniami wpływu prawa Newtona w zakresie nabierania prędkości i pędu przez różne materace i poszczególne typy sprzętów AGD i RTV. Na dolnym, dwupiętrowym budynku rośnie sterta śmieci, materacy, mikrofalówek, telewizorów i innego rodzaju dobrostanu sfinansowanego przez niemieckich podatników. I rzeczywiście prawa Newtona się sprawdzają. A są to fundamentalne prawa opisujące ruch ciał i oddziaływania między nimi! Są to trzy zasady dynamiki, obejmują bezwładność, siłę i przyspieszenie oraz prawo powszechnego ciążenia.
Pierwsza zasada to zasada bezwładności: ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym, jeśli na nie nie działa żadna siła lub działające siły się równoważą (siła wypadkowa jest zerowa).Więc jeżeli na zrzucany materac nie działa żadna inna siła, to spada on ruchem jednostajnym prostolinijnym na dach budynku położonego poniżej. 
Druga zasada dynamiki: siłą wypadkowa działająca na ciało powoduje jego przyspieszenie w tym samym kierunku, proporcjonalnie do siły i odwrotnie proporcjonalnie do masy ciała! Jeżeli inżynier z Mali bądź Nigru rzuci worek ze śmieciami w kierunku brązowego materaca z pokoju kolegi spod równika, to nabierze on przyspieszenia proporcjonalnie do jego masy i będzie w większym stopniu oddziaływał na materac, niż taki po prostu spuszczony z okna! Więc materac z Ikei będzie teraz mocniej oddziaływał na niego i wskutek wzrostu napięcia powierzchniowego worka pęknie on i rozsypie swoją zawartość cząsteczek na całej powierzchni dachu zgodnie z prawem ruchów Browna.
Trzecia zasada dynamiki także się potwierdza! Jeśli ciało A działa na ciało B siłą (akcja), to ciało B działa na ciało A siłą o tej samej wartości, tym samym kierunku i przeciwnym zwrocie (zasada akcji i reakcji). Więc jeżeli worek śmieci (ciało A) działa na ciało B (np. opstrzony śladami po brązowych rzeźbach materac) siłą (akcja), to ciało B działa na ciało A siłą o tej samej wartości, tym samym kierunku i przeciwnym zwrocie. 
Więc worek na śmieci ulegnie odkształceniu! 
Jeeeeb! Właśnie inżynier Raszid testuje drugą zasadę na telewizorze LG! 
 
Ostatnio w instytucie pojawiły się także miłe panie z Ukrainy. Ich laboratoria mieszczą się na parterze i pierwszym piętrze, więc doznają efektów dźwiękowych inżynierów afrykańskich spuszczających na dach ich budynku wszelakie elementa w ramach badań nad dynamiką praw Newtona. Bardzo często wyzierają przez okna na ulice. W głębokiej zadumie zmarszczonych czół jarają peta za petem, a potem sprawdzają jedno z praw dynamiki Newtona dla niedopałków. Wiadomio, tam skąd one pochodzą, są elektrownie atomowe, więc może instytut rozszerzy badania nad fizyką atomową? Połączenie ukraińskiej fizyki jądrowej z subsaharyjską biotechnologią może dać niezłe wyniki!
 
Czasami efekty testów nad fizyką stosowaną doprowadzają do tego, iż ich efekty powoli przekształcają się w różne formy rozwoju biotechnologicznego, czego wynikiem jest rozwój liczebności pewnych inteligentnych czworonogów, w naszym kraju zwanych szczurami. To z kolei skutkuje tym, iż pojawiają się tam regularnie duże samochody koloru czerwonego z napisem Feuerwehr na boku, z których wyskakują w takich komicznych kombinezonach ludziki rasy niemieckiej i pryskają te wytwory inteligencji subsaharyjskiej jakimiś dziwnymi substancjami, po to, aby z kolei inni przedstawiciele rasy niemieckiej w niebieskich strojach mogli je za pomocą takiego dźwigu ze szczypcami usunąć z dachu instytutu. A tylko po to, aby naukowcy zaproszeni przez panią doktor fizyki Angelę M., mogli w kolejnych tygodniach kontynuować swoje wiekopomne badania. Podobno w instytucie jest ich... kilkuset...
Tak... To sarkazm... czysty sarkazm... Ale jak do tego tematu inaczej podejść... Pozostał tylko śmiech. Centrum Getyngi, a taki syf. Niektórzy Niemcy wychodzący z budynku Sparkasse czasami się zatrzymują, kręcą z niedowierzaniem głowami i robią komórkami zdjęcia... Szczegóły tego bajzlu można obejrzeć w internecie... wystarczy wrzucić na Youtuba „Göttingen, verwahrlohster Wohnblock”. Zajął się tym tematem już nawet mój ulubiony „Die Welt”, którego dziennikarze zdają się mieć coraz większe jaja, krytykując otwarcie na ostro i Unię, i rządy kanclerza Merza. To wyobraźcie sobie teraz taki obraz w centrum w Bydzi, np. koło dworca PKS przy Jagiellońskiej... A to nie jest pojedynczy przypadek. Takich instytutów w Rajchu jest pełno...
Na szczęście w mojej okolicy jest ich bardzo mało, ale swoje też już widziałem... Więc NIE dla tego pogiętego paktu migracyjnego, bo nie chcę, żeby Polska za kilka lat miała takie problemy z tymi nierobami, jakie mają Niemcy dzięki pani doktor Angeli M.
 
Z innej bajki...
Obecnie kręci się inba wokół umowy Mercosur, która jest bardzo korzystna dla... Niemców. Moja ulubienica Giorgia Meloni pokazała Niemcom na razie fucka i Ursula von coś tam nie mogła polecieć do Brazylii, aby podpisać umowę końcową. Niestety, w tym temacie nasz premier pie...li od rzeczy. Tańczy jak mu szkopy zagrają. A swoją drogą, czy wiecie, że Brazylia użytkuje ok. 4% światowej ziemi rolnej, a pompuje w nią 21% światowego zużycia pestycydów. He? Nieźle co... Bayer i inne niemieckie koncerny chemiczne nie sprzedadzą swoich produktów w Europie, bo są tu zakazane, to sprzedadzą je w Ameryce Południowej... I tak trafią na nasz stół za kilka lat. I to jest główny problem nierówności konkurencji z Mercosur, nie same tylko nagłaśniane kontyngenty bezcłowe. A produkty importowane z Mercosur unijnych norm produkcyjnych spełniać nie muszą.
 
A w temacie jarmarków i szopek 
Na jarmarku przy Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie spotkałem sympatyczną parę młodych ludzi. Pchali przed sobą szeroki, wypasiony wózek dla dwóch dzieciaków. Na oko kareta za parę tysi... Mijając ich zaglądam do środka... a tam dwa jamniki... Pogięty jest ten świat...Ta parka za 30-35 lat się obudzi ze zdumieniem, że jednak Pimpuś nie zawiezie ich do poradni na wizytę do lekarza... ani zakupów nie zrobi. 
 
W Stuttgarcie kościół św. Marii zaserwował wiernym niezapomnianą szopkę bożonarodzeniową. Owinięty w papier ryżowy nagi mężczyzna leżał w sianku, symbolizując „człowieczeństwo”. Bo w człowieku, w Jezusie z Nazaretu, Bóg objawił się światu i od tamtej pory objawia się w każdym człowieku. Transmisję tej pasterki można było oglądać na głównym kanale publicznego nadawcy ARD.
 
W Darmstadt na jarmarku bożonarodzeniowym miał odbyć się spektakl dla dzieci. Zebrane dzieciaki czekały z niecierpliwością na występ. I poszła kurtyna w górę! Ale zamiast Świętej Rodziny - na scenę wyskoczyła... osoba transpłciowa. Drag queen „Kitty Bambule” zrobiła swój numer popisowy - pełny szpagat w obcisłych rajstopach z nabrzmiałym kroczem przed oczami zdumionej dziatwy...
Gwoli prawdy należy dodać, że później na osłodę występowały też wróżki. Swoją drogą to dziwne tam mają zwyczaje w tej Nadrenii-Westfalii...
Radek