Sępólno
Tak rolnicy witali ministra
Drogi dojazdowe do Centrum Kultury i Sztuki zablokowane przez policję, ciągniki z transparentami na ulicach miasta, trumna i wieniec dożynkowy z kirem symbolizujące śmierć polskiego rolnictwa oraz dziesiątki rolników niezadowolonych z polityki państwa – tak wyglądało czwartkowe spotkanie z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Stefanem Krajewskim, które odbyło się w Sępólnie.
W ubiegły czwartek od wczesnych godzin rannych do Sępólna zaczęli przybywać rolnicy z okolicznych gmin i powiatów. Powodem wizyty było spotkanie z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Stefanem Krajewskim. Szefowi resortu towarzyszyła liczna świta parlamentarzystów: poseł Zbigniew Sosnowski, poseł Agnieszka Kłopotek, poseł Iwona Kozłowska, senator Ryszard Bober, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki i wicewojewoda Piotr Hemmerling.
– Szanowni państwo, dzisiaj spotkanie z rolnikami, które odbywa się w Sępólnie Krajeńskim. Spotkanie, o które prosili rolnicy, którzy widzą trudną sytuację na rynku mleka, na rynku zbóż i mają obawy związane z umową handlową pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur. Ja jestem gotowy do dialogu, do rozmowy. Warto rozmawiać, czasem też warto zaprotestować, ale musi się to odbywać zgodnie z prawem. Żaden happening nie zastąpi dobrej merytorycznej rozmowy. Nie możemy się zgodzić na to, że jesteśmy obarczani winą za wszystko, co się działo w historii – tymi słowami minister rozpoczął kilkuminutową konferencję prasową.
Później w sali widowiskowej Centrum Kultury i Sztuki spotkał się z rolnikami. Dyskusja była poświęcona bieżącym problemom i wyzwaniom stojącym przed rolnictwem. Rozmawiano na temat odbudowy pogłowia trzody chlewnej, ASF w Polsce, niskich ceny trzody chlewnej i warzyw, środków unijnych na rolnictwo, niskich cen w skupie mleka, biurokracji i zaskarżeniu umowy Mercosur przez rząd polski.
– Od momentu, gdy rozpoczęliśmy prace nad umową z krajami Mercosur, minęło 26 lat. Po drodze były różne rządy. Ta umowa była odwlekana w czasie. W 2019 roku decyzja polityczna została podjęta. Przez ostatnie lata trwało ustalanie warunków tej umowy handlowej. Nie dało się zablokować tej umowy. Musimy wdrożyć działania, które będą chronić interes rolników – powiedział podczas spotkania z rolnikami minister Krajewski.
Jeden z obecnych pytał, czy i kiedy rząd zaskarży umowę Mercosur. – Apeluję również do pana i innych ministrów, żebyście ją przeczytali. Nie może być takiego chaosu informacyjnego, że jeden minister mówi, że przeczytał, a drugi nie wie, o co chodzi. Trzeba wiedzieć, co się zaskarża – oznajmił.
– Ponad 20 krajów poparło tę umowę i trzeba ich zapytać, co nimi powodowało. Polska, podobnie jak kilka innych krajów, zagłosowała przeciw tej umowie. Nie przeczytałem w całości tej umowy, ponieważ liczy ona ponad 3000 stron. Skupiłem się wyłącznie na części dotyczącej rolnictwa – odpowiedział minister.
Tadeusz Pieczywek z Wilkowa poruszył problem ASF. – Od 2014 ASF szerzy się na potęgę. Wydaje mi się, że jeżeli dzik jest własnością Skarbu Państwa, to Skarb Państwa powinien z tym zrobić porządek. Nie tylko zrzucać to na rolników i zmuszać do przestrzegania zasad bioasekuracji. Odchodzimy od prawdziwej gospodarki rolniczej na rzecz zupełnie niepotrzebnej biurokracji. Rolnikowi wmawia się kiedy ma wywozić obornik. Przecież rolnicy są wykształceni i dobrze o tym wiedzą. Wstrzymuje się stosowanie nawozów, bo aplikacja nie pozwala. To jest odklejone wszystko od jakiejkolwiek rzeczywistości. To są najważniejsze problemy rolnictwa – powiedział.
Wtórował mu Marcin Skalski z gminy Sośno. – Naszym największym problemem jest wasza wariacka biurokracja. Trzeba zacząć od deregulacji tego wszystkiego – dodał.
– Ta biurokracja nie wynika z naszego widzimisię. Jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Przepisy unijne obowiązują wszystkich. Zaraz usłyszę głosy, że trzeba wyjść z UE. Czy naprawdę nie pamiętacie państwo, jak wyglądała wieś przed wejściem do Unii? – bronił się minister.
Nastroje właścicieli gospodarstw rolnych doskonale oddaje jedna z wypowiedzi. – Nie dziwicie się, że takie nastroje panują wśród rolników? My mamy ceny za nasze płody rolne sprzed 20 lat. 20 lat temu najniższa krajowa wynosiła 800 zł. Dzisiaj, ile wynosi? Szanowni państwo, my przy hodowli pracujemy cały miesiąc, a co nam zostaje - gówno i śmierdząca gnojowica. W Ministerstwie Rolnictwa pracuje 1000 urzędników. Rocznie kosztuje to podatników i Skarb Państwa 105 mln zł. Ja się pytam, co oni robią? Tworzą durne przepisy. Nas zabijają koszty produkcji. Dlaczego nikt otwarcie nie powie, że chora polityka klimatyczna Unii powoduje, że koszty mamy, jakie mamy? Czy pan szuka sprzymierzeńców, aby odwrócić tę chorą politykę? W Europie niszczy się rolnictwo, a wpuszcza się żywność z krajów trzecich. Ja mam dwie ręce zdrowe i wie pan co, my chcemy produkować, ciężko pracować, a za tą pracę godnie żyć, utrzymać nasze rodziny i inwestować w naszego gospodarstwa. Powiem krótko: proszę się w końcu wziąć do roboty – oznajmił jeden ze zdenerwowanych rolników uczestniczący w spotkaniu z ministrem.
– Rzadko po podpisaniu tak kontrowersyjnej umowy potrafi do nas przyjechać minister i przed nami stanąć. Ja panu dziękuję, że pan miał odwagę przyjechać – oświadczył na samym końcu spotkania rolnik z Wielkopolski.