Więcbork

ZGK tonie w wodzie, którą sprzedaje

Robert Lida, 18 lipiec 2023, 16:22
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Jeśli Wody Polskie nie wyrażą zgody na skrócenie obowiązujących aktualnie taryf cenowych dla wody i ścieków oraz wprowadzenie podwyżek, to na koniec roku Zakład Gospodarki Komunalnej w Więcborku w dziale wodno-kanalizacyjnym zanotuje stratę w wysokości około 750 tys. zł, a dalsze funkcjonowanie spółki stanie pod znakiem zapytania. – Aby ta działalność nie przynosiła straty, to mieszkańcy za metr wody powinni płacić o złotówkę więcej, a za metr ścieków dwa złote więcej – mówi burmistrz Waldemar Kuszewski.
ZGK tonie w wodzie, którą sprzedaje

Adam Kubiak

– W 2018 roku powstał tak zwany regulator, czyli Gospodarstwo Państwowe Wody Polskie, który na wniosek spółki zatwierdza taryfy cenowe wody i ścieków i to na trzy lata z góry. W tej chwili jesteśmy w drugim roku obowiązywania zatwierdzonej taryfy. Planowanie kosztów i przychodów w 3-letnim okresie jest trudne, a w obecnej sytuacji ekonomicznej wręcz niemożliwe. Równia pochyła, jeśli chodzi o straty w tym dziale, zaczęła się w 2020 roku. W tym roku zanotowaliśmy stratę w wysokości 100 tysięcy. W roku 2021 150 tysięcy, a w 2023 250 tysięcy złotych. Przewidywana strata w bieżącym roku to około 400 tysięcy na wodzie i około 400 tysięcy na ściekach. Wymienię tylko dwa czynniki, które mają wpływ na tę sytuację. Po pierwsze, cena energii elektrycznej wzrosła o 80 procent. W tej chwili nasz roczny rachunek za prąd to milion złotych. Drugi element to podwyżki najniższego wynagrodzenia, na co oczywiście nie mamy wpływu – mówi Adam Kubiak, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej w Więcborku.
Niestety, ciągle wielu mieszkańców, zwykłych odbiorców wody i dostarczycieli ścieków, jest przekonanych, że ich ceny według własnego widzimisię ustala komunalna spółka lub tak, jak to kiedyś bywało radni. Dlatego ciągle przypominamy, jaki jest mechanizm ustalania tych cen. Prezes Kubiak w swej wypowiedzi już to z grubsza wyjaśnił. ZGK w oparciu o własną kalkulację składa do Wód Polskich wniosek o ich zatwierdzenie. Nie wszystkie wnioski są zatwierdzane. Ponadto  ceny ustalane są na trzy lata do przodu. Konia z rzędem temu, kto przy lawinowo rosnących kosztach i galopującej inflacji przygotuje trafną kalkulację. Kto dwa lata temu, kiedy inflacja była jednocyfrowa, a najniższe wynagrodzenie wynosiło 2.800 zł brutto, mógł przewidzieć co się wydarzy? Rząd podnosi to wynagrodzenie, ale nie interesuje go, to skąd pracodawcy wezmą na to pieniądze. Producent gwoździ podniesie cenę i jakoś sobie poradzi, a co mają zrobić ci, którzy mają ceny zamrożone na 3 lata i nie mogą ich zmienić choćby o grosz? To nie jest tylko problem Więcborka. Tak jest we wszystkich gminach. Na razie komunalne spółki jakoś sobie radzą, pokrywając starty przychodami z innych działalności, oczywiście jeśli takowe prowadzą. W gminie Sośno, gdzie za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków nie odpowiada spółka, ale zakład budżetowy, samorząd co kwartał dokłada ponad 200 tysięcy zł. Z materiałów przygotowanych na Walne Zgromadzenie Wspólników ZGK w Więcborku wynika, że spółka jako całość ubiegły rok zamknęła zyskiem netto w wysokości 110 tys. zł. Przy stracie 250 tys. w dziale wodno-kanalizacyjnym. To znaczy, że na ciepłownictwie, śmieciach i innych łupi  swoich odbiorców ile wlezie, a przecież nie o to chodzi. 
– Brak urealnienia taryf cenowych pogrąża naszą spółkę. W tej chwili jesteśmy na etapie wniosku o skrócenie czasu ich obowiązywania. Z doświadczenia innych gmin wiemy, że jeśli Wody Polskie zgodzą się na podwyżki, to są to podwyżki rzędu kilku groszy. Nas to nie uratuje. Prawdopodobnie pod koniec roku staniemy przed dylematem, co dalej z naszą spółką. Każdy może powiedzieć, że gmina może dołożyć i po kłopocie. Jeśli mamy dołożyć, to pytam z czego mamy zrezygnować? Przecież to i tak są pieniądze podatników. I tak zapłaci mieszkaniec. Dołożenie takiej kwoty jest staje się nierealne. Już w tej chwili dochody bieżące gminy są mniejsze od wydatków bieżących. Nie możemy doprowadzić do tego, aby spółka ogłosiła upadłość. Sytuacja jest bardzo, bardzo zła – mówi burmistrz Kuszewski, który w imieniu mieszkańców gminy stanowi zgromadzenie wspólników ZGK, czyli faktycznie jest jej szefem.