Płocicz
Celował do łani, trafił w byka i przed sąd
Przed Sądem Rejonowym w Tucholi rozpoczął się proces myśliwego z Płocicza oskarżonego o czyny zabronione wynikające z ustawy Prawo łowieckie. Skarb Państwa swoje szkody wycenił na ponad 16 tys. zł. Oskarżony od początku postępowania w tej sprawie przyznaje się do winy.
Sprawa dotyczy polowania indywidualnego, na którym Dawid D. był w dniu 5 października w okolicy Małej Cerkwicy. Wówczas na terenie jego gospodarstwa policja ujawniła dwie nielegalnie pozyskane sztuki zwierzyny łownej. Postępowanie w sprawie myśliwego, który należy do Koła Łowieckiego nr 76 „Dzik” w Sępólnie, prowadziła Państwowa Straż Łowiecka w Bydgoszczy, która ma uprawnienia prokuratorskie. Straż skierowała do Sądu Rejonowego w Tucholi akt oskarżenia, w którym zarzuca Dawidowi D. to, że będąc na polowaniu indywidualnym, pozyskał byka jelenia szlachetnego, mimo że nie miał na tę sztukę zezwolenia, tj. o czyn z art. 52 pkt 6 ustawy Prawo łowieckie. Ponadto oskarżono go o pozyskanie kozła sarny w okresie ochronnym, tj. o czyn z art. 53 pkt 3 tej samej ustawy.
Artykuł 52 pkt 6 ustawy Prawo łowieckie
Kto pozyskuje zwierzynę innego gatunku, innej płci lub w większej liczbie niż przewiduje upoważnienie wydane przez dzierżawcę lub zarządcę obwodu łowieckiego, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do jednego roku.
Artykuł 53 pkt 3 ustawy Prawo łowieckie
Kto pozyskuje zwierzynę w okresie ochronnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.
Poszkodowanym w tej sprawie jest właściciel zwierzyny, czyli zgodnie z polskim prawem Skarb Państwa. Zastrzelonego jelenia wyceniono na 13.746 zł, a kozła sarny na 3.000 zł. Myśliwy już na etapie postępowania przygotowawczego naprawił tę szkodę i wpłacił pieniądze na wskazane konto.
W grudniu ubiegłego roku sprawa trafiła na sądową wokandę. Zapadł wyrok, ale w trybie nakazowym. Wyrok nakazowy to rodzaj wyroku skazującego wydawanego przez sąd na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron, w sprawach o mniejszym ciężarze gatunkowym, gdy wina i okoliczności czynu nie budzą wątpliwości. Zgodnie z przysługującym mu prawem oskarżony poprzez swojego pełnomocnika wniósł sprzeciw do wyroku nakazowego. W takim przypadku ten wyrok uznaje się za niebyły, a sprawa jest rozpatrywana przez sąd w trybie zwykłym, czyli na rozprawie z udziałem stron. Pierwsza i jak się okazało nie ostatnia rozprawa w tej sprawie odbyła się w ubiegłą środę. Na sali sądowej stawił się oskarżony i jego obrońca. Tak jak na etapie postępowania prowadzonego przez PSŁ, tak i przed sądem Dawid D. przyznał się do zarzutów zawartych w akcie oskarżenia, wyraził skruchę i odpowiadał na pytania sądu. Twierdził, że celował do łani, a dopiero później okazało się, że kula trafiła w byka. Natomiast w przypadku kozła sarny mówił, że celował do innego zwierzęcia i doszło do typowego „przestrzału”, czyli sytuacji, w której kula przeszła przez jedno zwierzę i trafiła w kolejne, znajdujące się na linii strzału. W tym miejscu okazało się, że zastrzelone sarny były dwie, ale jedną ukrył przed policjantami. Pytany przez sąd o motywy swojego postępowania nie potrafił ich racjonalnie wytłumaczyć.
– Byłem sam. Na polowaniu są duże emocje. Myśliwym jestem od 5 lat i to była pierwsza taka sytuacja. Chciałem to wszystko powiedzieć zarządowi koła i jakoś wspólnie rozwiązać. Nie zdążyłem, była już u mnie policja. Ja też byłem członkiem zarządu, na którego wybrano mnie jednogłośnie. Byłem wcześniej ostrzegany, że mam uważać, bo trzymam się z takimi ludźmi, co nie trzeba. Zarząd koła od lat toczy wojnę z dwoma myśliwymi, którzy chcą skłócić członków. To są … [w tym miejscu padły dwa nazwiska myśliwych, przyp. redakcji) - mówił oskarżony.
– Myśliwy nie może strzelać do nierozpoznanego celu – przypomniała tę świętą zasadę sędzia Magdalena Kunter-Kwiatkowska.
Sąd nie wzywał na rozprawę świadków. Za zgodą stron ich zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym uznał za ujawnione na rozprawie. Obrońca oskarżonego złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. Takie umorzenie sąd może zastosować w przypadkach, gdy wina i i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości. Czyn nie może być zagrożony karą większą niż 5 lat pozbawienia wolności. Orzekając warunkowe umorzenie postępowania, sąd uznaje winę oskarżonego, ale nie wyznacza kary. Określa za to czas próby. Jeśli w tym czasie oskarżony dopuści się podobnego czynu, musi się liczyć z poważniejszymi konsekwencjami. Dodatkowo obrona wniosła o przeprowadzenie dowodu w postaci wywiadu środowiskowego w miejscu zamieszkania oskarżonego. Ten wniosek został przez sąd przyjęty. W związku z tym sąd wyznaczył termin kolejnej rozprawy na połowę maja.

