stat4u
Gmina Więcbork

Hektary przed sądem, a czynsz z kosmosu

Robert Lida, 25 lipiec 2019, 13:47
Średnia: 0.0 (0 głosów)
W październiku ubiegłego roku na naszych łamach ukazał się artykuł pt. „Kogo wspiera Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa”. To właśnie na dzień przed jego publikacją radny wojewódzki Marek Witkowski zorganizował słynną, najkrótszą w historii powiatu konferencję prasową, na której to on zadawał pytania dziennikarzowi Wiadomości Krajeńskich. Artykuł traktował o kilkunastohektarowej działce rolnej bezpodstawnie odebranej mieszkańcowi Frydrychowa, a która, naszym zdaniem, miała trafić w ręce syna radnego Witkowskiego. No i wyszło na nasze. Dzisiaj dzierżawcą tego gruntu jest młody Witkowski. Sprawa rozwiązania umowy dzierżawy z poprzednim dzierżawcą, dzisiaj, tj. w czwartek, będzie rozpatrywana przez sąd.
Hektary przed sądem, a czynsz z kosmosu

Sporne pole między Witunią a Zakrzewkiem

Pan Andrzej Nowak z Frydrychowa od 2014 r. dzierżawił 11,61 ha gruntu Skarbu Państwa na granicy Wituni i Zakrzewka. Po kilku latach na działce zaczęły pojawiać się kontrole. Ktoś donosił, że dzierżawca gromadzi tam odpady. Według pisemnego oświadczenia dzierżawcy był to humus zdjęty z jego legalnej żwirowni przeznaczony do niwelacji terenu. Kontrolujący pracownicy bydgoskiego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w swoich protokołach nie mieli żadnych uwag do wywiązywania się z umowy dzierżawy. Mimo to na działce pojawiały się kolejne kontrole. Jeden z kontrolujących miał przyznać, że donosy pisze Witkowski. Efekt kontroli był taki, że dotychczasowemu dzierżawcy wypowiedziano umowę w trybie natychmiastowym. Podczas przygotowywania artykułu jeden z mieszkańców Zakrzewka przyznał: – Witkowski tworzy gospodarstwo dla swojego syna. To niedługo nie będzie Zakrzewek tylko Witkowo.
Inny rozmówca stwierdził, że na tej działce widziano samego ministra rolnictwa Krzysztofa Ardanowskiego, który kilka tygodni wcześniej był w Więcborku. Nie jest tajemnicą, że minister to po prostu kolega Marka Witkowskiego. Zresztą podczas spotkania z rolnikami, które odbyło się w sali MGOK, Ardanowski sam przyznał, że prośba Marka Witkowskiego jest dla niego jak rozkaz. Reasumując: pojawiły się podejrzenia o to, że Witkowski, wykorzystując swoje znajomości i partyjną pozycję, próbuje „załatwić” ziemię dla swojego syna. Radny wojewódzki na naszych łamach zaprzeczył tym plotkom i ustosunkował się do całej sprawy. Na tym się jednak nie skończyło.
Na dzień przed ukazaniem się artykułu, nie znając jego treści, Witkowski w siedzibie Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Więcborku zwołał konferencję prasową. Ta okazała się kompletnym niewypałem i trwała dosłownie kilka minut. Tematem konferencji miał być artykuł w WK, który jeszcze się nie ukazał. Dziennikarze takie zachowanie nazywają cenzurą prewencyjną. Radny PiS-u zdążył jednak postraszyć naszą redakcję sądem. Artykuł, w naszej ocenie przygotowany zgodnie ze sztuką i prawem prasowym, został opublikowany i na tym się skończyło.
Tak naprawdę epilog tej historii nastąpił kilka miesięcy później, a właściwie nastąpi. Andrzej Nowak ostatecznie zdał ziemię, którą dzierżawił. W maju tego roku do gminy Więcbork wpłynęło pismo z bydgoskiego oddziału KOWR, z którego wynikało, że działka w Zakrzewku przeznaczona jest do sprzedaży. Miesiąc później w Sekcji Zamiejscowej Oddziału Terenowego KOWR w Kusowie odbył się przetarg, ale na dzierżawę przedmiotowego gruntu. Zainteresowanie było bardzo duże. Pojawiło się 13 zainteresowanych rolników, nie tylko z gminy Więcbork. Przetarg prowadzono na zasadzie „kto da więcej”. Cenę wywoławczą – 50 kwintali pszenicy – podbito ponad dziesięciokrotnie do wysokości ponad 530 kwintali. Zastrzegamy, że nie jest to precyzyjna liczba, ale taką zapamiętali uczestnicy przetargu. Tak czy inaczej, przetarg wygrał… syn Marka Witkowskiego. Nie wykluczone, że pozostali uczestnicy przetargu, widząc, co się dzieje, wsadzili go na przysłowiową minę. – Ten czynsz jest nie do zapłacenia. Jeśli da mi takie pieniądze, to oddam mu całą moją ziemię. Przecież to jest ponad czterdzieści tysięcy rocznie. On chyba sam nie decydował. Cały czas coś pisał na smartfonie – mówi jeden z uczestników przetargu.
Umowę dzierżawy podpisano na 10 lat z opcją rozwiązania w każdej chwili. Tak czy inaczej, jest to czynsz dwukrotnie wyższy od płaconego przez poprzedniego dzierżawcę. To, czy nowy dzierżawca będzie w stanie go opłacać, to jego problem. Podobno w donosach pisanych wcześniej do KOWR-u zarzucano, że płacony przez niego czynsz jest niewspółmierny do pożytków. Podejrzewano go nawet o to, że stoi za nim obcy kapitał. Jeśli tak, to jak odczytać obecną sytuację?
Dlaczego dzisiaj wracamy do tej sprawy? Ano dlatego, że właśnie dzisiaj przed sądem rozpocznie się sprawa z powództwa Andrzeja Nowaka przeciwko Krajowemu Ośrodkowi Wsparcia Rolnictwa o bezpodstawne rozwiązanie umowy. Osoby, które znają się na rzeczy, twierdzą, że powód ma duże szanse na wygraną, której skutkiem będzie powrót do starej umowy.
 

Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
Najwyżej oceniane
Sprawa lip rosnących przy ulicy Dworcowej w Kamieniu wciąż budzi...
Lidze powiatowej nareszcie towarzyszyło słońce. Wprawdzie jeszcze...
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...