stat4u
Wspomnienia

Wychowała pokolenia i zbudowała szkołę – dziś pamiętają o niej tylko nieliczni

Robert Środecki, 23 luty 2012, 12:53
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Była wybitną osobowością cieszącą się ogromnym autorytetem. Pomimo trudnej sytuacji politycznej i materialnej nie rezygnowała ze swoich poglądów i przekonań oraz pasji do pracy na rzecz dzieci i młodzieży. To ona w spartańskich warunkach organizowała niemal od podstaw szkolnictwo w powojennym Sośnie. Marianna Ringwelska na trwałe zapisała się w pamięci kilku pokoleń. Całe życie poświęciła lokalnej społeczności, dlatego postanowiliśmy przypomnieć tę nietuzinkową postać.
Wychowała pokolenia i zbudowała szkołę – dziś pamiętają o niej tylko nieliczni

1956 r. - przed nową szołą w Sośnie. Nauczyciele od góry: Maria Ringwelska, Elżbieta Nowak, Tadeusz Anioł, Barbara Tetzlaf. Od lewej I rząd: Bernadeta Herzberg, Barbara Piszczek, Maria Kosmela, Genowefa Zielińska, ?, Zofia Ciepluch, Kazimierz Buława, ?, ?

Wychowała pokolenia i zbudowała szkołę – dziś pamiętają o niej tylko nieliczni

Maria Ringwelska

Praca od podstaw i trudne początki

Marianna Ringwelska przyszła na świat 14 listopada 1893 roku w Konarzynach w powiecie kościerskim. Kuratorium Pomorskie w Toruniu z dniem 1 października 1920 roku powierzyło jej obowiązki nauczycielki w Publicznej Szkole Powszechnej w Sośnie. To ona po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepodległości zaczęła od podstaw organizować polską szkołę. Nie było to łatwe zadanie, bowiem brakowało wszystkiego. Pracując, uzupełniała wykształcenie. Pełne kwalifikacje pedagogiczne uzyskała dopiero w sierpniu 1927 roku. W okresie międzywojennym była jedynym nauczycielem uczącym okoliczne dzieci. Jednocześnie kierowała świetlicą wiejską, prowadziła kółko teatralne i była sekretarzem miejscowego koła Związku Strzeleckiego. W pięcioklasowej szkole pracowała do wybuchu wojny. W czasie okupacji cudem ocaliła życie. W styczniu 1945 roku Sośno po raz drugi odzyskało niepodległość, jednak podczas działań wojennych budynek szkoły uległ całkowitemu zniszczeniu. Niezłomna Marianna Ringwelska ponownie przystąpiła do odbudowy szkoły. Miejscowe władze przeznaczyły na potrzeby placówki poniemiecki dom pastora, budynek, w którym dzisiaj mieści się plebania. Brakowało wszystkiego: książek, zeszytów i przyborów do pisania. Dla 77 uczniów zgrupowanych w klasach łączonych nie stanowiło to większego problemu. Sytuacja zmieniła się w styczniu 1946 roku, gdy w szkole zatrudniono Cecylię Trawińską – drugą nauczycielkę. Marianna Ringwelska została wówczas mianowana kierownikiem szkoły. Na czele placówki stała do września 1953 roku do momentu przejścia na emeryturę.
W następnym roku w szkole zatrudniono kolejnego nauczyciela - Edmunda Morzyńskiego. Do sześciu oddziałów uczęszczało wówczas 124 uczniów. Po zakończeniu pierwszego półrocza Cecylię Trawińską przeniesiono do szkoły w Śmiłowie. Na jej miejsce do Sośna przybyła Elżbieta Nowak, która jeszcze przed wojną ukończyła seminarium nauczycielskie. Nowa nauczycielka związała się zawodowo z Sośnem na długie lata, bowiem pracowała tam aż do momentu przejścia na rentę. Pani Elżbieta zmarła w kwietniu 2000 roku.
Od roku szkolnego 1947/48 w Sośnie funkcjonowała pełna siedmioklasowa szkoła. Nauka odbywała się nadal w klasach łączonych. Edmunda Morzyńskiego zastąpił Tadeusz Anioł, późniejszy kierownik szkoły. W marcu 1950 doszedł kolejny nauczyciel. Szeregi miejscowych pedagogów zasilił pan Ekwiński. Jest to moment przełomowy, bowiem wraz z jego przyjściem nastąpiła likwidacja uciążliwego nauczania w klasach łączonych. Ważnym wydarzeniem w historii wsi było otwarcie biblioteki szkolnej. Uroczyste przecięcie wstęgi nastąpiło 1 marca 1950. Sielanka nie trwała jednak zbyt długo, bowiem w tym samym roku z powodu przenosin szkoła straciła jednego z nauczycieli. Oznaczało to powrót do łączenia klas. Na szczęście nie na długo. W kolejnym roku szkołę zasiliła Barbara Plisińska, absolwentka Liceum Pedagogicznego we Włocławku. W międzyczasie lokalna społeczność robiła wszystko, aby wznieść nową szkołę. Determinacja i zaangażowanie wielu osób pozwoliły urzeczywistnić marzenia i zbudować gmach.


Niech się mury pną do góry, czyli nowa szkoła na gruzach pałacu

W 1948 roku zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Szkoły. Przyczyna była prozaiczna. W dotychczasowej podstawówce panowały anormalne warunki. Popołudniami pomieszczenia wykorzystywano na potrzeby świetlicy wiejskiej, gdzie organizowano kursy dla dorosłych. W ten sposób starano się zlikwidować analfabetyzm. Przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Szkoły został nadleśniczy Jan Wacław Kamiński, patron głównej ulicy w Sośnie. Jako lokalizację budynku szkolnego wytypowano ruiny po zburzonym dworku niemieckiego barona. Brakowało funduszy na edukację, ale miejscowa ludność wierzyła, że na gruzach starego pałacu powstanie pałac „kultury i nauki polskiej”. Początkowo Okręgowy Zarząd Nieruchomości w Toruniu odmówił przekazania zniszczonej poniemieckiej nieruchomości na cele oświatowe. Po roku w pozyskaniu placu budowy pomogło Prezydium Powiatowej Rady w Sępólnie. W Sośnie rozpoczęło się wielkie odgruzowywanie terenu i oczyszczanie cegieł nadających się do budowy. – Miejscowa ludność samorzutnie opodatkowała się na rzecz budowy w wysokości 25 kg żyta od 1 ha. Pracownicy fizyczni i umysłowi 3% zarobków za okres jednego roku. Rzemieślnicy i wolne zawody od 2 - 10 zł na okres jednego roku. Komitet organizował zabawy. Dochód z nich trafiał na konto funduszu. Ponadto udało się pozyskać dotacje od władz powiatu i województwa – wspomina tamte czasy Zygmunt Szulc, późniejszy dyrektor szkoły.
Z rozbiórki starych murów udało się odzyskać około 125 tys. cegieł. Z lasów państwowych pozyskano 145 m3 drewna, które rolnicy w ramach „szarwarków” zawieźli końmi do tartaku w Więcborku i przywieźli z powrotem w postaci krawędziaków. W miejscowym GS zakupiono pozostałe materiały budowlane, dzięki czemu bez przeszkód można było przystąpić do pracy. W budowę zaangażowali się członkowie komitetu i okoliczna młodzież. Nad całością czuwał Jan Wacław Kamiński. – Komitet na okres roku bierze w uprawę 25 ha ugorów w Sośnie i 12 ha w Płoskowie. Miejscowi rolnicy społecznie wykonują wszelkie prace, a uzyskane fundusze zasilają konto komitetu. Po odgruzowaniu terenu prace budowlane przejmuje Spółdzielnia Budownictwa Wiejskiego w Więcborku. Duże wsparcie komitet otrzymał ze strony Referatu Planowania i Inwestycji Wydziału Oświaty w Sępólnie – wspomina Zygmunt Szulc.


Przecięcie wstęgi i pierwsi absolwenci

1 września 1952 roku w nowym budynku odbyła się uroczysta inauguracja nowego roku szkolnego. Obiekt był wyposażony w nowy sprzęt, pomoce dydaktyczne oraz gabinet fizyczno chemiczny. Marzenia mieszkańców stały się rzeczywistością. Pierwszymi absolwentami, którzy opuścili mury szkoły byli: Alina Balcerzak, Regina Białkowska, Lech Borowicz, Halina Burak, Łucja Frosina, Jerzy Hajdul, Halina Herzberg, Aleksandra Konieczka, Anna Kuczkowska, Stanisław Krukowski, Barbara Madej, Wojciech Nowak, Julian Piątkowski, Aleksander Rosowski, Jerzy Sikorski, Marta Siewert, Teresa Spałkowska, Edwin Zieliński i Zygmunt Szulc, późniejszy dyrektor szkoły.
Marianna Ringwelska, osoba wielce zasłużona dla miejscowej oświaty stała na czele nowej szkoły tylko rok. W 1953 roku osiągnęła wiek emerytalny i przeszła na zasłużony odpoczynek. Obowiązki kierownika szkoły przekazała Tadeuszowi Aniołowi. Niezłomna kobieta nie mogła żyć bez oświaty, dlatego całkowicie nie zrezygnowała z pracy. W szkole pracowała na pół etatu aż do sierpnia 1969 roku. Miała wówczas 76 lat. Pani Marianna do końca życia była związana z ukochanym Sośnem. Zmarła 3 lata później, 13 września 1972 roku. Spoczywa na cmentarzu w Sośnie. Na jej grobie nieustannie palą się znicze, a byli uczniowie składają wiązanki.


Wybitna i zasłużona

– Była to osoba samotna, która interesowała się sytuacją w rodzinach wielodzietnych, pomagała materialnie i służyła wszelką pomocą. Dzięki jej ogromnemu zaangażowaniu liczna grupa jej uczniów ukończyła studia wyższe. Cieszyła się ogromnym autorytetem wśród miejscowej ludności – wspomina Zygmunt Szulc, który reprezentuje grono uczniów i wychowanków Marianny Ringwelskiej. Podobnie jak jego koledzy i koleżanki ze szkolnej ławy uważa, że jest to osoba, której należy się szacunek i uznanie. Sugeruje nawet wpisanie jej do ,,Księgi zasłużonych powiatu sępoleńskiego” i ufundowanie tablicy upamiętniającej tę wybitną postać. Nie jest to wykluczone.

 

 

 

Artykuł wyświetlono 604 razy
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
5 października 2013 r. w Gdańsku zmarł Henryk Napieralski, gorący...
Radny powiatowy Edward Węglewski z Kamienia proponuje nieodpłatne...
Aby jeszcze bardziej upodlić, wsadzili wszystkich do bydlęcego...
Najwyżej oceniane
W Sitnie, znacznie odległym od stolicy gminy, odbyły się tegoroczne...
5 października 2013 r. w Gdańsku zmarł Henryk Napieralski, gorący...
Była bardzo pracowita i kochała pomagać innym. Swoją dobrocią,...