stat4u
Płocicz

Jak inspekcja weterynaryjna zapobiegła katastrofie budowlanej

Robert Lida, 19 wrzesień 2019, 10:47
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Inspektorzy Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Sępólnie wybrali się na kontrolę do gospodarstwa na terenie Płocicza. Nie weszli jednak do chlewni, w której znajdowało się 36 świń, ze względu na ugięty ponad miarę strop. Po prostu bali się o swoje życie. Wezwany na miejsce przedstawiciel bratniej inspekcji, tej od budownictwa, natychmiast zakazał użytkowania obiektu oraz wchodzenia ludzi do środka. Jak ewakuować zwierzęta bez możliwości wejścia do środka? To już było zmartwienie strażaków. Sytuacja była na tyle poważna, że na miejsce przyjechali specjaliści od katastrof budowalnych Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu.
Jak inspekcja weterynaryjna zapobiegła katastrofie budowlanej

Strzałka pokazuje ugięcie metalowych słupów

Jak inspekcja weterynaryjna zapobiegła katastrofie budowlanej

Strażacy ewaluowali trzodę z zagrożonej chlewni

Do tego nietypowego zdarzenia doszło w ubiegłą środę. Panie z inspekcji weterynaryjnej chciały przebadać stado świń. Były to maciory, prosiaki i tuczniki, w sumie 36 sztuk. Już w drzwiach do obiektu inwentarskiego zauważyły coś niepokojącego. Podciągi pod betonowym stropem wykonane ze stalowych dwuteowników były ugięte o co najmniej kilkadziesiąt centymetrów. Podciągi były podparte także stalowymi słupami. Na zdjęciu powyżej widać, jak wygięły się pod ciężarem stropu. Widok jest nieprawdopodobny. Jak potężna siła musi działać na stalowe elementy, aby je tak odkształcić?
Na miejsce wezwano nadzór budowlany.
– Natychmiast wydałem ustny zakaz użytkowania obiektu. Poleciłem również, aby odciążyć strop poprzez usunięcie zgromadzonego na strychu zboża. Zabroniłem również wchodzenia do środka ludzi. To byłoby zbyt niebezpieczne. W tej sprawie wszczęte zostało odpowiednie postępowanie. Na początek właściciel będzie musiał wykonać ekspertyzę budowlaną obiektu. Moim zdaniem, to potężne ugięcie stropu nie powstało w sposób gwałtowny. Działo się to przez wiele lat – mówi Dariusz Kędziora, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Sępólnie, przyznając, że strop w każdej chwili mógł runąć.
Jak wyprowadzić zwierzęta z zagrożonego katastrofą budynku, kiedy nie można wejść do środka? Tutaj pomysłowością wykazali się strażacy.
– Na miejsce wezwano nas o godzinie 14.40. Zadysponowano strażaków z komendy powiatowej oraz ochotników z Kamienia i Płocicza. Naszym zadaniem była ewakuacja zwierząt z zagrożonego budynku. Przy pomocy długich bosaków udało nam się otworzyć kojce, w których się znajdowały. Zwierzęta powoli, przy naszej małej pomocy wychodziły na zewnątrz. Właściciel zorganizował dla nich miejsce w innym budynku. Akcja trwała aż do godziny 21.00 – mówi st. kpt. Robert Liss, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Sępólnie.
Na miejscu zdarzenia pojawili się również oficerowie, specjaliści od katastrof budowlanych Komendy Wojewódzkiej PSP w Toruniu.
Chlewnia, w której niebezpiecznie ugiął się strop, została wybudowana w latach 80. ubiegłego wieku. Wydawałoby się, że jest to solidny, murowany obiekt. Czy popełniono błąd konstrukcyjny, czy w sztuce budowlanej, czy na strychu przechowywano zbyt dużo zboża? Na zewnątrz budynku widać wyraźne pęknięcia ścian. Odkształciła się również konstrukcja dachu. Wygląda to tak, jakby dach zapadał się do środka. Finał tej historii prędzej czy później mógł być tragiczny nie tylko dla zwierząt, ale przede wszystkim dla obsługujących ludzi. Paniom z inspekcji weterynaryjnej trzeba bić brawo za to, że zachowały się profesjonalnie i nie zignorowały zagrożenia.
Najprawdopodobniej właściciel gospodarstwa będzie musiał rozebrać część budynku. Naszym zdaniem, należałoby go zachować jako materiał poglądowy dla studentów wydziałów budownictwa, który pokazuje, jak ogromne siły działają na konstrukcje budynków.
(Li)bliczności, śpiewały wspólnie z nią i zachęcały do wspólnej zabawy. Trzeba przyznać, że potrafiły ją poruszyć i to dosłownie, a że była to publiczność dosyć zaawansowana wiekiem, to każdy ruch jest wskazany.
Dużo działo się na scenie, ale również na stołach. Jak biesiada, to biesiada. Organizatorzy przygotowali kilka tradycyjnych potraw i wypieków. Starczyło dla wszystkich. Dla bardziej aktywnych animatorzy ze stowarzyszenia Dorośli – Dzieciom przygotowali konkursy sprawnościowe. Dzieci mogły do woli korzystać z tak zwanych „dmuchańców”. Biesiadę zakończyła dyskoteka pod chmurką. 

Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Sprawa lip rosnących przy ulicy Dworcowej w Kamieniu wciąż budzi...
Lidze powiatowej nareszcie towarzyszyło słońce. Wprawdzie jeszcze...
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...