stat4u
Sępólno

O co chodzi radnemy Dolnemu?

Robert Lida, 26 marzec 2020, 09:52
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Antoni Dolny, jedna z najbardziej wyrazistych i kontrowersyjnych postaci w sępoleńskiej radzie miejskiej. Jednocześnie chyba najbardziej znienawidzony przez rządzący układ. Antoni Dolny misję radnego postrzega zupełnie inaczej niż jego rozdyskutowani koledzy. Jak trzeba, zakasuje rękawy, bierze do rąk łopatę i pracuje na rzecz środowiska, które go wybrało. W ostatnich dniach można go znaleźć w Skarpie, gdzie metr po metrze odtwarza niszczone przez lata odwodnienie osiedla. Z Antonim Dolnym rozmawia Robert Lida.
O co chodzi radnemy Dolnemu?

Antoni Dolny nie politykuje. Bierze do ręki łopatę i pracuje na rzecz mieszkańców

-  Mieszkańcy obserwujący samorządowe życie gminy pytają, o co temu Dolnemu chodzi? Ciągle mu się coś nie podoba. Ciągle coś krytykuje.
– To mieszkańcy zdecydowali, że w 2010 roku zostałem radnym. To mieszkańcy zwrócili się do mnie, abym w ich imieniu wystartował w wyborach. Po długim namyśle i konsultacji z rodziną zgodziłem się. Kiedy już zostałem radnym, zaciągnąłem opinii u mieszkańców na temat ich bolączek i problemów. Zwracano mi uwagę, że na wsi jest bardzo mało gminnych inwestycji. Burmistrz tłumaczył mi, że gminę zastał zadłużoną i gdy dług zostanie spłacony, to będą większe pieniądze na inwestycje na wsi. Faktycznie ten dług był i w tamtej kadencji znacząco zmalał. W kadencji 2014 – 2018 opracowaliśmy duży plan budowy dróg gminnych. Uznaliśmy, że czas na drogi. Plan dla miasta opracowała komisja gospodarki komunalnej, a dla terenów wiejskich komisja rolnictwa. Okazało się, że ten plan nie był realizowany zgodnie z przyjętym harmonogramem. W mieście zrealizowano sto procent inwestycji, a na wsi pięćdziesiąt. Jako reprezentant wsi nie mogłem się temu bezczynnie przypatrywać. Drugą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę, było nierzetelne przekazywanie informacji społeczeństwu na zebraniach wiejskich. Niby wszystko było dobrze, a w rzeczywistości tak nie było. Niejednokrotnie przekłamywano informacje. Podam prosty przykład. Nie można mówić, że droga kosztowała gminę milion, jeśli osiemdziesiąt procent to było dofinansowanie z zewnątrz. Ta droga budżet gminy kosztowała dwieście tysięcy. Mieszkańcy zaczęli się dopytywać jak to w końcu jest. Tutaj mówią tak, a tam inaczej. Na zebraniach wiejskich zacząłem na to głośno zwracać uwagę. Opinia społeczna powinna być uczciwie informowana. W przeciwnym razie może dochodzić do niepotrzebnych konfliktów społecznych. Burmistrz niejednokrotnie przekonywał mnie, że żadnych konfliktów nie ma. Ja na co dzień przebywam wśród zwykłych ludzi i rozmawiam z nimi. Burmistrz na co dzień funkcjonuje w zupełnie innym świecie. W oderwaniu od rzeczywistości. Przecież on obraca się w swoim towarzystwie, a to nie są rolnicy. Nie oszukujmy się.
- To co mówią ci zwykli ludzie?
– Oni są bardzo negatywnie nastawieni do inwestycji w Sępólnie. Mieliśmy budżet zrównoważony i nagle pojawił się gigantyczny deficyt, trzeba zaciągnąć dług. Pieniądze z tego długu trafią do miasta, a spłacać będą wszyscy, ci ze wsi też. Jak tu nie mówić o dzieleniu mieszkańców?
- No tak, ale mieszkańców wsi w gminie jest mniej, a poza tym oni także korzystają z dobrodziejstw, które są w mieście.
– To jest prawda, dlatego braliśmy to pod uwagę, tworząc nasze plany. Była proporcja jeden do trzech. Dwie części inwestycyjnego tortu na miasto i jedna na wieś. Tłumaczyłem mieszkańcom, że my też korzystamy z tego, co jest w mieście. Na koniec 2019 roku przyjęliśmy budżet zrównoważony i nagle wybuchła bomba – idziemy w długi.
- Rozumiem, że chodzi głównie o jedną inwestycję?
– Tak, zgadza się. Wnioskowałem, aby tę inwestycję wstrzymać na trzy lata i w zamian co roku wybudować jedną salę gimnastyczną przy szkołach wiejskich.
- Co mieszkańcy wsi mówią na temat słynnej rewitalizacji?
– Zdania są podzielone. Jednak większość osób wypowiada się negatywnie. Ja mam też duże wątpliwości. To będzie dużo betonu i nic więcej. Wydaje mi się, że to będzie mało przyjazne dla mieszkańców. To nie ta koncepcja. Nie wiemy, co pokaże przetarg. Może to będzie siedem milionów, a może jedenaście? Jeśli dofinansowanie wynosi tylko około trzech milionów, to trzeba będzie zaciągnąć kredyt. No i powoli będziemy się zbliżać do tych dwudziestu milionów, o których mówiłem. Dodatkowo gmina na swój koszt musi wykonać infrastrukturę podziemną. Nie wiadomo, ile to będzie kosztowało. To będą kolejne miliony.
- Jak Pan skomentuje zachowanie radnego, który podczas sesji wstał i powiedział, że nie potrafi Pan czytać budżetu?
– Ja się opieram na dokumentach. Uważam, że to była złośliwość z jego strony. Radny, który jest aktywny, przez tego pana jest postrzegany negatywnie. Z tego wynika, że lepiej się nie wychylać.
- Przewodniczącego Lesinskiego to chyba Pan nie lubi? Ciągle zamyka Panu usta.
– Od początku byłem negatywnie nastawiony do tej kandydatury na przewodniczącego. Pana Lesinskiego znam od wielu lat i znam jego charakter. On się na to stanowisko nie nadaje. Jak by miał honor, to sam odszedłby z tej rady.
- Siedząc na tym samym miejscu radny Grzeca powiedział, że gminą nie rządzi rada miejska tylko „Przymierze”.
– Zgadzam się z tym. Kiedy spotykaliśmy się po wyborach i przyszło dziesięciu nowych radnych, to myślałem, że będą wspólne ustalenia. Okazało się, że nie. Jedyne spotkanie odbyło się na ulicy Jeziornej. Burmistrz podał panu radnemu Tomasowi teczkę, a ten odczytał kto jaką funkcję będzie pełnił w radzie. Na tym się skończyło nasze spotkanie. Nie mieliśmy nic do powiedzenia. Wszystko było przygotowane w teczce. Prawdziwe ustalenia zapadły w „Słonecznej” na spotkaniu „Przymierza”.
- Do końca kadencji jeszcze daleko. Zamierza Pan odpuścić?
– Nie zmienię swojego stanowiska. To jest dla dobra mojego środowiska. To ono powierzyło mi mandat radnego. Ja muszę swój mandat z godnością wypełnić do samego końca.
- Czy to prawda, że swoją dietę przekazuje Pan na cele społeczne?
– Kiedy miałem trochę większe dochody, to przekazywałem. Tak było praktycznie przez dwie kadencje. W tej chwili mam mniejsze dochody i dlatego wykonuję więcej prac społecznych na rzecz mieszkańców. Aktualnie zajmuję się przywracaniem do normalności odwodnienia Skarpy.
- Dziękuję za rozmowę.
 

Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Sprawa lip rosnących przy ulicy Dworcowej w Kamieniu wciąż budzi...
Lidze powiatowej nareszcie towarzyszyło słońce. Wprawdzie jeszcze...
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...