stat4u
Sępólno

Paweł Kalinowski - duma rodziny

Robert Lida, 27 czerwiec 2019, 10:52
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Niecodzienna uroczystość miała miejsce w sobotę na terenie Szkoły Podstawowej nr 1 w Sępólnie. Odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą wieloletniemu kierownikowi tej szkoły i znamienitemu mieszkańcowi Sępólna – Pawłowi Kalinowskiemu. Uroczystość odbyła się w ramach zjazdu rodziny Jasnochów.
Paweł Kalinowski - duma rodziny

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy

Paweł Kalinowski - duma rodziny

Alicja Pożywio (z lewej) kiedyś współpracowała z naszą redakcją

– Spotykamy się regularnie co dwa, trzy lata. Każdy zjazd ma motyw przewodni. Moim marzeniem było to, aby jeden ze zjazdów poświęcić naszemu znakomitemu przodkowi Pawłowi Kalinowskiemu. Nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Pomogła mi biblioteka publiczna, która dysponuje wieloma materiałami na temat naszego dziadka – mówiła Grażyna Milachowska, wnuczka Pawła Kalinowskiego, znana mieszkańcom Sępólna również jako prezes Stowarzyszenia Duże Różowe Słońce.
Sylwetkę Pawła Kalinowskiego przedstawiliśmy tydzień temu w artykule Łukasza Jakubowskiego. Przypomnimy tylko, że w latach 1928 – 1948 (z przerwą na działania wojenne) był kierownikiem Szkoły Powszechnej w Sępólnie, mieszczącej się w obecnej Szkole Podstawowej numer 1. Formalnie był kierownikiem, ale wszyscy mówili na niego „rektor”. W tym czasie Paweł Kalinowski pisał kronikę szkolną, która stała się też kroniką miasta. To dzięki niej tak dobrze znamy historię Sępólna z tamtych lat. To on był inicjatorem budowy pomnika Chrystusa Króla i Domu Katolickiego. Przede wszystkim był jednak pedagogiem i wychowawcą. Wśród licznych odznaczeń, którymi go uhonorowano, jest też Złoty Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice nadany przez Papieża Piusa XII. Jest to najwyższe papieskie odznaczenie, bardzo rzadko przyznawane osobom świeckim.
Sylwetkę Pawła Kalinowskiego przybliżyła uczestnikom zjazdu jego wnuczka, mieszkająca obecnie w Stanach Zjednoczonych Alicja Pożywio – Paweł Kalinowski jest dla naszej rodziny legendą przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Jest też naszą dumą i jednocześnie tajemnicą – mówiła.
– Paweł Kalinowski był bardzo wymagającym nauczycielem, ale jednocześnie był sprawiedliwy w swoich ocenach. Mówiliśmy na niego rektor – wspominała Genowefa Morek, jedna z trzech żyjących uczennic przedwojennej klasy siódmej, której wychowawcą był Paweł Kalinowski.
W imieniu władz miasta uczestników zjazdu przywitał burmistrz Waldemar Stupałkowski oraz chór Uniwersytetu Trzeciego Wieku, który zaśpiewał Hymn Krajny oraz ,,Balladę o Sępolence”. Uroczystości towarzyszyła wystawa dokumentów związanych z Pawłem Kalinowskim, które znajdują się w zasobach biblioteki publicznej. Wystawa z przybyciem kolejnych „zjazdowiczów” powiększała się. Każdy dokładał przywiezione przez siebie pamiątki. Wśród nich był egzemplarz pozbawionego okładki Pisma Świętego, które Paweł Kalinowski miał ze sobą podczas rocznego pobytu w nazistowskim obozie pod Berlinem. Ta pamiątka stanowi w tej chwili rodzinną ikonę. Opiekuje się nią wnuk rektora, ks. doktor Jan Kalinowski, proboszcz parafii Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Wąbrzeźnie.
Kulminacyjnym punktem dwudniowego zjazdu było odsłonięcie tablicy ufundowanej przez rodzinę, poświęconej Pawłowi Kalinowskiemu. Tablica została umieszczona w hallu przy głównym wejściu do budynku szkoły. Oprócz podstawowych informacji o wieloletnim kierowniku szkoły znalazł się na niej cytat – ostatnie zdanie z kroniki, którą przez lata prowadził. Tablicę odsłoniła seniorka rodziny Urszula Łaznowska oraz pra-pra-pra-wnukowie Pawła Kalinowskiego: Bartek Bór, Karol Brzeziński i Olek Zaremba. Tablicę poświęcił proboszcz sępoleńskiej parafii ks. prałat Henryk Lesner.
Po tej uroczystości rodzina spotkała się w kościele parafialnym na mszy świętej, której przewodniczył ks. doktor Jan Kalinowski. Następnie udała się na cmentarz parafialny, gdzie nad grobami bliskich odbył się apel pamięci i rodzinne wypominki.
Jest w tej famili jakaś ogromna siła. Siła tradycji i rodzinnych więzi. Tak zgranej rodziny i tak przygotowanego zjazdu jeszcze nie widzieliśmy. Rodzina Jasnochów ma własny hymn, własną kapitułę i własnego kapelana. Jej członkowie rodzinne pamiątki przechowują jak najcenniejsze skarby. Co najważniejsze, odczuwają potrzebę bycia razem, a w dzisiejszych czasach wcale nie jest to takie oczywiste.   

Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Sprawa lip rosnących przy ulicy Dworcowej w Kamieniu wciąż budzi...
Lidze powiatowej nareszcie towarzyszyło słońce. Wprawdzie jeszcze...
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...