01:23 25-01-2015

W minioną niedzielę otrzymaliśmy informację telefoniczną od jednego z działkowiczów Rodzinnych Ogródków Działkowych „Zacisze” – Proszę przyjechać na „Zacisze” i zobaczyć, co się stało z moją działką. To jest po prostu kpina, do kaloszy wlewa mi się woda, a cały mój ogródek stanął pod wodą. Jak co roku pozapychane studzienki nie odprowadzają wody, a urzędnicy umywają ręce – mówił zdenerwowany działkowicz.

Komentarze do artykułu "Tradycyjna powódź na „Zaciszu”".

Odpowiedz