– We Włościborzu jest pan, który dla wsi robi bardzo wiele, ale jakoś nikt o nim nie mówi. W zimie sam i z nieprzymuszonej woli posprzątał cmentarz ewangelicki za kościołem. Wyciął krzaki, które go zarastały od wielu lat. Kosztowało to wiele pracy i czasu, nikt mu za to nie zapłacił. Mówię nie tylko w imieniu swoim, ale innych mieszkańców Włościborza – to głos jednego z mieszkańców tej wsi. Poszliśmy tropem tego sygnału.
Robert Lida
