Felieton Radka Skórczewskiego

Atomowe fikołki Niemców

Radek Skórczewski, 19 marzec 2026, 11:13
Średnia: 0.0 (0 głosów)
W zeszły wtorek, otwierając paryski szczyt Nuclear Energy Summit 2026, Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej powiedziała: – Odwrócenie się Europy od niezawodnego, niedrogiego źródła energii elektrycznej o niskiej emisji było strategicznym błędem. Ale czemu nagle mówi co innego, niż dotychczas? Udaru dostała? Schizofrenia? Skąd nagle taki fikołek w podejściu do energii atomowej?
Atomowe fikołki Niemców

Rolls-Royce Small Modular Reactor (SMR) – pierwsza krajowa technologia jądrowa w Wielkiej Brytanii

Jeszcze 15 lat temu jako minister pracy w rządzie Angeli Merkel z zaangażowaniem wspierała przeforsowanie w CDU decyzji, iż Niemcy do końca 2022 r. wygaszą u siebie wszystkie reaktory jądrowe. Następnie, stojąc na czele Komisji Europejskiej, mocno utrudniała starania Polski i Francji, by energię jądrową dopisać do tzw. Zielonej Taksonomii Unii. A bez tego inwestycje w nowe elektrownie atomowe nie mogły liczyć na preferencyjne kredyty, ani też na wsparcie z unijnych funduszy. Nagle Urszula von der Leyen zdecydowała się w Paryżu na coś, co można porównać z udaniem się cesarza Henryka IV do Cannossy, by tam błagać o przebaczenie za polityczne błędy. Przy czym pani przewodnicząca KE nie błagała, nie przepraszała, tylko ogłosiła, iż energia jądrowa jest dostępna 24 godziny na dobę, zapewniając energię elektryczną przez cały rok. Europa jest pionierem w dziedzinie technologii jądrowej. I może znów przewodzić.
Zwrot o 180 stopni Urszuli von der Leyen nie powinien dziwić. Uderzenie na Iran, jakie rozpoczął Donald Trump, pogłębia kryzysowe trendy w energetyce, dotykające Europę, a szczególnie Niemcy. 
Dostęp do energii na Starym Kontynencie jest najdroższy na świecie, dużo taniej kosztuje energia w Chinach czy też w USA, a jeśli ceny gazu i ropy pozostaną bardzo wysokie, wówczas będzie drożej. Napełnienie zbiorników z gazem w niektórych landach spadło poniżej 20%. 
Najmocniej ten stan rzeczy odczuwa obecnie gospodarka naszego zachodniego sąsiada. W Bild ukazał się artykuł o czarnym tygodniu dla niemieckiej gospodarki, zwłaszcza dla branży samochodowej. W opublikowanych wynikach finansowych za zeszły rok takich firm jak VW, Mercedes, Porsche zyski zanurkowały niczym lot sztukasa. Porsche zanotowało 95% spadu zysku. Rynek sprzedaży aut w Chinach się załamał. Tylko w 2025 r. w przemyśle utracono 135 000 miejsc pracy. W tym roku aż 150 000 miejsc pracy może zniknąć, ostrzega stowarzyszenie Gesamtmetall. Sztywna Urszula von, jako przewodnicząca Komisji Europejskiej wiele już razy demonstrowała, iż gra w jednej drużynie z kanclerzem Friedrichem Merzem. Ten od dawna podkreśla, iż rezygnacja przez Niemcy z energetyki jądrowej była wielkim błędem. Również zaraz po paryskim wystąpieniu von der Leyen wsparł ją.
– Nie zaskoczy państwa, gdy powiem, że osobiście podzielam ocenę pani von der Leyen – oznajmił dziennikarzom. Po czym zadeklarował: – Nie ma jednak z tego żadnych konsekwencji dla Niemiec, ponieważ niemieckie rządy federalne wcześniej zdecydowały o odejściu od energetyki jądrowej. Ta decyzja jest nieodwracalna. Żałuję tego, ale tak właśnie jest. 
Tak demonstracyjna rezygnacja, bynajmniej nie oznacza, iż reaktory nigdy już do Niemiec nie powrócą. Likwidacja energetyki jądrowej była jednym z głównych punktów w programach partii Zielonych i SPD. Angela Merkel, przez dużą część moich pacjentów nazywana „diese blöde Kuh” - „ta głupia krowa”, dopisała go do programu swojej partii CDU/CSU. Optowały za tym potężne ruchy ekologiczne z Greenpeace na czele oraz media. Badania dla stacji ARD-DeutschlandTrend przeprowadzane 10 lat temu pokazywały, że ponad 70 proc. Niemców popierało odejście ich państwa od energii jądrowej. Ba! Bardzo liczni domagali się, aby całą rzecz przyspieszyć. Tak ogłupiano społeczeństwo, mamiąc je wizją taniej zielonej energii. Trzy ostatnie elektrownie zamknięto ostatecznie 15 kwietnia 2023 r. Jeszcze w 2022 roku była możliwość uruchomienia elektrowni, ale raport poprzedni rząd, w którym dużą rolę grali tzw. Zieloni”, utajnił. A teraz jest za późno. Demontaż elektrowni atomowej to nie jest pestka. Zawarto długoterminowe umowy na prace rozbiórkowe, ich złamanie będzie się wiązało z olbrzymimi odszkodowaniami.
Obecnie, wedle niemieckich mediów, proces demontażu jest już tak daleko posunięty, iż żadnego z reaktorów jądrowych w RFN nie da się przywrócić do życia. Berlin odciął sobie możliwość powrotu do przeszłości. Ale jednocześnie dostrzegł, że, wbrew nadziejom, OZE nie posiadają zbawczych mocy i są technologiami, które nie funkcjonują dobrze bez wsparcia ze strony klasycznych elektrowni. Energię z OZE trudno magazynować i nie stabilizuje ona sieci energetycznej. Co gorsza, w RFN systematycznie spada produkcja energii elektrycznej i jest o 22 proc. niższa niż w 2018 r.
Aż 11,2 terawatogodzin (TWh) musiano zakupić w 2025 r. od Francji, produkującej z naddatkiem prądu za sprawą swych reaktorów jądrowych. A prezydent Francji zamierza budować kolejne reaktory atomowe. I takowe mogą za kilka lat wrócić do Niemiec, acz pod postacią modułowych jednostek, nazywanych SMR-ami (Small Modular Reactors). 
Gdy przewodnicząca Komisji Europejskiej występowała na paryskim forum, w Parlamencie Europejskim komisarz ds. energii Dan Jorgensen zaprezentował pakiet propozycji, mających obniżyć rachunki za prąd w całej Unii. Jednym z kluczowych elementów planu jest wspieranie rozwoju modułowych reaktorów oraz zachęty do inwestowania w nie.
 
Do niedawna Paryż i Warszawa musiały walczyć z Berlinem, by zdjąć w UE z energetyki jądrowej status wyklętej. Teraz Niemcy ogłaszają, że błądzili, a Unia wesprze inwestycje w reaktory. Czyli dopiero kiedy Niemcy stwierdzili, iż błądzili, „Unia” zmieni zdanie. To daje Polsce szansę, by nie tylko przetrwać widniejące już na horyzoncie kryzysy energetyczne, ale wręcz na nich skorzystać. Polsce rozwijany jest jeden projekt modułowego reaktora jądrowego w Narodowym Centrum Badań Jądrowych oraz inwestycja w SMR BWRX-300 przez spółkę OSGE.
Bruksela nagle? (bo Niemcom się odwidziało!) obiecuje likwidację wszelkich barier biurokratycznych oraz fundusze dla start-upów konstruujących SMR-y - na początek skromne 200 mln euro. Jednak wedle komisarza Jorgensena moc małych reaktorów, jakie zostaną zainstalowane w Unii, przekroczy 53 GW przed rokiem 2050 (łączna moc wszystkich polskich elektrowni to obecnie ok. 75 GW).
Jeśli zatem Niemcy zostaną otoczone siecią SMR-ów w sąsiadujących z nimi krajach, to nieuchronnie, pojawią się one i w RFN. Kanclerz Merz nie posiadał wystarczającej siły politycznej, aby przełamać weto SPD oraz Zielonych wobec budowy klasycznych elektrowni jądrowych. Znalazł zatem sposób, jak go obejść. Tymczasem jego sojusz z von der Leyen otwiera nowe możliwości dla Polski. Do niedawna czarny scenariusz dla Polski zakładał, że w szczytowych momentach zapotrzebowania na prąd może brakować w sieci ok 1 GW mocy. Już obecnie posiłkujemy się energią ze Szwecji przesyłaną podmorskim kablem. 
Jednak wedle wyliczeń zaprezentowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) na początku marca 2026 r. owa luka może wynieść za pięć lat cztery gigawaty i systematycznie rosnąć. Tak aby w 2035 r. przekroczyć 11 GW i to pomimo gigantycznych inwestycji w OZE.
 
Brakujący w systemie prąd trzeba kupować od zagranicznych producentów. Pod warunkiem, że oni go wyprodukują. Zważywszy w jakiej formie są obecnie Niemcy, może okazać się to po prostu niemożliwe.
Wówczas pozostaje coś, co w krajach anglosaskich nazywa się poetycko: „wirującym blackoutem”, a w PRL-u było prozaicznym „dwudziestym stopniem zasilania”. Czyli rotacyjne odcinanie od prądu kolejnych obszarów kraju na kilka godzin. Tak aby system energetyczny nie został przeciążony.
Bez nowych elektrowni konwencjonalnych nie da się uciec przed tym katastrofalnym scenariuszem. Na dokładkę większość bardzo już starych bloków energetycznych, opalanych węglem kamiennym lub brunatnym, nie będzie się wkrótce nadawało do dalszej eksploatacji.
Buduje się nowe bloki gazowe, lecz kolejny kryzys w Zatoce Perskiej dobrze obrazuje, na ile są pewne ceny gazu w przyszłości i jego dostępność. Magazyny energii są nadal drogie, a ich potencjalna pojemność zbyt mała jak na potrzeby kraju wielkości Polski.
Pierwszy reaktor w budowanej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo na Pomorzu ma zacząć dostarczać prąd do sieci w roku 2036. Nikt nie zaryzykuje dania głowy, czy ów termin będzie dotrzymany. Aczkolwiek obecnie Unia (pani von der Leyen) nie będzie może rzucała kłód pod nogi
 
Zapowiada się więc, że za kilka lat Polacy będą otrzymywać drakońskie rachunki za energię elektryczną, siedząc w domach po ciemku. Nic dziwnego, że w takich okolicznościach pojawiają się postulaty powrotu do węgla.
Tyle tylko, że aby to zadziałało, musiano by od podstaw zbudować nowe elektrownie oraz kopalnie, ponieważ stare do cna wyeksploatowano. Koszt jednej elektrowni węglowej o mocy 2 GW budowanej obecnie w Chinach - wedle agencji „Reuters” - to ok. 1,10 miliarda dolarów. Kopalnia węgla kamiennego - to ok. 600-800 mln USD.
 
Polska zapewne znalazłaby 30-40 mld złotych na takie inwestycje. Mogłaby też wejść w spór z Brukselą i wbrew całemu systemowi Zielonego Ładu spróbować dopiąć swego. Ale też może skorzystać z otwierającego się okna możliwości i zainwestować w zupełnie nową gałąź gospodarki. Korzystając z tego, iż klątwa Ursuli von nałożona w UE na energetykę jądrową została właśnie cofnięta.
Agencja Energii Jądrowej (NEA) uruchomiła niedawno cyfrową mapę. Pozwala ona na bieżąco śledzić rozwój projektów modułowych reaktorów na całym świecie. System śledzi obecnie 129 projektów. Aż 28 z nich znajduje się w USA. Tyle modeli SMR-ów jest tam obecnie w różnych fazach rozwojowych, poczynając od studyjnej aż po budowę pierwszego egzemplarza.
Drugie miejsce zajmuje Francja - 10 typów SMR-ów w projektowaniu. Trzecia Japonia - sześć typów. W tej klasyfikacji pod koniec stawki odnaleźć można też i Polskę z jednym projektem modułowego reaktora. Jest nim wysokotemperaturowa HTGR-POLA, zaprojektowana w Narodowym Centrum Badań Jądrowych. Ale to tylko teoretyczna koncepcja, bo nikt w NCBJ ani w rządzie nie wie, co dalej z tym kłopotem począć. Bo brak bowiem środków i chęci na przejście do etapu budowy prototypu. Typowe dla naszych decydentów. 
Jest też w Polsce jeden inwestor. Mianowicie spółka OSGE - powołana przez Orlen i Synthos Green Energy (SGE). Planuje ona postawić do 2035 r. we Włocławku modułowy reaktor BWRX-300, zaprojektowany przez japońsko-amerykański koncern GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Jeśli wszystko będzie szło dobrze, OSGE chce budować w Polsce kolejne SMR-y. I dziś to na tyle.
Ale „okno możliwości” zaczęło się otwierać dla Polski dopiero w tym tygodniu. Spójrzmy na następującą zależność. Z racji wygaszania przez ponad trzy dekady energetyki jądrowej, koncerny z krajów Zachodu, zajmujące się budową takich elektrowni, utraciły zdolności do szybkiego i taniego prowadzenia inwestycji. 
Trwają one ponad 20 lat (w latach 70. było to o połowę krócej). Zaś cena jednego bloku energetycznego o mocy 2 GW waha się od 20 do 40 mld dolarów. SMR-y to nowe technologie i nowi wykonawcy, co daje szansę na radykalne obniżenie kosztów i skrócenie czasu inwestycji.
Zwłaszcza jeśli wejdą w życie projekty produkowania ich seryjnie i zostaną przezwyciężone „choroby wieku dziecięcego”, zawsze towarzyszące nowatorskim konstrukcjom. Wówczas otworzy się możliwość dostępu do stabilnej, taniej, zeroemisyjnej energii.
Taki scenariusz zagwarantuje producentom modułowych reaktorów krociowe zyski. Wkrótce po 2030 r. możemy być świadkami rewolucji energetycznej o znaczeniu nie mniejszym niż rewolucja AI. Nic nie stoi na przeszkodzie, by i Polska wzięła w niej udział.
 
A jak realnie wygląda opłacalność zielonej energii?
Niemieckie RWE pozbywa się „zielonej kury znoszącej złote jajka” (tak ją pierwotnie zwano), farmy wiatrowej Baltic II. Dlaczego? Bo dotacje przestały wiać. Po prostu ta inwestycja zaczęła być nieopłacalna dla niemieckiej RWE (spadek wiatru subwencji w euro:)) i odsprzedała ją naszemu PGE. Ponoć to przejęcie ma obniżyć według RWE koszty budowy tej farmy wiatrakowej (buhahaha). A sama F.E.W. Baltic II to projekt morskiej farmy wiatrowej na Morzu Bałtyckim o planowanej mocy 350 MW. Plan zakłada budowę 25 turbin wiatrowych.
Najlepsze jest to, że jest to moc znamionowa do dyspozycji, ale nigdy te wiatraki nie dadzą 350 MW. Najwyżej połowę tego i to przy bardzo dobrych warunkach atmosferycznych. Wydamy pieniądze na coś, co będzie pracowało przy dobrych wiatrach maksymalnie na połowę możliwości...
 
Ostatnie lata wykazały, iż energetyka atomowa jest jedyną formą czystej i stabilnej energii. Zapaść gospodarki niemieckiej po wyłączeniu elektrowni atomowych i przy wzroście cen gazu jest tego najlepszym przykładem.
Więc teraz atom jest gut. Przed 15 laty był bee... Hm... Jeszcze przed 20 laty ogrzewanie gazowe było sehr gut... Teraz jest muchios beee (tak mówi Unia). Fotowoltaika i wiatraki teraz są bardzo gut według Ursuli von i reszty kliki z Brukseli. Czekam, kiedy będą bardzo fuj, jak w końcu podliczą koszty wydobywania metali ziem rzadkich (do poczytania: Wyścig o najważniejsze metale świata Vinc’a Beisera). I co wtedy? 
Można zacytować fragment „Wesela” Wyspiańskiego. „Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!?”
Tylko teraz nie chodzi o powstanie bokserów. 
Tak, bardzo mocno trzymają się Chińcyki... Budują kolejne elektrownie węglowe i atomowe. I redukują koszty produkcji. 
Czytam, że „Pan Tadeusz” wypada z obowiązkowych lektur szkolnych. Ciekawe, kiedy „Wesele” Wyspiańskiego wyleci. Prawo oświatowe zawetowane, ale jest rozporządzenie w sprawie podstawy programowej. Ciekawe, co ministra wprowadzi zamiast utworu Mickiewicza na kanwę lektur. Rozwój seksualny tęczowych jednorożców? No cóż, idiotek u nas na pęczki.
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Na boisku w Orzełku pojawili się policjanci i dwa radiowozy w...
Ilona Zielkowska z Sępólna wygrała unijny konkurs ,,Pokój, Europa,...
- Nie chodzi o koncert, chodzi o spotkanie, o bycie razem -...