Gmina Sępólno
Czy grozi nam patologiczne oszczędzanie?
Robert Lida, 30 lipiec 2026, 12:00
Średnia:
0.0
(0 głosów)
Burmistrz Sępólna wystąpił do Zakładu Gospodarki Komunalnej i Spółdzielni Mieszkaniowej w Sępólnie z pytaniami dotyczącymi wymiany informacji niezbędnych do naliczania opłaty śmieciowej od zużycia wody. Obydwa podmioty są średnio zainteresowane taką współpracą, a nawet negują proponowaną metodę. Jedni i drudzy twierdzą, że wyzwoli to w mieszkańcach patologiczne oszczędzanie wody.
Jak już informowaliśmy, sępoleńscy radni na przełomie kwietnia i maja zdecydowali o zmianie metody naliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Od nowego roku opłata miałaby być naliczana nie od osoby, a od zużycia wody w gospodarstwie domowym. U podstaw takiej decyzji leży fakt, że system gospodarowania odpadami komunalnymi w gminie Sępólno od lat nie spina się. To znaczy, że pieniądze pochodzące z opłat wnoszonych przez mieszkańców nie wystarczają na pokrycie kosztów odbioru i zagospodarowania śmieci od mieszkańców. Tylko w tym roku gmina dołoży do tego systemu ponad milion złotych z innych dochodów swojego budżetu. Decydując o wysokości opłaty śmieciowej, radni wpadli we własną pułapkę i boją się ją podwyższyć. W tej chwili, aby system się bilansował, opłata musiałaby wzrosnąć do około 50 złotych od osoby. Zdaniem naszych wybrańców taka podwyżka jest społecznie nieakceptowalna. Dlatego korzystając z możliwości, jakie daje im prawo, próbują zmienić metodę naliczania opłaty, co w praktyce, nie dla wszystkich, ale dla części mieszkańców, i tak będzie oznaczało sporą podwyżkę. System naliczania od zużycia wody od 1 stycznia obowiązuje w gminie Chojnice, a sięga po niego coraz więcej samorządów. Aby wprowadzić w życie nowy system, trzeba pozyskać dane o zużyciu wody, ale okazuje się, że nie jest to takie proste.
Burmistrz Sępólna zwrócił się do producenta i dystrybutora wody w gminie, czyli zakładu gospodarki komunalnej z pytaniami o ewentualną współpracę w tym zakresie: czy ZGK posiada pełną, aktualną wiedzę na temat dokładnej liczby i stanu technicznego zamontowanych wodomierzy głównych oraz podliczników w poszczególnych gospodarstwach domowych na terenie gminy, ile czasu wymagałaby ewentualna inwentaryzacja stanu, rodzaju i ilości wodomierzy oraz czy istnieje prawna i techniczna możliwość weryfikacji rzeczywistego zużycia wody przez danego mieszkańca w inny sposób niż poprzez przedłożenie przez niego faktury? Na końcu burmistrz pyta, czy komunalna spółka ma jakieś propozycje dotyczące sprawnego i bezkolizyjnego systemu weryfikacji informacji o zużyciu wody dla celów ustalenia wysokości opłaty za odpady, w celu uniknięcia potencjalnych nieprawidłowości i uszczelnienia systemu?
W odpowiedzi prezes Dariusz Krakowiak informuje, że w systemie informatycznym spółki zarejestrowano 4667 wodomierzy głównych i 1593 podliczniki.
„Z technicznego punktu widzenia zakład może sporządzić wydruki kartotek odbiorców usług zawierające informacje dotyczące punktów poboru wody oraz historii rozliczeń za dany okres. Należy jednak podkreślić, że ze względu na różnorodność stosowanych umów, sposobów rozliczeń oraz konfiguracji punktów poboru, dane zawarte w kartotekach nie stanowią gotowego materiału umożliwiającego automatyczne ustalenie podstawy naliczenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Naszym zdaniem sprawny i bezkolizyjny system weryfikacji informacji o zużyciu wody bytowej jest bardzo skomplikowany. Niemniej zostało to już uchwalone, więc zalecane byłoby pozyskiwanie danych od klientów za okres minimum pół roku, ponieważ odbiorcy usług są rozliczani w różnych okresach rozliczeniowych, więc krótszy okres brany pod uwagę może być mniej wiarygodny” - pisze prezes Krakowiak.
Dane dotyczące faktycznego zużycia wody przez poszczególne gospodarstwa domowe zawarte są w wystawionych przez ZGK fakturach, więc sprawa o tyle jest prosta, ale nie do końca. Założenia są takie, że zużycie wody w danym gospodarstwie wykorzystywane do naliczenia opłaty śmieciowej będzie ustalane na podstawie pisemnego oświadczenia jego właściciela popartego fakturami, na przykład za okres 6 miesięcy. Ktoś spyta, a co z tak zwaną wodą „ogrodową”, która przepływa przez podliczniki? Taka woda nie jest brana pod uwagę przy naliczaniu opłaty.
Prezes Krakowiak w swoim piśmie wymienia również ryzyka związane z wprowadzeniem opłaty na postawie zużycia wody. Na pierwszym miejscu wymienia spadek przychodów spółki spowodowany ograniczeniem zużycia wody przez mieszkańców. Ponadto widzi konieczność ponoszenia dodatkowych kosztów administracyjnych związanych z obsługą reklamacji i wymianą informacji, a także ryzyko związane ze zwiększoną liczbą sporów i odwołań dotyczących prawidłowości naliczania opłat. Widzi też zagrożenie nielegalnego i nieopomiarowanego poboru wody. Wreszcie kiedy kończą się wszystkie argumenty na „nie”, pojawia się magiczne słowo, słowo wytrych, czyli RODO. Coś, co i tak jest abstrakcją.
„System woda równa się śmieci jeżeli będzie możliwy, to być może rozwiąże jeden problem, ale zapoczątkuje kolejne” - podsumowuje prezes sępoleńskiego ZGK.
W przypadku domów jednorodzinnych sprawa jest prosta. Jest wodomierz, faktura raz na miesiąc, więc ustalenie zużycia wody nie powoduje jakichś nadzwyczajnych komplikacji. Problem pojawia się na przykład w budynkach wielolokalowych, wspólnotach mieszkaniowych czy zasobach spółdzielni mieszkaniowej. W takich budynkach są wodomierze główne, a w poszczególnych lokalach są podliczniki. ZGK interesuje wodomierz główny, a zużycie wody w poszczególnych mieszkaniach rozlicza najczęściej zarządca raz na kilka miesięcy, dlatego potrzebna jest wymiana informacji z zarządcami. W związku z tym burmistrz skierował pismo również do Spółdzielni Mieszkaniowej w Sępólnie.
„Jako zarządca budynków wielorodzinnych wyrażamy negatywną opinię o planowanej zmianie systemu naliczania opłaty za odpady komunalne. Podstawową kwestią jest brak obiektywnego przełożenia zużycie wody na produkcję odpadów, a proporcjonalność między nimi wręcz niemożliwa do określenia. Kolejną kwestią jest aspekt sanitarny i socjalny, gdyż nowe rozwiązanie wywoła falę patologicznego oszczędzania, zniechęcając do utrzymywania odpowiedniej higieny, a także co dla nas jako zarządcy nieruchomości istotne, brakiem odpowiedniego przepływu wody przez instalacje w budynku. Pozostaje również pytanie, w jaki sposób gmina zamierza pozyskiwać dane o zużyciu wody w zasobach spółdzielni? Systemy, na których pracujemy na co dzień zawierają wszelkie możliwe dane osobowe oraz dane wrażliwe naszych mieszkańców” - pisze do burmistrza Waldemara Stupałkowskiego Maria Grochowska, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Sępólnie.
To, że wprowadzenie nowego systemu wywoła oszczędzanie wody, to pewne. Kto zużyje mniej wody, ten zapłaci mniej za śmieci. Czy wywoła to patologiczne oszczędzanie, a mieszkańcy przestaną się myć? To nam raczej nie grozi, ponieważ w uchwałach samorządów dotyczących naliczania opłaty śmieciowej na podstawie zużycia wody wprowadza się minimalną ilość wody, która jest zużywana na osobę. Najczęściej jest to 3-3,5 metra sześciennego wody miesięcznie na osobę. Nawet jeśli faktyczne zużycie jest mniejsze, to opłata jest naliczana od takiej ilości. W praktyce oznacza to, że na jednego domownika przypada ponad 100 litrów wody dziennie. W związku z tym zaniedbywanie higieny nie będzie miało żadnego sensu.
Inne gminy jakoś sobie z tym poradziły i to działa. Wystarczy pojechać do gminy Chojnice i skorzystać z jej doświadczeń.
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub Zarejestruj aby dodać komentarz.
Zaloguj się
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Rada Miejska w Sępólnie nie zgodziła się na budowę kościoła na...
- Nie chodzi o koncert, chodzi o spotkanie, o bycie razem -...
W sobotnie popołudnie na placu przy Wiejskim Ośrodku Kultury w...

