Felieton Radka Skórczewskiego

Jumanie po nowemu

Radek Skórczewski, 09 lipiec 2026, 10:07
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Dziś w poradni leciało sobie wyjątkowo lajtowe radio Antenne Brandenburg. Zwykle leci Radio 357 albo z Youtuba Rammstein na zmianę z Mikem Oldfieldem. Czasami jeszcze wrzucę Toten Hosen. Wybija 12… Lecą Nachrichten, właśnie zaczyna się nasza pauza i mogę w spokoju posłuchać i …wysłuchać wiadomości.
Jumanie po nowemu

Alkohole pod kluczem w niemieckim sklepie

Znowu jakieś przeszukiwania w domach osób podejrzanych w przynależność do ISIS… Cholera... nawet blisko, ale w Neuruppin? To takie spokojne brandenburskie miasto nad jeziorem… W przerwie obiadowej można się było kopsnąć się wykąpać. Ale co tam ISIS i terroryści… chleb powszedni… Następnym tematem wiadomości jest skokowy wzrost kradzieży w handlu detalicznym… Szkody w kradzieżach sklepowych za rok 2025 przekraczają trzy miliardy… Oficjalnie…
 
Okazuje się, że niemiecki handel detaliczny odnotowuje rekordowe szkody spowodowane kradzieżami sklepowymi. W 2025 roku skradziono tam oficjalnie towary o wartości trzech miliardów euro. Liczba niezgłoszonych przypadków jest wysoka. Kradzież sklepowa w niemieckim handlu detalicznym spowodowała szkody w wysokości ponad trzech miliardów euro po raz pierwszy w 2025 roku. Zostało to ogłoszone przez Niemieckie Stowarzyszenie Handlowe (HDE) na podstawie badań przeprowadzonych przez instytut badawczy EHI. Szkody ekonomiczne spowodowane kradzieżą sklepową wzrosły o 25 procent w porównaniu z 2022 rokiem.  Z tego jedna trzecia szkód jest spowodowana przez przestępczość zorganizowaną.
 
– Kradzież sklepowa nie jest drobnym przestępstwem, a roczne szkody, które powoduje, muszą w końcu wstrząsnąć polityką – powiedział dyrektor zarządzający HDE Stefan Genth. Od zakończenia pandemii koronawirusa w 2023 roku nastąpił znaczny wzrost kradzieży.
W 2025 roku zarejestrowano około 380 000 kradzieży sklepowych. Według Niemieckiego towarzystwa Handlowego - EHI, szacowana liczba niezgłoszonych przypadków wynosi ponad 98 procent. Instytut zakłada, że 24,8 miliona przestępstw związanych z kradzieżą w handlu detalicznym pozostanie niewykrytych lub nie będzie zgłaszane każdego roku.
– Wielu handlowców jest sfrustrowanych, ponieważ doniesienia rzadko prowadzą do skazania i ukarania sprawców, a zatem oszczędzają sobie biurokratycznego wysiłku związanego ze złożeniem zeznań – powiedział Genth. 
– Jak dotąd zbyt mało zrobiono w polityce, aby chronić handel detaliczny przed kradzieżą. Zwłaszcza w przypadku kradzieży organizowanych przez gangi, sprawcy musieliby zostać surowiej ukarani.
 
A jak to się przenosi na rzeczywistość…
Załóżmy, że chcemy kupić sobie jakiegoś sznapsa. Nie tam jakiegoś sikacza, ale coś porządnego. Dajmy na to rum albo whisky. No więc wchodzę do naszego polskiego Dino. Podchodzę do półki, biorę powiedzmy sobie rum czy innego sznapsa, idę do kasy, płacę i idę w chatę. Jeżeli chcę ten sam trunek kupić w Niemczech w pobliskim podobnym w swej skali co Dino sklepie, Netto czy też Lidlu, wyglada to inaczej… Zwykły sznaps, jakiś tam ichny Doppel Weizkorn wezmę sobie z półki. Natomiast jeżeli chcę coś lepszego? Np. rum Havana Club, Metaxa… Trunku nie tykam, oglądam go tylko przez szybkę… Jak go dostać? Do wyboru są dwie opcje, albo podchodzę do kasy i proszę kasjerkę o otworzenie szafy kluczykiem lub zdalnie pilotem. Jeżeli nie wzbudzam podejrzeń otworzy… gdybym wyglądał jak menel w kapturze, to nie otworzy…
Po prostu skala kradzieży w sklepach spożywczych, w szczególności alkoholu i papierosów do tego stopnia wzrosła, iż co lepszy towar pochowano po prostu pod klucz… Nie dotyczy to dużych sklepów w galeriach handlowych gdzie jest stosunkowo dużo personelu nawet wieczorem, ale małych, pojedynczych sieciówek spożywczych właśnie typu Lidl, Netto czy Aldi, gdzie w godzinach wieczornych personel jest nieliczny, 3-4 osoby, zwykle kobiety… i one nie maja szans aby powstrzymać kradzież, a jeżeli jest tych gości kilku niemówiących językiem Goethego, to jeszcze mogą dostać po twarzy albo nożem. Jako pierwsze zauważyłem to już przed 10 laty w Berlinie, obecnie tendencja się rozszerza na kolejne miasta. Jak na razie nie dotyczy ona małych miejscowości z dość homogeniczną ludnością, których na szczęście efekty pochopnych decyzji pani Merkel, czyli ubogacania kulturowego nie dotknęły. Bo wyobraźcie sobie, że na sklep wpada wam taka grupa wyrostów gadającą między sobą w dziwnym języku… wpadają między regały, ten otwiera tu chipsy, ten zagarnia  za pazuchę kosmetyki… A jesteście we trzy… i co…? Nic nie zrobicie, bo zanim przyjedzie patrol, to ci się ulotnią. A jeszcze ciekawsze są w dużych miastach gangi muzułmanek, które ubrane w szarawary jak Mahomet przykazał, są w stanie zapakować za pazuchę pod szerokie kiecki kilkanaście różnych artykułów. Tam to musi być niezły biotop swoją droga. A przyłapane na gorącym uczynku zawsze maja takie bezbronne miny. W niczym to nie przypomina tzw. jumy czy też jumania (JUMA - skrót od Jugendmagazin - czasopisma dla niemieckiej młodzieży), którą parali się polscy nastolatkowie  z przygranicznych miejscowości. Tam to rąbali pojedyncze artykuły, zwłaszcza dobre kosmetyki, tutaj w dużych miastach idzie hurtowo… wszystko co ma jakąś wartość.
 
Kiedyś tak stoimy karetką przed centrum handlowym. Robimy zabezpieczenie medyczne, bo było zgłoszenie pożaru i straż musiała wejść do środka. – Ty Skorti. – Reiner się zwraca do mnie. – Wiesz, byłem tam ostatnio w odzieżowym (tu wymienia markę odzieży). To było po dyżurze, w środku tygodnia, wiesz mało ludzi, chciałem sobie na spokojnie kupić parę klamotów an lato. A tam, wiesz była grupa tych imigrantów, brali po kilka ciuchów, szli do przymierzalni w kilku, potem coś oddawali i wychodzili. Oni verdammt ewidentnie wynosili ciuchy! Powiedziałem to ekspedientce, a ona mi na to, co ona ma zrobić … jest przecie sama. Lepiej te ciuchy w straty wrzucić… mniej stresu i papierologii z policją…
 
Nie… wzrost kradzieży w sklepach nie ma nic wspólnego z koronawirusem, problem leży gdzie indziej…W liczbie tych, którzy tu przybyli z innych poziomów cywilizacji, nic nie robią, bo i w dużej części nie chcą, a wszystko dostają na koszt podatnika. 
 
Dziś po południu przyjąłem bardzo sympatyczną panią spod granicy holenderskiej, przynajmniej taki miała adres.…emerytowana Ślązaczka. Podobno jest tu tylko w ramach urlopu…:) Opowiedziała mi o synu, który pierwszy raz wybrał się do Polski, na wycieczką do Gdańska. Był w szoku… – Mamo!… tu w Polsce jest inny świat…..czysto, schludnie, bezpiecznie. 
 
Nie dajmy spieprzyć naszego bezpieczeństwa politykom. Są wsród nich takie kwiatki, które pizzę pod granice roznosili. Bo oni nie pozwolą, aby im koło chaty gmina wybudowała osiedle dla młodych gości z okolic zwrotnika, którzy nie maja pojęcia co to jest toaleta, ale ci kota za to zgrillują…
 
Pisałem to przedwczoraj…
Dziś Niemcy są w szoku. Z nagłówek prasy, tv i mediów nie schodzi jedna sprawa. 
Przedwczoraj w podhamburskim Stade 45-letni obywatel niemiecki z klanu Miri (niemiecki paszport, turecko-arabskie korzenie) wtargnął do ośrodka dla samotnych matek z dziećmi i zastrzelił 6 pracowników - 4 kobiety i 2 mężczyzn. Motyw? Spór o opiekę nad swoją 3-miesięczną córką, której matka z dzieckiem ukrywała się przed nim właśnie tam. Po morderstwach w wyniku obławy został zatrzymany w swoim wypasionym mercedesie po pościgu. Jego kierowcą była kobieta należąca do rodziny. Okazało się, iż sześciokrotny morderca ze Stade jest wielokrotnym przestępcą seksualnym skazanym w Turcji, który podobno znęcał się tam nad własną córką i uciekł z więzienia. W Turcji nadal jest poszukiwany! A tak żył sobie bezproblemowo w Niemczech. A kierowcą  mordercy okazała się teściowa pani Deniz Kurku, posłanki z SPD, która pełni funkcję komisarza ds. Mgracji w landzie Niedersachsen. To się dzieje w Niemczech. Taka „tragedia rodzinna” z równoległego społeczeństwa, gdzie honor, zemsta i klany rządzą prawem dżungli, a niemiecki system bezradnie patrzy. Policja od początku mówiła, iż to nie jest terroryzm i nie ma co szukać głębszego dna. Aha… Szefowa policji ze Stade na konferencji prasowej informowała wyłącznie o „strasznej tragedii rodzinnej”. Tak na prawdę to kolejny dowód na totalną porażkę integracji I polityki multikulti. Skalę upadku niemieckiej policji pokazuje film z ujęcia mordercy. Na video widać jak biegnącej nieporadnie w kierunku mercedesa policjantce wypada… magazynek.
Nic dodać, nic ująć…
Radek 
Krajan na zachodnim brzegu Odry
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Pomysł zrodził się w naszej redakcji. Utrwalony został na mocno...
Rolnicy z całej Polski, także z terenu powiatu sępoleńskiego,...
Dwa ostatnie dni ubiegłego tygodnia kilkudziesięciu urzędników z...