Felieton Radka Skórczewskiego

Ku pamięci poległych żołnierzy

Radek Skórczewski, 29 październik 2026, 12:51
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Chcąc przedostać się z Gryfina na zachodnie dzielnice Szczecina, nie trzeba jechać do samego miasta Bundesstrasse 2 (B2), tylko wystarczy skierować się na północ i przecinając autostradę A 11, kierować się na przejście w Lubieszynie. Mijamy położone w dolinie Tantow, gdzie od lat Deutsche Bahn próbuje remontować tory do Szczecina, ale idzie jej to niezmiernie opornie.
Ku pamięci poległych żołnierzy

Obelisk w Sępólnie

Ku pamięci poległych żołnierzy

Pomnik w Storkow

 Następnie asfalt przechodzi w starą, dobrą granitową kostkę, na łuku zwalniamy i wznosząc się lekko, opuszczamy pradolinę Odry. Kostka przechodzi w równiutki asfalt i można dodać gazu. Po prawej stronie przesuwa się na końcu pola gęsta czupryna lasu, która skrywa urokliwą, położoną wokół jeziora wieś, Damitzow, o której już kiedyś pisałem. Następnie kierujemy się na Storkow, za którą znajduje się przejazd pod autostradą. Wjeżdzając do wsi, wpada nam w oko zaraz po wjeździe olbrzymi głaz narzutowy, za którym znajduje się wypielęgnowany smukły obelisk. Jeżeli ktoś się zatrzyma, to będzie mógł odczytać listę kilkunastu mieszkańców wsi poległych w I wojnie światowej. Takich pomników widziałem w Niemczech wiele. W prawie każdej niemieckiej gminie po pierwszej wojnie światowej stawiano takie pomniki ku czci poległych w czasie wojny.
Ponieważ większość żołnierzy poległa daleko od swojego domu, na terenach frontów w całej Europie, i często nie miała własnego grobu, pomniki zostały wzniesione jako miejsca zastępcze dla żałoby. Rozwinął się podobno w tym temacie nawet niezły biznes, powstały firmy specjalizujące się w budowie takich pomników i wiele gmin zamawiało pomniki po prostu bezpośrednio z katalogów. W ostatnich latach na terenie Pomorza Zachodniego i samego Szczecina próbuje się restaurować zachowane jeszcze gdzieniegdzie poniemieckie pomniki. Szczególnie dobrze to widać na terenie Puszczy Bukowej i Lasku Arkońskiego. Nie widzę w tym nic zdrożnego, w końcu te tereny były przez kilkaset lat zamieszkane przez Niemców i historii tego terenu wymazać się nie da. 
 
Na cmentarzu rzymskokatolickim w Sępólnie w części przyległej do ulicy Chojnickiej, tam gdzie są jeszcze groby z niemieckimi napisami, niedaleko miejsca pochówku moich dziadków i dziadków moich dziadków znajduje się stary, smukły betonowy obelisk pokryty naturalną patyną, mchem oraz śladami wieloletniej ekspozycji na warunki atmosferyczne. Z tego, co pamiętam jako mały gzub, babcia mówiła, iż to jest pomnik żołnierzy… Nie zwracałem na niego przez lata większej uwagi. Zresztą… Nikt nie zwraca na niego uwagi… Za to na cmentarzu żołnierzy sowieckich, w przedniej części cmentarza ewangelickiego, gdzie nadal widać czerwoną gwiazdę na obelisku, regularnie stawiane są znicze. I jeszcze podobno dzieciarnia warty zaciągała. No, to jest zaj…sta lekcja historii. Gratuluje pomysłu temu, kto to wymyśla. Raczej nie tutejszy. Nie ma pojęcia, co tu się działo zimą 1945 roku. Zapala się lampki na grobach tych, którzy w styczniu 1945 roku weszli do Sępólna, nierzadko kradnąc, bijąc i gwałcąc mieszkańców. Nieważne było, czy to Niemka czy Polka. Jak nie reagowała na hasło frau komm! to pierw po twarzy dostawała, a potem… to już się domyślacie.
Leżą tam też pewnie żołdacy, którzy hurtem zgwałcili pewnego wieczoru dwie młode niemieckie dziewczyny, siostry Czerwonego Krzyża… Leżą tam ci, którzy wdzierali się do mieszkań, plądrowali wszystko, co się dało. Tymczasem za tym poświęconym sowietom obeliskiem znajduje się zbiorowa mogiła niemieckich mieszkańców miasta, którzy zginęli po wejściu sowietów bądź umarli w murach kościoła ewangelickiego na rynku, gdzie byli przetrzymywani. Symboliczny grób. Tam prawie nikt nie zapala zniczy na 1 listopada.
 
A wracając do naszego cmentarza. Ten obelisk, o którym wspominałem, jest najprawdopodobniej pomnikiem poświęconym żołnierzom wyznania rzymskokatolickiego, mieszkańcom gminy Sępólno poległym podczas I wojny światowej. Udało mi się wyszukać w niemieckim necie informację, iż pomnik tego typu stał na cmentarzu ewangelickim, jednakże został po wojnie zniszczony. A ponieważ zawsze był w Niemczech rozdział wyznań, tak więc na pewno nie było na tym pomniku nazwisk żołnierzy wyznania rzymskokatolickiego. Dokładnie przyglądając się obeliskowi, widać na jego czole dziury po drewnianych kołkach, do których przymocowana była najprawdopodobniej marmurowa płyta z nazwiskami żołnierzy. Szczyt obelisku wygląda, jakby coś tam go wieńczyło, a zostało urwane. Typowe w tamtym okresie było zwieńczenie w postaci orła bądź też kajzerowskiego krzyża. Kim byli ci żołnierze… Można śmiało powiedzieć - Krajanie… Część na pewno była Polakami, część „naszymi” Niemcami, którzy od wieków zamieszkiwali te tereny. Bo trzeba wiedzieć, iż Niemcy którzy przyszli tu po rozbiorach byli w większości ewangelikami, w przeciwieństwie do katolickich Kosznajdrów, którzy żyli tu od 15. wieku. Moja prababka, Käthie była Kosznajderką i oczywiście katoliczką. A Polacy, którzy byli wcieleni do armii niemieckiego kajzera, nie mieli wyboru. Bardzo dobrze opisuje to książka Henryka Sienkiewicza z 1882 roku „Bartek zwycięzca”, która opowiada o losach polskich żołnierzy wcielonych do armii pruskiej. Głównym bohaterem utworu jest prosty, niepiśmienny chłop z Wielkopolski z zaboru pruskiego. Na polu bitwy dochodzi do dramatycznych scen, gdy oddział Bartka bierze do niewoli jeńców francuskich, wśród których znajdują się inni Polacy (żołnierze Legii Cudzoziemskiej) śpiewający polskie pieśni. Bartek nie miał wyjścia… musiał iść do tego wojska. Podobnie było z polskimi mieszkańcami Sępólna, ówczesnego Zempelburga. Pomnik zapewne wybudowano zaraz po wojnie, stawiam na 1919 r… bo trochę musiało minąć, zanim zebrano fundusze… A zniszczono… Pewnie po przejęciu Sępólna przez polskie władze w styczniu 1920… A tym bardziej, jeżeli zwieńczony był kajzerowskim symbolem. Usiłowałem znaleźć jakiekolwiek informacje o tym pomniku, zdjęcia, stare pocztówki. Kontaktowałem się z Muzeum Prus Zachodnich, pytałem na forach niemieckich na FB. Bez efektu. Zapewne nigdy nie poznamy nazwisk tych Sępolniaków poległych na frontach w mundurach kajzera… może jednak ktoś w zbiorach rodzinnych ma stare zdjęcia cmentarza z uchwyconym obeliskiem? Ale co by nie było, to chyba więcej sensu ma, aby władze Sępólna zatroszczyły się o zapomniany pomnik mieszkańców Sępólna, nawet jeśli służyli w obcej armii, niż aby Sępolniacy palili świeczki na grobach sowieckich żołdaków…
 
Jeżeli ktoś nie wie, jak wyglądało tak zwane „wyzwolenie”, to polecam parę książek, np. „Czerwona zaraza” Dariusza Kalińskiego czy też „Dawaj czasy!” Stanisława Marii Jankowskiego. Są też dwa dobre mocne filmy: „Róża” Wojtka Smarzowskiego i „Kamerdyner” Filipa Bajona. 
 
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Pomysł zrodził się w naszej redakcji. Utrwalony został na mocno...
Rolnicy z całej Polski, także z terenu powiatu sępoleńskiego,...
Dwa ostatnie dni ubiegłego tygodnia kilkudziesięciu urzędników z...