Felieton Radka Skórczewskiego

Munchen

Radek Skórczewski, 12 marzec 2026, 09:35
Średnia: 0.0 (0 głosów)
14 lutego, wracając z nart, przejeżdżałem przez Bawarię. Przejeżdżając przez ten region, zawsze włączam sobie stację Antenie Bayer 3, ponieważ nadaje moim zdaniem najlepszy serwis drogowy.
Munchen

Pismo obrazkowe dla korzystających z mesy, którzy nie potrafią czytać menu, a powinni jeść halal (żadnej wieprzowiny)

Munchen
Tego dnia w wiadomościach podawanych co godzinę informowano o zgromadzeniu na Łąkach Teresianskich (Theresienwiese) Irańczyków przeciwko reżimowi ajatollahów w Iranie. Sami organizatorzy stowarzyszenia „The Munich Circle” spodziewali się pierwotnie 100 000 uczestników. Początkowo 14 lutego informowano o planowanych 200 tysiącach, ostatecznie wg wieczornych danych policji było ok 250 tys. protestujących.
Ponieważ przed rokiem (3 lutego 2025 roku) pewien mężczyzna celowo wjechał mini hatchbackiem w marsz protestacyjny zorganizowany przez związek zawodowy ver. di w centrum Monachium, zgromadzono bardzo duże siły policyjne w celu ochrony manifestacji. Wtedy dwie osoby zginęły, a 43 zostały ranne. Sprawcą był... 24-letni afgański azylant. W grudniu manifestacja Irańczyków w Hamburgu została zaatakowana przez nożowników, na szczęście nikt nie zginął. Sprawcami byli... też Afgańczycy. Nic dziwnego, że do Monachium sprowadzono siły policyjne z całego landu. 
 
Tak duże zgromadzenie diaspory irańskiej było spowodowane prawdopodobnie pojawieniem się Rezy Pahlavi, syna szaha Iranu, który został obalony w 1979 roku i nadziei dla dużej części irańskiej opozycji. „Iran będzie wolny. Odzyskujemy kraj” - powiedział w sobotę Pahlavi do okrzyków ćwierć miliona ludzi. Theresienwiese był ogromnym morzem irańskich flag. Ludzie czekali na Pahlaviego przez prawie trzy i pół godziny. W tym czasie przemawiali liczni aktywiści, politycy i artyści, wielu z nich w języku perskim. Wszyscy wzywali do zakończenia reżimu mułły w Teheranie.
Ten natłok informacji o demonstracjach Irańczyków skłonił mnie do poszukania informacji o samych Irańczykach w Niemczech. Według szacunków Federalnego Urzędu Statystycznego Niemiec na 2024 rok mieszka tu około 300 000 osób pochodzenia irańskiego. Diaspora irańska w Niemczech jest jedną z największych w Europie i ogólnie na świecie. Społeczność irańska jest dobrze zakorzeniona, a jej liczba stale rosła na przestrzeni lat. Największe skupiska Irańczyków znajdują się w dużych miastach: Berlinie, Monachium, Hamburgu, Frankfurcie nad Menem oraz Heidelbergu. Społeczność jest zróżnicowana, obejmując zarówno wieloletnich rezydentów, jak i nowych uchodźców, często wykazując wysoki poziom wykształcenia. Pomimo trudnej sytuacji praw człowieka w Iranie od stycznia 2024 roku nie obowiązuje w Niemczech ogólnokrajowy zakaz deportacji do Iranu. Sprawy azylowe są rozpatrywane indywidualnie. Liczba wniosków o azyl od obywateli Iranu w UE+ spadła do ok. 8000 w 2025 roku. Irańczycy są często postrzegani jako grupa dobrze zintegrowana, aktywnie uczestnicząca w życiu społecznym, gospodarczym i akademickim Niemiec. Podsumowując, Irańczycy są w Niemczech znaczącą i dynamiczną grupą, która dość dobrze zrosła się z niemieckim społeczeństwem, w przeciwieństwie do innych nacji imigrantów. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek jakiś imigrant irański dokonał jakiegokolwiek zamachu. Natomiast cały czas mam przed oczami obrazy ze stycznia tego roku, kiedy Irańczycy wyszli na ulicę, setki worków z ciałami protestantów zamordowanych przez służby bezpieczeństwa.
Tymczasem „rozwiązanie” problemu ajatollahów w Iranie wziął w swoje ręce Pomarańczowy i starsi bracia w wierze, za zgodą sunnickich Saudów, którzy od wieków rywalizują z szyitami. Co z tego będzie... czas pokaże.
Tydzień po mnie w Monachium był mój przyjaciel, wracając z nart, postanowił odwiedzić tamtejsze muzeum motoryzacji. Wiadomo, BMW. I zrobić zakupy... Kawa, proszki... Wiadomo, tego typu artykuły trafiają na polski rynek w wersji gorszego sortu... Ostatni raz w Niemczech był przed COVID-em. Telefon... 
– Skóra! Miałeś rację, nie przesadzasz, byliśmy w Kauflandzie... Chłopie, jaki tam syf..., wszystkie języki świata, tam prawie nie wiedziałem Niemców, a kible... masakra!
Nie będę dalej streszczał rozmowy. Kumpel był w szoku jak i całą reszta jego rodziny. Co miałem powiedzieć. Opisuję świat za Odrą taki jaki jest. 
Dwie godziny póżniej kolejny telefon... 
– Skóra, czy ty o tym wiedziałeś??? Tam w maku są reklamy bez zawartości jedzenia! Tylko pudełko od frytek! Bo podobno ramadan! 
Po prostu, zatrzymali się na szybki posiłek w McDonaldzie. A tam szok. 
Sam o tym coś słyszałem, myślałem, iż zdjęcia, które widziałem w internecie czy na X to sprawka AI, bo przecież tak szurnięci nie są. Okazało się..., są nieźle szurnięci... Sprawdziłem...Tak więc...
 
„Happy Ramadan”
McDonald’s w Niemczech uruchomił innowacyjną kampanię reklamową (DOOH - Digital Out-of-Home) z okazji Ramadanu! Kampania ta zyskała rozgłos dzięki nietypowemu podejściu: ukrywaniu jedzenia na reklamach w ciągu dnia. Działanie w ciągu dnia (post) polega, iż na cyfrowych billboardach w ciągu dnia, kiedy muzułmanie poszczą od świtu do zmierzchu, wyświetlane są wyłącznie puste opakowania (np. pudełka na frytki bez frytek, zamknięte pudełka na burgery. Natomiast po zachodzie słońca (czas na posiłek -iftar) reklamy są automatycznie synchronizowane z lokalnym czasem modlitwy i „napełniają się” produktami, pokazując pełne menu, gdy muzułmanie mogą już jeść. Celem kampanii według kierownictwa firmy jest okazanie szacunku i wrażliwości kulturowej wobec osób poszczących, unikając pokazywania apetycznego jedzenia w czasie, gdy jest ono zakazane. Jak podaje żarłodajnia, kampania ta jest przykładem dostosowania marketingu do lokalnego kontekstu (w Niemczech mieszka ok. 6 mln muzułmanów) i spotkała się z uznaniem za zrozumienie tradycji. A może by tak McDonald w piątki nie serwował w Polsce reklam z burgerami? Bo w piątek w Polsce katolicy nie jedzą przecież mięsa... Nie każdy jest katolikiem, ale jest to element naszej tradycji narodowej. Jeżeli nie będziemy szanować naszej tradycji, inne nacje w prowadzą swoje zasady. W Niemczech zajęło im to 2 dekady. 
 
Bardzo ciekawy artykuł odnośnie ramadanu ukazał się w tygodniku „Focus”. Opisuje on sytuację w pewnej szkole podstawowej. Podczas miesiąca postu w ramadanie muzułmańskie dzieci w szkole w Kleve w landzie Nadrenia Północna-Westfalia skarżą się, iż czują się nieswojo, ponieważ ich koledzy podczas przerw spożywają posiłki z domu: kanapki, batoniki, itd. 
Dyrekcja szkoły zaproponowała, aby europejskie dzieci jadły... potajemnie.
Matka jednego z dzieciaków tak opisuje tło sporu: „Muzułmańskie dzieci powiedziały mojej córce i jej przyjaciółce: mamy ramadan, musisz teraz pościć i wyrzucić chleb do kosza! Kiedy dziewczyny poszły do nauczyciela, powiedział, że nasze dzieci powinny się odwrócić podczas jedzenia”. Według rodziców niemieckich dzieci, uczniowie ze środowisk migracyjnych wydawali „odgłosy dławienia i wymiotów”, gdy inne dzieci jadły swój lunch.
Inna matka mówiła, iż córka opisała ze łzami w oczach, że czuje się zmarginalizowana i dyskryminowana w życiu klasowym. Szczególnie podczas przerw jest wykluczona przez kolegów z klasy na tej podstawie, że jest... „Niemką”. Żądanie dyrekcji było takie, aby nasza córka odwróciła się od jedzenia i picia lub ukrywania tego, co jest ograniczeniem jej osobistej wolności. 
Tak to jest, kiedy społeczeństwo kraju przyjmującego imigrantów dopasowuje się do ICH stylu życia, toleruje ICH zachowania, nawet jeśli są niezgodne z obowiązującymi kanonami kultury, zapominając o swojej kulturze i tożsamości... Wtedy stajesz się gościem we własnym kraju, zapieprzającym na utrzymanie przybyszów... Nie powielajmy tego...
 
A co słychać bezpośrednia za Odrą? Kanclerz Merz, ten co w Bundestagu mówił, iż roSSa jest sąsiadem Niemiec był u Pomarańczowego, dał się pomacać po lewym kolanku... i wyprosił dla siebie od Ameryki wyjątek. 
Nic nowego. Żyją w kryzysie energetycznym i dogadują się z Ameryką ws. rafinerii, które prowadzą wspólnie z Rosjanami... Typowe. 
Otóż w zeszłym tygodniu Agencja Bloomberg poinformowała, że amerykańska administracja Trumpa zgodziła się wyłączyć niemiecką spółkę rosyjskiego koncernu paliwowego Rosnieft z sankcji nałożonych przez USA na Rosję. Można? Można. Ogólnie to Rosnieft ma udziały aż w trzech niemieckich rafineriach, bardzo ważnych dla ich gospodarki. 
Dlaczego taką decyzję podjęła ekipa Trumpa? Znów chodzi o ich działania na Bliskim Wschodzie. W ten sposób ludzie Trumpa chcą ograniczyć Niemcom szkody, które narobili, atakując Iran. Warto dodać, że już miesiąc temu władze rafinerii Schwedt ostrzegały, że sankcje USA zagrażają dostawom paliwa do Berlina i wschodniej części Niemiec. Nadal Niemcy nie zerwali całkowicie swych powiązań z Rosją. A rafineria leżąca około 40 km od Szczecina... nadal emituje związki siarki znacznie powyżej dopuszczalnych norm. I leci to... dalej...
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Pomysł zrodził się w naszej redakcji. Utrwalony został na mocno...
Rolnicy z całej Polski, także z terenu powiatu sępoleńskiego,...
Dwa ostatnie dni ubiegłego tygodnia kilkudziesięciu urzędników z...