Felieton Radka Skórczewskiego

Przypadki z integracji

Radek Skórczewski, 13 sierpień 2026, 09:37
Średnia: 0.0 (0 głosów)
Pager brzęczy ponownie i nerwowo błyska niebieskim światłem na stojącym obok krześle. Nasadzam bryle na nos i staram się przeczytać wezwanie z centrali. Klikam na przyciski: kobieta, lat 45, silne bóle brzucha. Adres: blokowisko, niecieszące się najlepszą opinią.
Przypadki z integracji

Sharif Ahmadzai i jego ofiara

Przypadki z integracji

Farhad Noorie najechał na tłum w Monachium

 No cóż, ruszam t...k z wyra, zwykle latem, jak jest jakiś „lekki”, tzn. niesprawiający problemu wyjazd, wciągam lekkie szpitalne ubranie i tylko kamizelkę odblaskową zakładam, teraz z racji wyjazdu w taki nieciekawy fyrtel, zakładam grube ciuchy Notarzta i ciężkie buty. Cholera wie, co może się tam na klatce wydarzyć. Jedziemy. Nie włączamy syreny, tylko niebieskie światła. Dojeżdżając na miejsce, widzę już, iż pacjentka przez zespół ratownictwa medycznego zostaje właśnie wsuwana na noszach do karetki. Byli szybciej na miejscu. Też dobrze, nie muszę się telepać po schodach na 4. piętro. Wchodzę do karetki, chłopaki już podłączają EKG, puls, oksymetr zakładają, wkłucie…
– Jak tam sytuacja? – rzucam w światło karetki… – Scheisse, Skorti, ona nie nie rozumie… Nic nie kuma – dostaję odpowiedź. Rzucam okiem w dokumenty pacjentki.. Al... coś tam… 38 lat… Pytam ją powoli po niemiecku… Zero odzewu. Coś tam bąka pod nosem.. Z twarzy… Afganistan, Pakistan albo Bangladesz… Tymczasem za moimi plecami na schodkach do karetki pojawia się jakiś gościu i nerwowo coś tam bardzo łamanym niemieckim artykułuje: „Ona boleć brzuch, ona boleć brzuch, dziś, wczoraj, mocno... boleć brzuch”. Rozpoczynam badanie… osłuchuję serce, płuca... tętno się podnosi do około 100 na min. Macam brzuch - miękki, niewzdęty… coś mi tu nie pasuje… przykładam stetoskop do brzucha… gość na zewnątrz coraz głośniej jazgocze, próbuje się dostać do karetki, nie rozumie, że nie może jechać z nami karetką (mogą tylko rodzice w przypadku pacjentów niepełnoletnich…). Ja chcę osłuchać brzuch… to dla mnie istotne… Czy jest perystaltyka… czy jej nie ma... Bo jeżeli jej nie ma to… d...a… źle… tylko zwykle w takim wypadku brzuch nie jest miękki… Osłuchać muszę… chłopaki próbują przekazać mężowi, iż nie powinien się wdzierać do karetki i przeszkadzać w badaniu… A ten swoje, szarpie za klamkę… a ja cholera nic nie słyszę w tym jazgocie… Odwracam się… Nie zdzierżam: „Wypier… stąd, kur…a mać!” Obudziły się drzemiące głęboko w strukturach moich chromosomów geny starego Szwederowa… Podziałało. Brązowe oczka robią się okrągłe... i zamyka jadaczkę. Chłopaki kiwają z aprobatą potakująco głowami… Sami, by tak nie zrobili, obowiązuje ich ta poprawność polityczna, niemieckie schematy. Mogę osłuchać wreszcie brzuch pacjentki… We wszystkich kwadrantach brzucha słyszalna normalna perystaltyka… coś mi tu śmierdzi… Jedziemy do szpitala... Tam ktoś z „nowych lekarzy” będzie w stanie ją zrozumieć… 
Przekazuję stabilną pacjentkę na SOR i idę wypełnić papierologię… Po chwili woła mnie jeden z sanitariuszy, który zalogował się do systemu informatycznego szpitala. – Patrz... ona tu jest od 2013 roku. Była wtedy na ginekologii. I nic… po tylu latach ani słowa po niemiecku… Co ona tutaj przez cały czas robiła. I patrz na to – pokazuje mi dokumenty pacjentki, które wzięli z mieszkania. – Patrz, tu ma decyzję o deportacji. Z tym brzuchem to czysta ściema… Chce uniknąć deportacji…
Tego samego wieczoru została wypisana. Nie znaleziono żadnej patologii. Bez obecności męża nawet nie musiała udawać bólów brzucha. 
 
Pacjentka była Afganką. Nawet poza granicami Afganistanu w afgańskich rodzinach (szczególnie tych pochodzących ze wsi panuje patriarchat i struktury quasi plemienne) nadal dominują zasady kodeksu Pasztunwali oraz konserwatywne normy kulturowe, w których rola kobiety ogranicza się do gospodarstwa domowego i wychowania dzieci. Mają zakaz wychodzenia same z domu, blokuje się im możliwości nauki. Takim przykładem była ta biedna pacjentka, której nawet styl ubioru wskazywał, iż z domu nie wychodziła i była pod pełną kontrolą małżonka.
 
Ze strony internetowej Czerwonego Krzyża zniknął w ostatnich dniach film pod tytułem „Game of Life: The Story of Sharif”, opowiadający o losach Sharifa Ahmadzaia, imigranta z Afganistanu, który jako dziecko dopłynął do Grecji i od razu został aresztowany przez policję. Animacja utrzymana jest w konwencji rzewnej historyjki o dyskryminacji i trudnościach, z jakimi musiał zmagać się nasz biedny imigrant w drodze do Europy.
Dlaczego Czerwony Krzyż usunął film? Bo kilka dni temu gruchnęło info, że ten sam Sharif Ahmadzai zamordował szkocką proimigrancką aktywistkę i wolontariuszkę, Elisabeth-Jane Ross: pobił ją, udusił, a zwłoki upakował do walizki i porzucił w melinie pod Atenami. Ciało kobiety odnaleziono po tygodniu w zaawansowanym stanie rozkładu.
 
Dla tych nacji kobieta jest tylko podmiotem, który można wykorzystać. Dodatkowo nie pałają chęcią do pracy… To samo mówili mi zarówno polscy jak i niemieccy żołnierze, którzy służyli w Afganistanie. Zresztą trudno mówić o konkretnych Afgańczykach… bo to mozaika klanów i plemion… Pusztuni, Uzbecy, Hazarowie… Właśnie Afgańczycy i pokrewni im Pakistańczycy należą do tych nacji, które prawie w ogóle nie asymilują się w niemieckim społeczeństwie. Jest ich tu około 320 tysięcy. Stosunkowo wielu z nich popełnia przestępstwa, około dziesięciokrotnie więcej niż wśród niemieckich obywateli w przeliczeniu na populację. Cały czas tkwią w klanowym systemie wartości, gdzie kobieta jest podmiotem, który nie powinien opuszczać domu. Obecnie Niemcy powoli rozszerzają politykę odsyłania migrantów i realizują deportacje obywateli Afganistanu we współpracy z władzami talibów w Kabulu. O ile początkowo akcje te dotyczyły wyłącznie osób skazanych za przestępstwa kryminalne, o tyle obecnie rząd w Berlinie otwiera drogę do odsyłania również osób bez przeszłości kryminalnej. Niemcy wznowiły loty deportacyjne do Kabulu w lipcu 2025 roku, odsyłając wówczas grupę kilkudziesięciu skazanych przestępców. W lipcu 2026 roku niemieckie władze przeprowadziły pierwszą deportację do Kabulu Afgańczyka, który nie popełnił żadnego przestępstwa. Nadal do kropla w morzu potrzeb. Bo do Niemiec nadal napływa więcej Afgańczyków niż są w stanie deportować. 
 
Przed kilkoma dniami sąd w Monachium skazał 25-letniego Afgańczyka Fahrada Nooriego na dożywocie za atak na demonstrację związków zawodowych Verdie w lutym 2025 roku w Monachium, w którym zginęła 37-letnia matka i jej 2-letnia córka, a ponad 40 osób zostało rannych. Fahrad dostał od rządu niemieckiego wszystko… Pomimo to wsiadł w samochód i staranował tłum. 
Za politykę migracyjną Angeli Merkel i następnych rządów płacą zwykłe Niemki i Niemcy. Obudzili się, ale za późno. W sondażach poparcia obecnie króluje antyemigrancka partia AFD. Niestety, podobną politykę prowadzą również polscy politycy, którzy wpuszczają stopniowo do naszego kraju poprzez różne (niekontrolowane) agencje pracy masową imigrację, w dużej mierze z krajów muzułmańskich. Czy Polacy, tak samo jak Niemcy, obudzą się, dopiero gdy licznik przestępstw popełnianych przez obcych kulturowo przybyszy wybije w kosmos, a głos muezzina z minaretu będzie budził ich do pracy?
 
Jeśli ktoś chce poczytać o Afganistanie, to polecam książki Wojtka Jagielskiego „Modlitwa o deszcz”, Radka Sikorskiego „Prochy Świętych” albo „Księgarz z Kabulu” Asne Seierstad.
Komentarze do artykułu
Dodaj komentarz
Najczęściej czytane
W Więcborku odbył się niecodzienny ślub. Przed ołtarzem...
A więc jednak szowinizm. Tego, co wydarzyło się w trakcie meczu 22....
– Kilka tygodni temu pisaliście o apelu samorządowców w sprawie...
Najwyżej oceniane
Pomysł zrodził się w naszej redakcji. Utrwalony został na mocno...
Rolnicy z całej Polski, także z terenu powiatu sępoleńskiego,...
Dwa ostatnie dni ubiegłego tygodnia kilkudziesięciu urzędników z...