RSS Kategoria: Historia

19 czerwca 1871 - dzień sądu
Roztoki były ostatnio świadkiem niezwykłego zjawiska. W pobliżu wsi pojawiła się jakaś wersja trąby powietrznej. Samo pojawienie się trąby jest u nas rzadkością, ale trąba w październiku - to już dziw nad dziwy. Niebo po raz kolejny udowodniło, że potrafi przynieść zniszczenie. Historia ma na to wiele przykładów. Jeden z nich powinien szczególnie zadziałać na naszą wyobraźnię.
Łukasz Jakubowski
Przyszli po nas o trzeciej rano, by zabrać nam wolność. Cz. I
Aby jeszcze bardziej upodlić, wsadzili wszystkich do bydlęcego wagonu. Na koniec przez maleńkie szparki żegnaliśmy naszą Ojczyznę. Stanisława Szczepańska z Rogalina to jedna z wielu osób, które w chłodzie, głodzie i ubóstwie przeżyły sześć lat na Syberii. 10 lutego 1940 roku przeprowadzona została pierwsza z czterech masowych deportacji obywateli polskich przez władze sowieckie. Według danych NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) na zachodnią Syberię wywieziono około 140 tysięcy ludzi. Warunki panujące podczas transportu bydlęcymi wagonami uwłaczały godności człowieka. W maju 1946 roku, po sześciu latach wygnania, dwudziestoletnia Stasia wraz z rodziną wróciła do Polski.
Jacek Grabowski
Mimo młodego wieku, potrafiłam znaleźć w sobie tyle siły, aby przezwyciężyć zło, które mnie otaczało
Czy naparstek może być powodem przymusowej pracy? Podczas wojennych zawirowań każdy powód był dobry, aby zgnębić i upodlić człowieka. Czternastoletnia Ania nigdy się nie poddawała. Jej upór i pewność siebie pomogły jej przezwyciężyć czas wojennej niesprawiedliwości. Mimo młodego wieku wiedziała, że wszystko co czynimy innym wraca do nas ze zdwojoną siłą. Ojciec oskarżony o próbę podpalenia przez trzy miesiące przesiedział w koronowskim więzieniu. Przez ten cały okres Ania chodziła z Sośna do więzienia w Koronowie.
Jacek Grabowski
Łzy cisną się mi do oczu, gdy wspominam czas wojennej niesprawiedliwości
Pan Piotr Półgęsek z Sośna jest jednym z wielu ludzi, którzy swoje dzieciństwo przeżyli na wygnaniu w obozie koncentracyjnym i w obozie pracy przymusowej w Austrii. Jego historia to opowieść o trudach przetrwania w rzeczywistości wojennej zawieruchy. Dobytek wszystkich rodzin wracających do Polski znajdował się na kilku wozach. – Do obozu trafiłem, gdy miałem trzy lata. Z pobytu w Potulicach wiele nie pamiętam. Dopiero pobyt w Drnholec w Austrii utkwił mi w pamięci na dobre – wspomina pan Piotr.
Jacek Grabowski
A wrzesień był tak piękny tego roku… (3)
Na trasie Guderiana doszło do trzeciego starcia w naszych okolicach. Najpierw działająca w pobliżu Sępólna zwiadowcza kompania kolarzy z 9. Dywizji Piechoty została rozproszona w pobliżu Trzcian. Jej niedobitki przez Wałdowo trafiły do Wielkiej Kloni, gdzie stacjonowała czata por. Somli.
Łukasz Jakubowski
A wrzesień był tak piękny tego roku… (2)
Wczesnym rankiem pierwszego dnia września granicę spowiła gęsta mgła. W związku z tym wroga przeważnie najpierw słyszano, a dopiero później widziano. Rozlane przez naturę mleko z jednej strony sprzyjało Polakom (ograniczało aktywność lotnictwa i artylerii), ale z drugiej - wprowadzało większą nerwowość i nie pozwalało ocenić rzetelnie, jakimi siłami atakuje nieprzyjaciel. Gdy słońce wzeszło wyżej mgła rozeszła się, ale nerwowość nie opuściła walczących. Dużo krwi musiało jeszcze upłynąć, zanim poborowi stali się prawdziwymi żołnierzami. Póki co - powtórzę to raz jeszcze - wszem i wobec królowały nerwy.
Łukasz Jakubowski
A wrzesień był tak piękny tego roku… (1)
Płk. Jaklicz ze Sztabu Generalnego na stwierdzenie płk. Szostaka „Będzie wojna”, odpowiedział po żołniersku i z wyraźnym zdenerwowaniem: „Ale pan sobie zdaje sprawę, że dostaniemy w dupę!”. Temat rozmowy dwóch oficerów i towarzyszące mu emocje oddają doskonale nastrój panujący w kraju latem 1939 roku. Cały naród bowiem zastanawiał się, czy wybuchnie wojna, a jeśli tak, to kto komu zasadzi kopa w tyłek. Dyskutowano o tym w sklepach i na ulicach, w dzień i w nocy, przy wódce i przy kawie. Jednym słowem - sytuacja jak po zeszłorocznej katastrofie smoleńskiej, gdy Polska żyła wyłącznie tym. I tylko co niektóre dzieci martwiły się wtedy, przed 72 laty, że zbliża się nowy rok szkolny.
Łukasz Jakubowski
Śmierć w chmurach
Ofensywa na lądzie trwała w najlepsze. Właśnie zaczynały toczyć się walki o przełamanie Wału Pomorskiego. Za nim z większych przeszkód była już tylko Odra. A za Odrą wiadomo- Berlin, czyli koniec. Wynik wojny był od dawna przesądzony. Teraz liczył się wyłącznie czas. Kto pierwszy (ZSRR czy USA?) zajmie stolicę Rzeszy, ten jakby dobrał sobie kartę do pokera królewskiego. Żeby szybko przejść Wał, konieczne było pełne panowanie w powietrzu. O to mieli zadbać piloci z polskiej, 4 Mieszanej Dywizji Lotniczej. Chęci do boju im nie brakowało.
Łukasz Jakubowski
Trzeba żyć dla innych, aby móc żyć dla siebie
Apolonia Krzanik z Trzcian podczas wojny przeżyła prawdziwe piekło. Wojenna zawierucha nie oszczędziła również jej najbliższych. Od 1962 roku przez czterdzieści lat pełniła funkcję sołtysa sołectwa Trzciany. Uhonorowana za swoją społeczną pracę przez ówczesne władze znakomicie reprezentowała nasz region. Kiedy zmagała się z przeciwnościami losu, w jej życiu pierwsze miejsce zawsze zajmowała prawda, uczciwość i sumienna praca.
Jacek Grabowski
O mądrych Żydach i fałszerzu banknotów
Z pełną powagą stwierdzam, co następuje: chodzą po Ziemi ludzie święcie przekonani, że Lech Wałęsa naprawdę nazywa się Lejba Kohne. Polską ciągle rządzili świetnie się maskujący Żydzi. Od prawej do lewej strony sceny politycznej.
Łukasz Jakubowski