Wystarczyła chwilowa zmiana znaku drogowego przy ulicy Złotowskiej, a natychmiast uaktywnili się tam lokalni policjanci, wyrabiając plany mandatowe i podnosząc statystyki aktywności. Przekonała się o tym pani Agnieszka, która mandatu nie przyjęła i teraz walczy w sądzie. Nie chodzi jej jednak o mandat za wykroczenie drogowe, a o sposób traktowania przez funkcjonariuszy.
Wiadomości Krajeńskie, Robert Lida
